Jestem mordercą

Poszłam na film tylko z powodu zachęty pana Vargi, ale bardzo się z tego cieszę. Otrzymujemy oto kolejną po Czerwonym pająku czy „Annie” i wampirze, wersję autentycznych wydarzeń związanych ze zbrodniami Wampira z Zagłębia. Na Zdzisławie Marchwickim, sądzonym i skazanym za zabójstwo czternastu kobiet, wykonano wyrok w 1977 roku, ale do dzisiaj nie ustają spory i wątpliwości związane z jego winą. Film Macieja Pieprzycy jest próbą pokazania tego, jak mogło dojść do skazania niewinnego człowieka i jaki był w tym udział nie tylko wymiaru sprawiedliwości, ale i całego systemu PRL.

Kto tu jest mordercą?

Głównym bohaterem film jest nie sam zabójca z lubieżności, nazywany Wampirem, ale młody porucznik Janusz Jasiński (Mirosław Haniszewski), który właśnie został mianowany szefem grupy dochodzeniowej, ścigającej seryjnego mordercę kobiet. Dwóch jego poprzedników poległo na tym zadaniu, a członkowie grupy widzą w młodym idealiście kolejnego kozła ofiarnego zwierzchników, którzy już nie wiedzą co mają zrobić, by wyciszyć skandal. Sprawa robi się jeszcze poważniejsza, gdy ofiarą Wampira pada bratanica pierwszego sekretarza. Teraz do skandalicznej nieudolności polskiej milicji, dochodzą osobiste naciski Gierka. Przełożony Jasińskiego, major Aleksander Stępski (Piotr Adamczyk), wywiera na podwładnego ogromną presję, której młody funkcjonariusz niestety ulega. Jasiński, z początku zupełnie wbrew sobie, a potem z coraz większą ochotą i pomysłowością, przechodzi na ciemną stronę mocy i robi co trzeba by złapać mordercę. W pewnym momencie przestaje być nawet ważne, że podejrzany jest prawdopodobnie niewinny, albo że sam Jasiński bardzo go polubił. Liczy się tylko to, by mieć kogoś, kto pasuje do opisu i kto zadowoli zbulwersowaną opinię publiczną i państwowych prominentów. A dowody i zeznania? Cóż, znajdą się jak będą potrzebne.

jestem-morderca-jakubik

Podejrzanym, a potem oskarżonym z gorączkowej łapanki, jest niejaki Wiesław Kalicki (Arkadiusz Jakubik), który akurat był w parku nocą podczas policyjnej obławy. Wiesław jest prostym chłopem ze Śląska, w niczym nie przypominającym stereotypowego psychopatycznego mordercy. Ma trójkę dzieci, które bardzo kocha i które wychowuje z niewierną i pieklącą się co niemiara żoną Lidią (Agata Kulesza). To właśnie zeznania żony, która miała widzieć Wiesława palącego buty na dworze, były najsilniejszym punktem oskarżenia. To jednak dopiero początek dramatu, bo najbardziej tragiczne sceny rozgrywają się tu pomiędzy spojrzeniami kata Jasińskiego i niewinnej ofiary Wieśka. Ich wspólne sceny naprawdę robią wielkie wrażenie.

W raju nie ma zbrodni

Głównym oskarżonym od pierwszych scen w tym filmie nie jest ani prosty i skołowany Wiesiek, ani nadgorliwy śledczy Janusz. Oskarżony jest system, który korumpuje i niszczy ludzi, miażdży ich życia w wielkiej machnie kłamstwa. Problem jest pokazany podobnie jak w pamiętnym Child 44. W kraju kwitnącego socjalizmu, gdzie wszyscy z zasady powinni być szczęśliwi, nie ma mowy o tym, by okrutne seryjne zbrodnie miały miejsce. To, że prasa publikowała kolejne doniesienia o Wampirze z Zagłębia, było policzkiem dla władzy, bo zaprzeczało działaniu całego systemu. Dla chorych i okrutnych jednostek nie ma miejsca w tej rzeczywistości, więc trzeba jak najszybciej pozbyć się delikwenta, a przynajmniej stwarzać pozory, że się go pozbywamy, że sytuacja jest pod kontrolą. Oto kolejny w ostatnim czasie moralitet na temat tego jakie są korzenie wielkiego zła i zborni.

Złowrogi klimat tej fabuły to zasługa drobiazgowo odtworzonych realiów lat 70-tych. Ubrania, fryzury i wnętrza to prawdziwy wehikuł czasu do tamtej dekady. Jak na mój gust to w tym departamencie nieco przesadzono. Szczerze wątpię by absolutnie każdej rozmowie polskich milicjantów towarzyszyły potoki czystej wódki i by nikt nie zaczynał zdania przed uprzednim zapaleniem papierosa. Może się jednak mylę, może było tak naprawdę i nie ma w tym przesady. W końcu nie było mnie wtedy na świecie, załapałam się tylko na okruchy i odpryski po tamtym czasie, które do dziś pielęgnuję z dziwną nostalgią.

Grozy przydają także historie poboczne, co jest zasługą znakomitych aktorów drugiego planu. Wiem, że to już się robi powoli nudne, bo Agatę Kuleszę chwalimy przy okazji każdej roli, ale tutaj naprawdę przeszła samą siebie. Prawdziwa z niej prosta, śląska baba. Co za charakter, co za postura! Niesamowita metamorfoza do roli (pani Marchwica w końcu ważyła 120kg). Bardzo podobał mi się też (a to już wyjątek) Piotr Adamczyk. Jako paskudny, śliski, władczy typ, aktor o anielskiej aparycji jest zdumiewająco wiarygodny. Przyjemnością było też patrzenie na Michała Żurawskiego, którego miło było również posłuchać (jego śląska wymowa to dla mnie odświeżająca egzotyka).

Oczywiście, największy popis dali tu genialnie dobrani artyści pierwszego planu. Mirosław Haniszewski, jako typowy polski Janusz tamtych czasów, ze swoją ambicją, gorliwością i prostymi przyjemnościami, chwyta za serce i obrzydza jednocześnie. Dzięki temu, że z twarzy taki zwyczajny i do nikogo niepodobny, Haniszewski ma warunki by zagrać każdego i naprawdę mu się wierzy. No i wspaniały Arkadiusz Jakubik! To na niego idziemy do kina. Jego Wiesiek chwyta za serce i chyba każdemu widzowi zasiewa w umyśle wątpliwości co do tego, że kogokolwiek zabił. Na długo zostaną mi w pamięci sceny jedzenia kiełbasy, spotkania z dziećmi i oczywiście wykonywania wyroku. Razem ci aktorzy naprawdę tworzą coś mocnego. Patrząc na to jak Wiesiek stacza się w otchłań leku, a Janusz bezpowrotnie traci człowieczeństwo podczas zeznań dzieci oskarżonego, zapominamy zupełnie, że to fabuła, a nie dokument.

Na koniec dodam tylko, że jeśli nie widzieliście jeszcze filmu, a się na niego wybieracie, to obejrzyjcie wcześniej godzinny dokument z 1998 roku o tym samym tytule. Zasadza on opowieść w szerokim kontekście (pani Marchwicka robi szczególne wrażenie) i omawia wątki, które w filmie Pieprzycy pominięto.

Jedna myśl na temat “Jestem mordercą

  • Listopad 19, 2016 o 2:23 pm
    Permalink

    Witam, śledzę Pani recenzje już od dłuższego czasu i muszę przyznać, że z czasem wychodzi to Pani coraz lepiej. Czekam na więcej dobrego contentu :)
    Jeżeli czasem zechciałaby Pani obejrzeć jakąś produkcję filmową bez wychodzenia z domu, zapraszam serdecznie na moją stronę.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *