Katarzyna Bonda, Lampiony

Jutro ma premierę trzecia część tetralogii autorstwa Katarzyny Bondy z cyklu Cztery żywioły Saszy Załuskiej. Po powietrzu i ziemi, przyszła czas na ogień. Bohaterka serii, utalentowana, niepokorna i pełna demonów z przeszłości profilerka, sporządzająca dla policji portrety psychologiczne przestępców, jest tu tylko jedną z pierwszoplanowych postaci, gdyż, nie licząc całej masy innych bohaterów, powieść ta jest poświęcona przede wszystkim Łodzi. Mnie osobiście podoba się bardzo moda na opisywanie większych i mniejszych miast zaplątanych w intrygi kryminalne lub znaczące zmiany historyczne, szczególnie jeśli jest to pisane z punktu widzenia ulicy, zwykłych mieszkańców, lokalnych tradycji. Bonda nie pisze o historii jak Grzegorz Kalinowski w Śmierci frajerom, nie wymyśla retro kryminałów jak Marek Krajewski o Lwowie i Wrocławiu, czy jak Marcin Wroński o Lublinie (znakomity Portret wisielca), ale za to daje nam wgląd w to, co najbardziej aktualne i polskie, w dodatku obserwowane oczami kobiety, a nie jak to zwykle bywa z kryminałami, z męskiej perspektywy rozczarowanego życiem policyjnego wiarusa. A że czytelniczek jest w naszym kraju więcej niż czytelników, nic dziwnego, że pani Bonda cieszy się tak wielką popularnością.

Łódź w ogniu

Mamy koniec roku 2015 kiedy to w atmosferze skandalu, związanego z poprzednim śledztwem, Sasza Załuska przybywa do Łodzi z nie do końca jasną misją wspomożenia tutejszych organów ścigania. Od tygodni miasto wielu kultur, uważane także za przyczółek biedy i patologii, jest nękane przez serię tajemniczych wybuchów. Wysadzane są głównie zabytkowe kamienice w centrum miasta, ale związane z pożarami wybuchy, jak również zamieszanie w sprawę muzułmanów, rzekomo nakładających swoim ofiarom pasy z materiałami wybuchowymi, sugerują, że nie są to zwykłe przypadki wysiedlania niechcianych lokatorów, czyli tzw. czyszczenia kamienic.

Budynki płoną, ludzie giną, a policja jest bezradna. Sprawy nabierają tempa gdy dochodzi do próby samobójczego zamachu, w którym bierze udział niepozorna łodzianka w starszym wieku, prawdopodobnie by ratować wnuki uprowadzone przez zięcia do Egiptu. Pomoc Saszy jest niezbędna, by śledztwo mogło skupić się na faktach, nie zbliżając się zanadto do niebezpiecznego tematu zamachów terrorystycznych i religijnych sporów między chrześcijanami i muzułmanami. Oczywiście, oprócz śledztwa, na głowie niepokornej pani profilerki jest także masa niezałatwionych spraw osobistych, związanych z byłym i obecnym partnerem, starzejącą się matką i małą córeczką, która bardzo chciałaby mieć ojca, lub kogoś do niego podobnego, w swoim życiu. Zostawiać rodzinne miasto w taki czas, w dodatku w okresie Bożego Narodzenia, nie jest łatwo, ale dla Saszy Załuskiej praca jest na pierwszym miejscu, zwłaszcza, że to jedyna skuteczna alternatywa dla alkoholizmu naszej bohaterki.

Brnąc przez mroczne zaułki Łodzi, poznając ludzi z każdej możliwej warstwy społecznej miasta, od bezdomnych po bogaczy, ucząc się topografii zniszczonej przez biedę metropolii (także tej powietrznej i podziemnej) Sasza mierzy się z własnymi demonami.

Fascynująca mozaika

Już czytając Sprawę Niny Frank podziwiałam talent Katarzyny Bondy do ogarniania wszystkiego szerokim spojrzeniem, tworzenia dużego obrazu, widzianego dopiero w finale kryminału, z kilkunastu mniejszych, choć wciąż bardzo obszernych, opowieści. No i ta cierpliwość i pracowitość przy myleniu śladów i podsuwaniu czytelnikowi tropów! Naprawdę ma się przyjemność krocząc po tych labiryntach, tylko po to, by na koniec zauważyć, jak wiele razy byliśmy zwodzeni.

Przedstawiona w Lampionach współczesna Łódź to miasto widmo, płonąca ladacznica, a jednocześnie zbiór najbardziej polskich cech i zjawisk. W warstwie ludzkiej składa się na przykład z grup młodych dresiarzy, dilerów narkotykowych, raperów i ulicznych artystów, którzy dają nam wgląd w świat ulicy. Poznajemy też środowisko prawnicze, biznesowe, towarzyszymy cwaniakom w wielkich przekrętach i dowiadujemy się jak wyglądają szczegóły czyszczenia zabytkowych kamienic. Bezdomni, menele i alkoholicy, ludzie zaburzeni psychicznie (na przykład dziwny młody piekarz zafascynowany ogniem czy autystyczny chłopiec piszący instrukcje do bomb) to także ważna część Łodzi, składająca się na jej realistyczny portret. Absolutnie każda z tych osób może być bombiarzem lub podpalaczem, ale nie ma szans by zgadnąć przed finałem kto zabija. Takie kryminalne zagadki, w trakcie których mogę się jeszcze dowiedzieć czegoś ciekawego o historii miasta, lubię najbardziej.

Dzięki książce Katarzyny Bondy czuję się tak, jakbym sama mieszkała kiedyś w Łodzi. Jest tak prawdopodobnie dlatego, że tkwię w miejscu bardzo zbliżonym do opisywanej w Lampionach ruiny. Szczecińskie Niebuszewo, ze swoimi kamienicami, pijakami na każdym rogu i światłem policyjnego wozu pod oknem co wieczór, naprawdę pozwala się wczuć w sytuację bohaterów Lampionów. Szczególnie fragmenty jak ten:

„Zdawało jej się, że w Łodzi ludzie piją bez opamiętania: na ulicy, skwerach, w podcieniach, pod kolumnami, w bramach, nawet na parkingach. Pod ścianami pięknych zabytkowych budynków, między zaparkowanymi drogimi samochodami widziała walające się flaszki po różnego typu trunkach, niekoniecznie najtańszych”.

Podobnych alkoholowych passusów jest tutaj wiele, aż ze współczuciem myślimy o Saszy, z uporem starającej się nie pić.

Oprócz opisów typowo łódzkich fenomenów, takich jak specyficzny rap (wspomniani są nawet Kobra i Tiger), murale, podziemne miasto, czy ścieranie się ze sobą islamu, chrześcijaństwa i judaizmu (Bardzo aktualna tematyka muzułmańskich imigrantów), najbardziej cenię w tym tomie portrety kobiece. To moim zdaniem najmocniejsza strona pisarstwa Katarzyny Bondy. Z jednej strony są to opisy pełne zrozumienia, a nawet współczucia, a z drugiej jednak szczere, kąśliwe, a nawet zabawne. Trudno było się nie uśmiechać czytając o pięknej studentce, która przerobiła sobie usta na ,,modnego glonojada”, o cekiniastej podstarzałej alkoholiczce, czy o sekretarce prawnika, ubranej w moherowy beret, kozaki i płaszcz niczym z klasycznej kolekcji kościelnej dla starszych kobiet (,,z pewnością wydawali na nie dożywotnią gwarancję antygwałt”). Kobiety obserwowane przez profilerkę, przez mężczyzn i przez inne kobiety, to arcyciekawe i bardzo zróżnicowane zjawiska, szczególnie, gdy opisy tworzone są w specyficznej łódzkiej gwarze (Bonda to znakomita stylistka). Kolejny raz przekonacie się, że nikt nie wie o was tyle, co sąsiadka zza ściany:).

Polecam serdecznie Lampiony Katarzyny Bondy, oraz pozostałe dwie części cyklu o Saszy Załuskiej. To idealna lektura na nadchodzące zimne i mroczne jesienne wieczory.

2 myśli na temat “Katarzyna Bonda, Lampiony

  • Październik 11, 2016 o 12:30 pm
    Permalink

    Jestem w połowie książki ale już polecam czytelnikom.

    Odpowiedz
  • Październik 11, 2016 o 4:44 pm
    Permalink

    Polecanie dobrych książek to bardzo zacna działalność, a kryminały pani Bondy najlepiej polecać właśnie teraz, bo są mroczne i przyprawiają o dreszcz, dokładnie jak obecna pogoda.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *