Jacek Piekara, Mój przyjaciel Kaligula

Przesłuchanie tego audiobooka, na dniach udostępnionego przez Bibliotekę Akustyczną, było dla mnie bardzo ciekawym i wymagającym doświadczeniem. Mój przyjaciel Kaligula to pierwsza książka czytana na głos, podczas słuchania której robiłam skrupulatne notatki, rozrastające się z każdym dniem do olbrzymich rozmiarów. To nie jest audiobook, który może być tłem do codziennych czynności, ale tekst wymagający od nas dużego skupienia, ponieważ zwyczajnie byłoby szkoda uronić choćby słowo z tych piętnastu fantastycznych, ocierających się często o metafizykę, supernaturalny horror, opowiadań.

Antologia fantastyki

Mój przyjaciel Kaligula to drugi zbór opowiadań Jacka Piekary, o którym, przyznaję, nie wiedziałam nic zanim nie zaczęłam słuchać go po raz pierwszy w zeszłym tygodniu. Specjalnie i z premedytacją przed naciśnięciem play nie przeszukałam Internetu, nie zapoznałam się z notkami biograficznymi czy z wcześniejszymi recenzjami (oczywiście już nadrobiłam braki). Chciałam po prostu podejść do tego audiobooka bez oczekiwań i uprzedzeń, no i chyba jak każdy, lubię mieć czasem niespodziankę. Muszę przyznać, że czegoś takiego się nie spodziewałam. Już pierwsze tytułowe opowiadanie sympatycznie mnie zaskoczyło. Drobiazgowo skonstruowany mentalny wszechświat paranoicznego Juliusza Cezara obserwowany oczami jego tajemniczego przyjaciela przywodzi na myśl klasyczne powieści i filmy historyczne, ale jest też wzbogacony o celną obserwacje psychologiczną i oczywiście pierwiastek fantastyczny. Przy tym opowiadaniu żałowałam najbardziej, że nie jest to początek długiej powieści, ale coś czuję, że zapoznając się bliżej z twórczością pana Piekary, jeszcze natrafię na bohatera o bliźniaczo podobnej osobowości co przyjaciel stukniętego Kaliguli.

Pierwsze opowiadanie okazało się wstępem do zbioru, który reprezentuje wiele odmian współczesnej fantastyki. Są zaświaty i współczesna Polska, odległa przeszłość, ale i dalekie planety, inne wymiary i alternatywne wersje historii dobrze nam znanych. Ujęło mnie to, że zbiór jest taki przejrzysty, przemyślnie dobrany i uporządkowany w cztery osobne działy: Żarna historii, Piekło, Niebo, Ziemia, Obce światy i Love story. Obojętnie więc jaką fantastykę lubicie, z pewnością znajdziecie tu coś dla siebie. Piętnastu męskich bohaterów, mówiących najczęściej w pierwszej osobie, oprowadzi was po tej niesamowitej galerii, w której można spotkać nawet samego (lub jemu tożsamego) Jezusa oraz Szatana. Są tu również odważni podróżnicy do odległych galaktyk, ale też znajomych chrześcijańskich zaświatów, wymieszani z ważnymi postaciami polskiej sceny politycznej (zarówno dawnej jaki i współczesnej).

moj-przyjaciel-kaligula--visual--500px

Zapewniam, że choć materiał jest bogaty, oryginalny i zaskakujący, a sam słuchacz może się poczuć momentami nieco zdezorientowany, ponieważ bywa na początku utworów rzucony w wir zdarzeń, co w słuchaniu może być dość trudne, to jednak nie pozostajemy w tym stanie za długo. Wprowadzanie nas w stan lekkiego zagubienia jest świadomym i sprawnie wykorzystywanym zabiegiem autora (o czym dowiadujemy się z posłowia), a sposób interpretacji tekstu ułatwia nam wgryzienie się w sedno rzeczy. Mocne, głębokie, zdecydowane głosy najlepszych polskich lektorów (teksty czytają Leszek Filipowicz, Tomasz Sobczak, Jakub Wieczorek i Janusz Zadura) z wyczuciem przekazują emocje powodowane tekstem i idealnie pasują do wykreowanych przez Piekarę postaci.

Nareszcie ktoś wyrazisty

Nie wiem jak mogłam do tej pory nie znać utworów Jacka Piekary. Gdzie ja się uchowałam? Ten pisarz jest znakomity. Podziwiam jego odwagę w głoszeniu swoich poglądów. Autor nie ulega poprawności politycznej, śmiało wkładając w usta bohaterów ostre sądy o religii, historii i co ciekawszych postaciach sceny politycznej. Podoba mi się to, że nie boi się kontrowersji i to ile barokowej soczystości jest na przykład w opisie pasji (lub szaleństwa, jak kto woli) ojca z Torunia lub Aleksandra Kwaśniewskiego (ma ,,świńskie podłe oczka” i jest jak ,,dobrze wypasiony knur”). Pod tym względem opowiadanie Jak ja was, kurwy, nienawidzę jest bezkonkurencyjne. Słuchając go śmiałam się doznając prawdziwego katharsis, ponieważ ktoś wreszcie z pełną mocą wraził to, co w mojej głowie też się telebie w mniej sprecyzowanej formie. A już pomysł ze złym okiem i zabijaniem nienawiścią uważam za przebłysk geniuszu. To takie ożywcze, że ktoś nie stara się być na siłę pozytywny i z różowym optymizmem patrzeć na świat. Gdybym tak ja posiadła moc głównego bohatera tego opowiadania padły by miliony (aż się rozmarzyłam).

Oczywiście nie wszystko mi się w tym zbiorze podobało. Muszę przyznać, że mierził mnie typowo męski, wręcz samczy, punkt widzenia oraz wszechobecny mizoginizm, ale jednocześnie uważam, że to dobrze iż jest tu prezentowany spójny, konsekwentny światopogląd, a autor się do nas nie przymila i niczego nie kalkuluje. Mam wrażenie, że Piekara pisze jak chce, jest w tym szczery, a to czy to, co napisał spodoba się czytelnikom, czy nie, nieszczególnie go już obchodzi.

Koniecznie muszę też napisać, że choć większość z tych opowiadań ma zdecydowanie pesymistyczny wydźwięk i raczej melancholijny klimat, to nie brak tu wspaniałego poczucia humoru. Najwięcej jest go w Stowarzyszeniu Nieumarłych Polaków (coś dla wielbicieli serialu Czysta krew). Może i pomysły typu Zombie tańczą na lodzie, Dead model czy Rysio z klanu wychowujący małego zombiaczka (któremu też każe myć rączki) nie byłyby takie zabawne gdyby nie miały tyle wspólnego z rzeczywistością. A już portret ojca dyrektora to satyryczne mistrzostwo. Jestem bardzo ciekawa czy szanowny duchowny przeczytał ten utwór.

Bardzo zachęcam do rozpoczęcia przygody z prozą Jacka Piekary właśnie od tego audiobooka. Naprawdę dawno się tak dobrze nie bawiłam i z prawdziwym żalem zorientowałam się, że to już koniec. Każde opowiadanie z tomu Mój przyjaciel Kaligula czytane na głos, to bardzo klimatyczne przedstawienie jednego lektora. Oprócz bogactwa motywów i nawiązań historycznoliterackich oraz filmowych, w tych nagraniach szczególną uwagę zwraca piękna fraza, wybrzmiewająca w pełni dzięki czytającym. Zdania są przemyślane, pełne znaczeń i nigdy nie wiadomo, które z nich jest pointą, bo po jakimś czasie wydaje się, że każde może być. Bardzo podoba mi się też dołączenie do opowiadań posłowia autora, który odnosi się do każdego utworu z osobna, porządkując nieco to co właśnie usłyszeliśmy. Możemy z tego fragmentu dowiedzieć się czegoś więcej o poglądach i inspiracjach Jacka Piekary, który okazuje się być miłośnikiem nie tylko klasyków fantastyki czy historii, ale i amerykańskich seriali. Sam fakt, że oglądał Trzecią planetę od Słońca (!), Rodzinę Soprano, Dextera i Rzym sprawił, że poczułam do niego wiele sympatii, bo to już mówi wiele o jego inteligencji i poczuciu humoru. Dzięki Bibliotece Akustycznej, która wydała zbiór Mój przyjaciel Kaligula jestem pewna, że przy najbliższej wizycie w księgarni mój księgozbiór wzbogaci się o kolejne tomy z prozą Piekary.

Jedna myśl na temat “Jacek Piekara, Mój przyjaciel Kaligula

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *