Pomiń zawartość →

Dzika droga

Nie jest to może i dzieło na miarę Into the Wild, ale samo Wild też jest warte uwagi. Podoba mi się, że jest to kolejna realizacja motywu drogi jako podróży w głąb siebie, opowiedziana niby tak samo jak zawsze, a jednak nieco inaczej. Ze zdumieniem jednak stwierdzam, że właśnie to co było inne niż zwykle świadczy na niekorzyść tej produkcji. Kobieca bohaterka i brak spójnej narracji, choć w teorii brzmi to zachęcająco, okazały się prawie nie do zniesienia. Za to bardzo podobało mi się to, co w filmach tego rodzaju jest prawie zawsze, czyli piękne widoki, ciekawi ludzie i motywujące przesłanie.

Mała kobietka na szlaku

Dzika droga to adaptacja autobiograficznej książki Cheryl Strayed, która w 1995 roku samodzielnie przeszła 1000 mil szlakiem Pacific Crest Trail. Poznajemy filmową Cheryl (Reese Witherspoon) w pierwszym dniu jej wędrówki i towarzyszymy jej aż do końca szlaku biegnącego od Meksyku po Kanadę. Wiemy, że dziewczyna jest w totalnej rozsypce, ale nie wiemy dlaczego. O tym jak bardzo popaprane i nieszczęśliwe jest jej życie dowiadujemy się z krótkich reminiscencji, które przemykają nam przed oczami na kolejnych przystankach wycieńczającego szlaku. Oczywiście to dotyczy tylko tych widzów, którzy wcześniej nie przeczytali opisu (Filmweb jednym zdaniem zdradza o co chodzi, ale na szczęście wyjątkowo nie zajrzałam tam przed obejrzeniem filmu i zachęcam do tego samego, jeśli chcecie mieć prawdziwą przyjemność z układania tych mentalnych puzzli). Mamy zatem nieszczęśliwe dziewczę na szlaku, które z początku jest tak słabe, że nie może nawet unieść własnego plecaka, że o ugotowaniu kolacji czy rozbiciu namiotu nie wspomnę. Cheryl kontempluje piękno przyrody, hartuje się w trudach drogi i zmaga z wewnętrznymi demonami. Co jakiś czas pozwala sobie na telefon czy rozmowy z innymi wędrowcami na szlaku, którzy tak jak ona pielgrzymują w poszukiwaniu tego kim naprawdę są, ewentualnie głębszego sensu w życiu. Czujecie już ten klimat Alchemika?

Dzika droga

Uważam, że ten film pod wieloma względami jest pożyteczny. Pokazuje, że każdą traumę, nieszczęście, czy nawet największy błąd można przepracować i że wcale nie chodzi o to co się dzieje na zewnątrz, tylko o właściwe poukładanie tego co się ma w głowie. Dzika droga to także wspaniały film o kobiecej sile, bo czyż Cheryl nie jest prawdziwą królową samozaparcia? No na pewno we własnym mniemaniu. Urzekła mnie także pokazana w filmie (i zapewne w książce) zdolność tej młodej kobiety do nawiązywania z ludźmi bardzo silnych relacji. Jest zżyta z matką i bratem, a nawet z byłym mężem, choć ten ma pełne prawo do nienawiści i odcięcia się od niej. Wśród spotykanych w śnieżnych zaspach, na piaszczystych pustyniach i w przydrożnych campingach ludzi także trudno znaleźć kogoś kto nie lubiłby uroczej umorusanej blondynki o smutnych oczach. Ładnie ze strony autorki i aktorki, że obie wiedziały jak pokazać się z najkorzystniejszej strony.

Droga nie aż tak dzika

Z całym szacunkiem dla oryginalnej Cheryl oraz dla twórców filmu, ale bardziej dziko to jest nawet w szczecińskich parkach, gdzie nie dość, że można być ograbionym i pobitym przez bełkoczącego żula, to jeszcze trafiają się dziki, sarny, spuszczone ze smyczy amstafy, wiewióry i inny zwierz. Tymczasem bezbronnej, naiwnej, nieogarniętej blondynce na szlaku nie dzieje się praktycznie nic przykrego, nie licząc oczywiście otarć od plecaka i utraty paznokci przez przyciasne buty (to zna akurat każdy biegacz, czy dziewczyna chodząca na szpilkach, więc znowu żadna dzicz). Naprawdę ciężko mi uwierzyć, że przez tyle tygodni na szlaku nikt nie połakomił się jeśli nie na samą Cheryl, to choćby na zawartość jej gigantycznego plecaka. No, ale widać USA to bardziej cywilizowany kraj niż dzika Polska. Podejrzewam, że droga przez nasze rodzime knieje i błota nie byłaby już taka przyjemna. Nie rozumiem też zupełnie (to pewnie znów różnica kulturowa) gdzie wymiotło wszelkie żywe stworzenia z zachodniego brzegu USA. Trudno mi uwierzyć, że najgroźniejsze co spotkała to gąsienica i bardzo spokojny, jak na mój gust, grzechotnik. Lisa i lamy w ogóle nie liczę, bo wiadomo, że nie są nawet w połowie tak niebezpieczne jak włochaty owad wczołgujący się do namiotu i straszący nas w nocy.

 Reese Witherspoon

A w ogóle to co to za dzicz, skoro w każdej chwili można zamówić sobie dosłanie na szlak nowych butów, kupić ulubiony napój czy zboczyć z trasy by przejechać się szosą do najbliższego miasteczka lub farmy w celu wzięcia prysznica. No też mi wyzwanie. Do tego specjalnie przygotowany sprzęcior w plecaku, z palnikiem na gaz do gotowania ciepłych obiadków na czele. Moim skromnym zdaniem ten film powinien się nazywać Niedzielny piknik a nie Dzika droga. W wielu miejscach myślałam także, że liczący na mocne doznania miłośnicy survivalu raczej się rozczarują, ale za to każdy kto choć przez krótki okres był na studiach słoikiem, poczuje, że to film o nim. Zmagania Reese Whiterspoon z jej plecakiem to najlepszy moment tego filmu. Aż pożałowałam, że mnie przed laty nikt nie nakręcił z plecakiem-gigantem zawierającym cały mój dobytek (dałam radę podnieść wyładowanego słoikami z bigosem potwora, ale paski i zapięcia nie dały rady tego utrzymać i wszystko puściło po czym spektakularnie opadło na finiszu w tramwaju, to dopiero jest materiał na film o dzikiej drodze :)

Oczywiście jak zwykle w takich wypadkach, ktoś może powiedzieć, że nie zrozumiałam filmu ponieważ nie przeczytałam wcześniej książki. Cóż, mogę odpowiedzieć tylko, że moim skromnym zdaniem książka, z której pochodzi najbardziej mętny i tandetny monolog kończący film jaki w życiu słyszałam, nie jest warta mojej uwagi. Za ten monolog to się należy Złota Malina, a nie nominacja do Oscara.

Opublikowano w Filmy

3 komentarze

  1. Film przypadł mi do gustu.
    Trasa, którą podążała Cheryl nie znajdziesz w Polsce. Zresztą dla nas jest to trudne do wyobrażenia, że idziesz przez tydzień i nie spotkasz żywej duszy. Nie ma sklepów, nie ma stacji benzynowej. Nic. Droga, Ty, i to co masz w plecaku.
    Można spróbować pojechać w Tatry i pójść na południe (choć nie polecam bez solidnego przygotowania, niedźwiedzie, kłusownicy, brak zasięgu :)
    Ale cóż realizm w filmie zawsze jest łagodniejszy, dlatego musi być krew, psychol z piłą łańcuchową, żeby było wystarczająco dziko ;]

  2. Maria Maria

    Cóż. Widać w filmie zrezygnowali z napaści na Cheryl, która została opisana w książce.
    Spotykała na swojej drodze również nienormalnych facetów.
    Ale zapewne zaburzyłoby to sielankowy przekaz płynący z filmu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.