Karin Giébel, Tylko cień

Wraz z coraz wyraźniejszym ochładzaniem się aury, ciemnościom i deszczem za oknem, tradycyjnie jak co roku wzrasta mój apetyt na dość mroczne opowieści. Choć mam wiele oporów przed kryminałami, które stają się coraz dziwaczniejsze i nudniejsze, udało mi się znaleźć kilka niesamowitych opowieści (dziwne, bo głównie kobiecego autorstwa), które dobrze zgrały się z jesiennym nastrojem, zarówno pod względem pogodowym, jak i psychicznym. Tylko cień Karin Giébel, bardzo emocjonujący thriller psychologiczny (który jest też trochę kryminałem, a trochę współczesnym romansem) to pierwsza z tych propozycji. Jest to jedna z tych książek, którą zdecydowanie powinna przeczytać każda kobieta, szczególnie jeśli jest samotna i mieszka w dużym mieście. Po tej powieści będziecie chciały od razu założyć więcej zamków w drzwiach, zamontować alarm, a najlepiej jeszcze zatrudnić ochroniarza i przygarnąć bardzo agresywnego owczarka niemieckiego do pilnowania podwórka.

Paryska piękność w opałach

Nie będę ukrywać, że jako fanka wszystkiego, co francuskie, bardzo się ucieszyłam z tego, że główna bohaterka tej powieści mieszka w Paryżu. Cloe jest 37-letnią kobietą sukcesu, wręcz ucieleśnieniem snu o nowoczesnej bizneswoman. Pracuje jako dyrektor dużej agencji reklamowej, natura obdarzyła ją zniewalającą urodą, a do tego ma wspaniały dom i przystojnego chłopaka u boku. Choć jej zimny i wyrachowany charakter pozostawia wiele do życzenia, i tak z początku każda z czytelniczek z pewnością będzie Cloe zazdrościć bajkowego życia. Bardzo szybko jednak wspaniała budowla wizerunku pięknej kobiety zaczyna się kruszyć i walić w posadach. Zaczyna się od jednego spotkania nocą na parkingu, kiedy to męska postać w kapturze wywołuje u Cloe przerażenie, a kończy się na totalnym koszmarze. Życie przebojowej dyrektorki powoli zostaje opanowane przez tajemniczego prześladowcę, który pomału, lecz systematycznie i skutecznie, doprowadza ją do rozpaczy i paranoi. Drobne zmiany w jej domu, rzeczy zmieniające swoje miejsce w nocy, subtelne pogróżki i wieczna obserwacja, oto sposoby dzięki którym tajemniczy Cień robi z pewnej siebie, inteligentnej, nieco egocentrycznej paryżanki, skomlący strzępek nerwów.

Najgorsze w tej całej sytuacji jest to, że kobieta powoli staje się straszliwie samotna. Jej obsesja na punkcie prześladowcy sprawia, że nieliczni przyjaciele jakich miała, powoli się od niej odsuwają. Do tego przystojny chłopak zrywa z nią bez ostrzeżenia, no i jeszcze bardzo pogarsza się jej sytuacja w pracy. Cloe cierpi jeszcze zanim Cieniowi uda się zrobić jej jakąkolwiek fizyczną krzywdę.

Stalker, hejter, damski bokser czy gwałciciel

Gdyby nie istniała już książka o tytule Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet, ta historia spokojnie mogłaby mieć właśnie taki nagłówek. Ta powieść opisuje niemal wszystkie sposoby, na jakie mężczyzna o sadystycznych skłonnościach (ale też całkiem zwyczajny uwodziciel czy damski bokser ze skłonnością do alkoholu) może zrobić krzywdę słabszej fizycznie i psychicznie kobiecie. W dodatku przez to, że postać Cloe jest opisana w tak dwuznaczny sposób, czytelnik cały czas jest zmuszony do prowadzenia gry z samym sobą, gdyż naprawdę niełatwo być po stronie głównej bohaterki. Co z tego, że miała męża pijaka, który ją bił, a potem jeszcze trafił jej się zimnokrwisty Casanova, który może (lecz nie musi) być jednocześnie jej Cieniem? Co z tego, że w dzieciństwie spotkało ją coś strasznego, a jej obecni szefowie i współpracownicy to szowiniści? Mniej jesteśmy w stanie jej współczuć gdy okazuje się nie być niewinną dziewczynką, a jest za to zmysłową kusicielką, prowadzącą swoją ambitną grę i to zarówno w pracy, jak i w życiu prywatnym. Momentami naprawdę niemal się cieszyłam, że Cień obrał sobie ją za cel, po czy szybko musiałam sobie przypominać, że to właśnie przez taką postawę („bo była niesympatyczna, bo sobie zasłużyła”) wiele kobiet cierpi w prawdziwym życiu. Pod tym względem Tylko cień naprawdę daje do myślenia i jest bardzo pożyteczną powieścią, otwierającą nam oczy na realne zagrożenia.

Psychologia ofiary

Choć głównym tematem tego thrillera jest pokazanie jakby dwóch stron procesu prześladowania i dręczenia (mamy głosy zarówno Cloe jak i Cienia), co jest bardzo ciekawe, mnie osobiście najbardziej zastanawia to, jak zachowywali się wszyscy inni, którym nieszczęsna kobieta zwierzała się ze swoich kłopotów. Najbliższa przyjaciółka i ukochany szybko umyli od sprawy ręce, zrzucając wszystko na stres i przemęczenie Cloe. Nie uwierzyła jej nawet policja, do której wielokrotnie zwracała się po pomoc, bo w końcu najważniejsze są dowody, porządek w papierach, a nie to, że ofiara jest przerażona i zaraz wyzionie ducha ze strachu. To naprawdę frustrujące i niestety prawdziwe. W realnym życiu wszak zwykle też jest tak, że ściągniecie maski wiecznie zadowolonej, pozytywnie nastawionej do wszystkie osoby, powoduje nagłą wrogość i chłód otoczenia. Nie dość, że jesteśmy skłonni do unikania każdego, kto ma jakieś problemy (a co dopiero gdy wpada w poważne tarapaty), to jeszcze w naszej naturze leży szukanie winy za wszystko nie w kacie, a w jego ofierze. Nieszczęsna Cloe, mając po swojej stronie tylko jednego i to w dodatku skompromitowanego policjanta z wielkim bagażem własnych problemów, staje do walki z Cieniem, mając naprawdę małe szanse na wygranie choćby pojedynczej potyczki. No, ale po szczegóły zapraszam do lektury.

Tylko cień to skrupulatnie nakreślony portret psychologiczny nie tyle konkretnej osoby, co samej zbrodni. Karine Giébel nie szczędzi czasu ani papieru by jak najdokładniej opisać procesy zachodzące w głowie prześladowców i ich ofiar. Jest to naprawdę wciągająca lektura, z której przy okazji można się wiele dowiedzieć. Ten thriller to dość mroczna i tajemnicza opowieść, której w żadnym razie nie można zakwalifikować jako lekkiej kobiecej lektury.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości sklepu internetowego Empik.com.

2 thoughts on “Karin Giébel, Tylko cień

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *