Pomiń zawartość →

Dziwne komedie o rodzicach (Sekstaśma i Jak ona to robi?)

Chyba jak każdy, kto nie posiada potomstwa, jestem czasem ciekawa realiów tego obcego świata. Dlatego też popełniam czasem tak niewyobrażalne błędy jak wczoraj wieczorem, gdy radośnie zasiadłam do oglądania Sekstaśmy. No przecież nie może być aż tak źle. Oj, jednak może. Koszmar seansu nie wiązał się tylko z tym, że cały film jest jedną wielką antyreklamą produktów Apple (lub jak niektórzy wolą, lokowaniem produktów Apple; ja też uważam, że iPady i chmury są tu bardziej wyszydzane niż reklamowane i jakoś nie gonię do Apple Store po nowy model). Podczas oglądania tego wulgarnego potworka bardziej mnie zastanawiało to, dlaczego tak często pokazuje się małżeństwa z dziećmi jako kompletnie odmóżdżonych idiotów, a samo rodzicielstwo jako niemal heroiczny wyczyn. Pod tym względem Sekstaśma bardzo przypomina moją poprzednią najmniej ulubioną komedię rodzicielską, czyli Jak ona to robi? z S.J. Parker. Czyżby wszyscy dookoła, zachwalając pociążowy błogostan i istny raj na ziemi, jakim stał się ich dom po narodzinach upragnionego aniołka, nie mówili nam całej prawdy?

No to jak ona to robi?

Obie durne komedie opowiadają w sumie o tym samym, czyli o tym jak trudno jest mieć normalne życie, zachować niezbędne funkcje biologiczne, gdy wychowuje się dwójkę małych dzieci i ma się jakieś ambicje zawodowe. W Jak ona to robi? (I Don’t Know How She Does It) skupiamy się na przebogatym życiu Kate (Sarah Jessica Parker), która pracuje w wielkim banku inwestycyjnym, często podróżuje, a mimo tego stara się być mamą na cały etat. Jej usilne, choć daremne starania komentują na bieżąco koledzy z pracy, przyjaciółka i ona sama, co jest w sumie całkiem pocieszne (zwłaszcza scena z robieniem listy spraw do załatwienia). Całościowa wymowa filmu jest jednak dość pesymistyczna, bo widzimy przecież, że Kate nie wychodzi. Każdy jest nią zawiedziony, a króluje w tym jej mąż Richard (Greg Kinnear), który też mam swoją pracę, a w dodatku to nie na nim spoczywają wszelkie biologiczne i społeczne konsekwencje posiadania dzieci. No i oczywiście jest seks, a raczej jego zupełny brak, bo przecież po dniu pełnym obowiązków, kto by tam myślał o igraszkach w łóżku. Na inne rzeczy też nie ma czasu. Kate chronicznie nie dosypia, nie ma czasu na prysznic czy pranie, ledwie się wyrwała, żeby usunąć wszy, które złapała od dziecka. Wszystko jest jasne: jak chcesz mieć dzieciaki to twoja sprawa, ale nikt ci tego nie ułatwi, a pogodzenie wszystkich obowiązków graniczyć będzie z cudem.

Sarah Jessica Parker w Jak ona to robi?
Sarah Jessica Parker w Jak ona to robi?

W Sekstaśmie (Sex Tape) jest jeszcze gorzej, bo to komedia o dziesięć poziomów słabsza od Jak ona to robi? Annie (Cameron Diaz) i Jay (Jason Segel) to wycieńczeni obowiązkami rodzice, którzy marzą o upojnej nocy, tyle że nie mają na to ani czasu, ani energii (co w sumie jest bardzo dziwne, ponieważ pod względem zawodowym się nie przemęczają, on pracuje w radiu, a ona ma bloga o macierzyństwie). Tytułowa sekstaśma powstaje w wyniku upojenia alkoholowego małżonków oraz ich desperacji by wskrzesić swoje życie intymne. Trzygodzinny film (jak na mój gust świadczący o poważnych zaburzeniach psychicznych tej dwójki) trafia do chmury i już wszyscy znajomi pary mogą oglądać ich wygibasy z salami. Zadziwiło mnie tu to, że choć wciąż podkreślają, jak ważna jest dla nich rodzina, prawie ich nie widać podczas wykonywania swoich obowiązków, a jak już są sceny z dziećmi, to wypada to bardzo niezręcznie i sztucznie. Potwierdza się też teza, że decydując się na rozmnażanie, rezygnuje się z własnego życia i znacznych pokładów zdrowego rozsądku.

Po co to oglądamy?

Ja oglądam tego rodzaju komedie głównie dlatego, że lubię patrzeć na to, co tracę, a raczej na to co zyskuję, nie decydując się na potomstwo (choć staram się pamiętać, że to tylko film, nie prawdziwe życie). Bawi mnie też to, jak kiepski poziom aktorski reprezentują te filmowe pary, głównie mamuśki. Nie rozumiem zupełnie fenomenu ani SJP ani żabioustej Cameron Diaz, którym po każdej premierze zupełne nie jest wstyd podczas pochodu po czasopismach kobiecych, gdzie dzielą się mądrościami życiowymi oraz przepisami na to jak być spełnioną zawodowo i osobiście (wielkie mi aktorki!). Rozumiem też, że bilety na te potworki dobrze się sprzedały ponieważ w pierwszym przypadku fanki Seksu w wielkim mieście są bardzo lojalne, a w drugim panowie chcą zobaczyć, czy Cameron bardzo się posunęła w latach i ile cycka pokaże. Ale rodzice muszą bardzo się wściekać, ponieważ w większości przypadków ich życie nie jest ani tak pocieszne, ani glamour.

Jason Segel i Cameron Diaz w Sekstaśmie
Jason Segel i Cameron Diaz w Sekstaśmie

W rodzicielskich komediach najdziwniejsze jest to, że wcale nie są śmieszne, a przynajmniej nie tak, jak byśmy się spodziewali. Jakoś nie bawią mnie wyczyny idiotów, którzy pomimo sporych dochodów, skończonych wyższych studiów i doby rozciągliwej jak guma, nie ogarniają najprostszych rzeczy. Złośliwie śmieszy mnie za to, jak ci kochani rodzice, którzy tak bardzo chcieli maluchów, wciąż się zastanawiają, komu by je tym razem podrzucić. Niania, przedszkole, zajęcia pozalekcyjne, nocowanie u koleżanki, dziadkowie, a nawet znajomi – każdy się nada byle tylko uwolnić się od tego brzemienia. No ale kiedyś trzeba zadbać o perfekcyjną figurę (mimo nadchodzącej czterdziestki czy pięćdziesiątki; czy te aktorki naprawdę nie widzą na ile wyglądają?). Spróbowałyby tak w polskich warunkach. To by była komedia!

Swoją drogą, obejrzałabym coś takiego o osobach do mnie podobnych, czyli zajmujących się nie dziećmi, a stadem futrzaków (no i żeby tylko zwierzak nie umierał na koniec, jak to się często dzieje). To by chyba jednak nie było takie zabawne, bo każdy posiadacz psa lub kota jakiego znam, chce z ukochanym zwierzakiem spędzać tyle czasu, ile to tylko możliwe i jakoś nie narzeka nigdy na nadmiar obowiązków (a psa czy kota też trzeba nakarmić, wyprowadzić, oprać i jeszcze zadbać o komfort psychiczny bo się w sobie zamknie).

Opublikowano w Filmy

2 komentarze

  1. W Sekstaśmie (Sex Tape) jest jeszcze gorzej, bo to komedia o dziesięć poziomów słabsza od Jak ona to robi? – WOW. „Jak ona to robi” widziałam i jest raczej kiepskie, jaka musi być „Sekstaśma” :O

  2. Filmiser.pl Filmiser.pl

    Polecam! Swietny artykul! Wiecej takich pisz. Czekam na wiecej takich tekstow! Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.