Tetsuya Honda, Przeczucie

Wszyscy piszą, piszę i ja. Przyznam, że spodziewałam się wiele po tej książce (bo wcześniej nie czytałam żadnego japońskiego kryminału), dlatego może też tak bardzo mnie rozczarowała. Czytając, miałam wrażenie, że autora interesuje tylko jedno i nie są to plastycznie napisane, wiarygodne postaci, dobrze oddane realia czy klarownie opisana acz wciągająca intryga kryminalna. Tym, w czego opisywaniu lubuje się pan Honda najbardziej, jest policyjna hierarchia. To, kto przed kim odpowiada, co można komu powiedzieć i na jakie sposoby okazuje się w tokijskich organach ścigania szacunek przełożonym, to jakieś dwie trzecie objętości tego dosyć pokaźnego tomu. W moim osobistym odczuciu, brak umiaru w rozpisywaniu się na ten temat bardzo szkodzi ogólnej wartości fabuły, ale oczywiście zachęcam każdego do wyciągnięcia własnych wniosków z lektury Przeczucia.

Barbie w świecie ogrów

Przeczucie to pierwsza część z cyklu poświęconego przygodom pani komisarz Reiko Himakawy. Jest ona młodą funkcjonariuszką metropolitalnej policji w Tokio, która z zawrotną szybkością i skutecznością wspina się po szczeblach kariery. Jej wielkie postępy w ściganiu sprawców najbardziej krwawych zbrodni są zasługą niesamowitego instynktu i zdolności wiązania faktów, którymi nie dysponują jej koledzy po fachu. Tytułowe przeczucie pomaga (i to nie raz) w rozwiązaniu sprawy opisanej w tym tomie. Chodzi o znalezione na brzegu wybetonowanego stawu zwłoki, które koszmarnie okaleczone i zawinięte w niebieską folię, porzucono w chaszczach. By rozwiązać tę makabryczną zagadkę, by ujawnić motywy kierujące mordercą, który wystawił na widok publiczny ciało, tokijscy funkcjonariusze zrzeszają się w specjalne grupy operacyjne i pracują dzień i noc. Oczywiście, na jednym zmasakrowanym ciele pełnym szkła, ran zadanych nożem i innych okaleczeń, się nie kończy. Wkrótce pojawiają się kolejne niebieskie rulony ze zwłokami w różnym stadium rozkładu, a komisarz Reiko Himakawa musi jeszcze mocniej niż zwykle wytężać swą kobiecą intuicję. Napiszę może w tej kwestii jeszcze tylko tyle, że mroczna przeszłość i ciężkie przeżycia Reiko, dzięki którym jest ona bardzo odporna na widok i zapach martwych ciał i całkiem żywych złoczyńców, w tym przypadku okazują się niezwykle pomocne.

Drugą, bardzo ważną, warstwą tej fabuły, jest to, w jaki sposób nasza bohaterka odnajduje się w typowo męskim świcie japońskiej policji. Niestety często można odnieść wrażenie, że na udowadnianie kolegom i szefom, że jest ona kompetentnym stróżem prawa, idzie więcej jej energii niż na ściganie przestępców. Z jednej strony mamy takie oto opisy: „Nie liczyły się wiek, płeć, wygląd, doświadczenie ani charakter. Reiko górowała szarżą nad mężczyzną. Takie były fakty. Uwielbiała tę jednoznaczność”. Z drugiej jednak strony nasza bohaterka wysłuchuje ciągle uwag pod swoim adresem, głupich docinków i rubasznych dowcipasów, a jednej z jej starszych kolegów o pseudonimie Kozioł, nazywa ją wprost wieśniarą i lekceważy ją na każdym kroku. Jest też postawiony o wiele niżej w hierarchii Ioka, który aż rwie się do czułości i miłosnych wyznań, choć przecież kodeks powinien go skutecznie trzymać w ryzach. I tak jest przez całą powieść: raz trzymamy się sztywno reguł cywilizowanego społeczeństwa i regulaminów pracy w policji, a raz robimy co chcemy i nie spotykają nas za to żadne przykre konsekwencje.

Przyznam, że tym, co mnie zbiło zupełnie z tropu, była sama osobowość głównej bohaterki, bardzo mętnie i niewyraźnie opisana. Raz jest to omdlewające, niepewne siebie dziewczę, a raz twarda zawodniczka, co to się niczego nie boi. Najbardziej zdziwił mnie fakt, że tak często policjantka musiała się odwoływać do siły fizycznej (a Japończycy to podobno taki kulturalny naród): „Reiko bardzo gwałtownie reagowała na zaczepki z podtekstem seksualnym. Dotąd w pociągach złamała niedoszłym obmacywaczom siedemnaście palców i dwie ręce”. W pracy miała równie spektakularne wyniki, mniej złamań, ale więcej kopnięć w krocze. I gdzie jest ten szacunek do władzy i autorytetu ja się pytam?

Czy czekam na kolejne części?

No nie powiem żebym już przebierała nóżkami ze zniecierpliwienia. Może gdybyśmy mieli do czynienia z tą samą intrygą kryminalną, ale opisaną w żywszy, bardziej dynamiczny sposób i skonstruowaną przy udziale bardziej realistycznych, wiarygodnych psychologicznie postaci, zostałabym fanką całego cyklu. Pomijając już nawet całą psychologię, brakowało mi czysto wymiernych rzeczy, bez których nie potrafiłam za bardzo umiejscowić bohaterów w przestrzeni czy zobaczyć ich oczami wyobraźni. Jeśli jedzą gdzieś posiłek, to wiemy tylko w jakim stylu jest dana restauracja. Jeśli jadą pociągiem czy ścigają się uliczkami, nie dostajemy opisów tych miejsc, lub są one obecne w formie szczątkowej. Najbardziej mnie raziło (ale to dotyczy większości powieści pisanych przez mężczyzn jakie trafiają do mych rąk w ostatnich latach), że autor praktycznie nie opisuje wyglądu nawet głównych bohaterów. O Reiko wiemy z początku tylko tyle, że jest ładna, a gdzieś w połowie książki, że jest wysoka i ma twarz dziecka (co tam mimika, fryzura, strój:). Jej współpracownicy to często tylko składowe rangi i wieku. W zestawieniu z egzotycznymi dla Polaka imionami, można się zupełnie pogubić gdy nie dostarczy się nam bardziej charakterystycznych cech.

Tym, dlaczego dla odmiany warto przeczytać Przeczucie, są różnice kulturowe między tym, co dzieje się w tym japońskim kryminale, a tym, do czego przyzwyczaiły nas kryminały amerykańskie bądź skandynawskie. Tutaj etykieta i poświęcenie (zbiórki w dwuszeregu, meldunki, raporty i sztywna hierarchia dowodzenia) wygrywają z indywidualnymi zapędami w stylu Sherlocka Holmesa. Z tropienia tych różnic w podejściu do ścigania zbrodniarzy można mieć pewną czytelniczą przyjemność.

Na okładce Przeczucia czytamy, że twórczość pana Hondy „Stała się podstawą dwóch seriali, filmu telewizyjnego i kinowego hitu”. Podpowiem, że to pierwsze można łatwo odnaleźć wpisując w wyszukiwarkę na YT hasło Strawberry Night. Zobaczcie choćby kilka minut. Tyle moim zdaniem wystarczy by poczuć ten klimat :)

Japońskie nowości książkowe

Zapraszam też do obejrzenia mojego filmu o nowościach książkowych, w tym opisywanym powyżej Przeczuciu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *