Latynoskie gwiazdy w nowych serialach (Superstore i Telenovela)

Dwie nowe produkcje amerykańskiej stacji NBC obsadziły w głównych rolach piękne i zdolne latynoskie aktorki o niebywałym talencie komediowym. Choć to tylko krótkie odcinki komediowe, to muszę przyznać, że czekam na nie z niecierpliwością. Dostajemy tu dokładnie to, na co mamy nadzieję pod koniec długiego i męczącego dnia, czyli oryginalną rozrywkę na całkiem przyzwoitym poziomie, dającą nam wiele powodów do śmiechu. Choć to skrajnie różne historie, gdyż Eva Longoria odgrywa swą dramę w świecie bogatych i pięknych, a America Ferrera jest otoczona ludźmi mniej powabnymi i zamożnymi (łagodnie rzecz ujmując) to jednak łączy te dwie produkcje autoironia i ogromny dystans, szczególnie w tematyce ogrywania swojej latynoskości.

Życie jest telenowelą

Telenovela to serial opowiadający o aktorach bardzo popularnej opery mydlanej. Obserwujemy nie tylko ich heroiczne zmagania na planie filmowym, ale także życiowe rozterki pięknych, opalonych i naoliwionych, które czasem bardzo przypominają perypetie serialowe. Pierwszym, co mnie tu naprawdę zachwyciło, było to, że tytułowa telenowela, czyli produkcja zatytułowana Las Leyes de Pasion (w której Eva Longoria gra Pasję) jest kwintesencją wszystkich oper mydlanych jakie kiedykolwiek powstały.

Telenovela

Wszystkiego jest tu za dużo, scenariusz i postacie są totalnie przerysowane, a widzom buzia sama się do tego śmieje, bo kto by przypuszczał, że coś tak karykaturalnego jak latynoskie tasiemce można jeszcze dodatkowo komicznie podkręcić. Panie mają piętrowe nalakierowane fryzury i pstrokate wydekoltowane suknie, tony makijażu powlekają zarówno męskie jak i damskie oblicza, dmuchawa dodaje dramatycznego powiewu większości ujęć, a główny czarny charakter grany przez Rodriga (Amaury Nolasco) ma parę przyczepianych wąsów na każdą okazję. Oczywiście jest też policjant gej, amant i starzejąca się diwa. Źródłem komizmu jest w Telenoveli to, że życie aktorów jest nie mniej dziwaczne, ich potyczki o władzę nie mniej kuriozalne, niż to co potem widzowie oglądają na ekranach telewizorów. Naprawdę doceniam to jak oni wszyscy potrafią śmiać się z siebie samych i z latynoskiego wkładu do show biznesu, jednocześnie pokazując jak sympatyczną sprawą może być taka gra z wizerunkiem. Przy odrobinie dystansu można się na Telenoveli naprawdę dobrze bawić, zresztą nie muszę chyba do tego nikogo szczególnie przekonywać. Któż za młodu nie śledził losów Fiorelli, Marii czy Zbuntowanego Anioła? Nawet jeśli kojarzycie tylko Foresterów, ten serial wam się spodoba.

Osobiście jak na razie najmilej wspominam odcinek, w który wystąpił boysband, scenę, w której Longoria ściąga z siebie wszystkie upiększacze (włosy, biust, wszystko sztuczne) no i oczywiście każdą sytuację, w której bohaterowie starają się na potrzeby show biznesu być bardziej latynoscy niż w rzeczywistości, a tymczasem nawet nie mówią po hiszpańsku i są normalnymi spokojnymi ludźmi, żadnymi tam gorącokrwistymi amantami.

W dziewiątej chmurze

Sueperstore od razu podbił moje serce, prawdopodobnie tym, że też zdarzyło mi się, tak jak bohaterom tego serialu, pracować w amerykańskim supermarkecie i doświadczać absurdów tej plastikowej rzeczywistości, w której całodobowo pobrzmiewa muzyka tła. Mamy oto sieciowy oddział Chmura 9, zatrudniający osoby, którym coś w życiu poszło nie tak, gdyż tylko takie godzą się na minimalne stawki. Akcja skupia się wokół Amy (America Ferrera, która niczym nie przypominaj już Brzyduli Betty), zastępcy kierownika. Amy jest piękna i inteligentna, ale wcześnie została matką, nie poszła na studia i teraz zostały jej tylko zajęcia poniżej jej potencjału intelektualnego. W Chmurze 9 zatrudnia się także Jonah (Ben Feldman), który jako biały wykształcony mężczyzna zupełnie nie pasuje do reszty brygady, która składa się z przedstawicieli mniejszości, niepełnosprawnych, seniorów i nastolatki w ciąży. Całością personelu niezdarnie zarządza kierownik Glenn (Mark McKinney) do złudzenia przypominający panią Doubtfire.

Superstore

Przyznam, że przyjacielskie sprzeczki Amy i Jonaha są naprawdę zabawne (tak jak zabawne może być każde starcie kogoś maksymalnie uprzywilejowanego w amerykańskim społeczeństwie z kimś przegranym na starcie), ale to Glenn ciekawi mnie najbardziej. To on jest odpowiedzialny za kreowanie korporacyjnej atmosfery poprawności politycznej, wymyślanie kolejnych firmowych eventów i niezdarne próby udowadniania, że etyka pracy w sieci Chmur ma się całkiem dobrze. Te jego podchody by nikogo nie urazić i to pilnowanie by nikt nie wspominał o żadnym bogu czy wyznaniu, są naprawdę prześmieszne, a jednocześnie mają swoje silne zakorzenienie w rzeczywistości. Dziwny market, w którym pracują nasi bohaterowie to już przestrzeń, której należy się osobne studium antropologiczne. W każdym z działów dzieją się rzeczy niesamowite, a jednocześnie takie, które każdy, kto pracował kiedykolwiek w jakimkolwiek markecie, nie raz widział na żywo.

Oczywiście Ferrara jest tu aktorsko najlepsza i jeśli chodzi o inteligentny dowcip, czyli (w tym wypadku) momentami naprawdę suche żarty bardzo ładnie podane i ożywione, to ona jest mistrzynią. Longoria jest piękna i bardzo ekspresyjna, ale niebanalna uroda Ferrary, cały jej sposób bycia na ekranie, a już szczególnie to jak naburmuszoną, pozornie groźną mimiką podkreśla absurdalny komizm wielu sytuacji, sprawiają, że lubię ją coraz bardziej z każdym odcinkiem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *