Total Fitness – Ekstrafigura w 4 tygodnie Ewy Chodakowskiej

Już się gubię, nie ogarniam, ile tych płyt jest! Ledwo się człowiek przyzwyczai do jednej, już wychodzi kolejna, lepsza wersja ćwiczeń z naszą ulubioną trenerką. W zeszłym tygodniu pojawiła się następna płyta z serii Total Fitness, na której Ewa Chodakowska (przez niektórych zwana naszą ukochaną Ewcią) ćwiczy dla odmiany w towarzystwie dwóch umięśnionych panów. Ja jednak postanowiłam cofnąć się do początków serii i omówić najpierw płytę z maja, na której trenerka w pojedynkę poddaje się totalnemu fitnessowemu treningowi. Zacznę może od mojego zadziwienia faktem, że w swym reklamowo-promocyjnym zaangażowaniu trenerka postanowiła sprzedawać ,,swój” program klubom fitness w całej Polsce i po to, zdaje się, są te kolejne płyty. Dziwię się ponieważ jak by nie było, jej popularność opiera się na sympatii i oddaniu tysięcy zwykłych dziewczyn (i chłopaków) wdzięcznych właśnie za to, że nie muszą chodzić do klubów, tylko mogą sobie przy minimalnych kosztach posapać i popocić się w domowym zaciszu. Fanki/klientki Chodakowskiej w wielu komentarzach podkreślają, że to je głównie pociąga w płytach z ćwiczeniami. Ale to przecież nie ważne! Ważne, że ktoś na tej akcji sporo zarobi. A teraz do ćwiczeń.

Pokazany tu program składa się z 5 rundek (po 2 ćwiczenia w 3 seriach w każdej). Rundy są oddzielone od siebie minutowym marszem dla uspokojenia pulsu, co podejrzewam, spodoba się wielu ćwiczącym. W ogóle całość jest takim połączeniem Killera, Skalpela i treningu z gwiazdami, więc nowości się tu raczej nie spodziewajcie. Już na samym początku ćwiczeń naszła mnie refleksja, że jednak Killer nie był chyba takim rewelacyjnym programem i trzeba trochę zwolnić tempo (nawet interwały nie powinny doprowadzać ludzi do palpitacji, omdleń i wymiotów). Miło, że nawet takie autorytety jak Ewa Chodakowska, potrafią uczyć się na błędach (z góry przepraszam wszystkie wyznawczynie, które wciąż uważają, że ich okładkowa bogini nie popełnia błędów).

Niestety o pozostałych aspektach ćwiczeń nie da się powiedzieć wiele dobrego. W przeważającej części są to rozkoszne wariacje na temat wyskoków z przysiadu na jednej nodze, które wprost mnie urzekły. Co prawda, trudno utrzymać w nich równowagę, a co za tym idzie wykonywać te wymyślne wygibasy prawidłowo, ale hej!, może wcale nie o to chodzi. Może ważniejsza jest radocha z oglądania własnych, zupełnie nieskoordynowanych ruchów (Czy ten pokraczny bocian na jednej nodze w lustrze to naprawdę ja?). Zresztą, kto by się przejmował precyzją ruchów, gdy trzeba ciągle uważać na przeciążane stawy. Łokcie, kolana, biodra – wszystko żyje własnym życiem, ale to nic. My, zasłuchane w złote myśli trenerki Chodakowskiej już widzimy w myślach jak topnieje nam cellulit (wszak sama nazwała ten program pogromcą cellulitu).

Nowością w Total Fitness ma być to, że ćwiczenia rozliczane są na czas, a nie na określoną liczbę powtórzeń. Jakoś mnie to nie przekonuje. Ćwicząc, ciągle myślałam o tym, że robiąc serię na drugą stronę, już jesteśmy bardziej zmęczeni i ta druga noga na przykład, w tym samym czasie zrobi mniej niż ta pierwsza. Nie bez powodów we wszystkich klubach fitness trenerzy wykrzykują nam nad uchem liczbę powtórzeń (a większość z nich może i nie kończyła ,,elitarnych” greckich akademii pilatesu, ale jest w tym biznesie znacznie dłużej niż Ewa Chodakowska). Ale co tam, czepiam się bo po prostu lubię symetrię.

Do wad, podobnie jak w przypadku pozostałych płyt, należy też zbyt krótka (i dziwna) rozgrzewka oraz śladowe ilości ćwiczeń rozciągających, co w konsekwencji może doprowadzić do kontuzji lub co najmniej potężnych bólów mięśni następnego dnia, zwłaszcza u osób początkujących.

A na koniec moje subiektywne podsumowanie komentarzy z różnych źródeł wymierzonych przeciwko osobom, którym mega super wypasione programy treningowe (reklamowe) Ewy Chodakowskiej nie odpowiadają. Sedno wszystkiego jest takie, że jeśli mnie coś boli po kilku miesiącach takich ćwiczeń, jeśli nie zapisuję sobie w pamiętniczku złotych myśli trenerki, lub jeśli (o zgrozo) śmiem krytykować sposób wykonywania pewnych ćwiczeń lub wydawania poleceń jak je wykonywać, to jestem niekonsekwentnym, spasionym leniem, głupim trollem, który nie rozumie co się do niego mówi z ekranu (nie do końca poprawną polszczyzną) i powinnam przepaść w czeluściach piekielnych. No i muszę też pamiętać, że nie mam prawa napisać, że coś mi nie odpowiada, że mnie boli czy strzyka, bo się nie znam i już. One widzą lepiej co i gdzie ma prawo mnie boleć, a co nie i kropka.

Swoją drogą, jestem bardzo ciekawa co czują wyznawczynie Ewy Chodakowskiej, widząc jak szybko zaczęła cashować swoją popularność, którą one jej dały. Czy podobały im się liczne magazynowe relacja z dwóch ślubów i pokazu mody? Czy kupują odzież i obuwie sportowe konkretnej firmy, tudzież kosmetyki tej samej marki? A może chociaż łykają reklamowane suplementy, mają magiczną opaskę, lub przynajmniej zmieniły sieć telefoniczną na tę właściwą? Z pewnością tak. To dlatego IM ćwiczenia idą tak dobrze i chudną modelowo, nie dla siebie zresztą, lecz dla kochanej pani Ewy, której wyślą potem fotkę swojego pępucha.

Jedna myśl na temat “Total Fitness – Ekstrafigura w 4 tygodnie Ewy Chodakowskiej

  • Grudzień 23, 2014 o 5:17 pm
    Permalink

    Popieram. Jakie to szczęście, że są na tym świecie jeszcze normalni ludzie…

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *