Pod skórą (Under the Skin)

Ten film to dosłownie moje największe rozczarowanie dekady. Trudno mi wprost uwierzyć, że z tak dobrej książki, można było zrobić coś tak beznadziejnego. Jestem pewna, że do końca seansu potrafią wytrzymać jedynie najwięksi fani prozy Michela Fabera (do których się zaliczam), a którzy i tak na koniec przepełnieni są goryczą i obrzydzeniem do nagości Scarlett Johansson. Tani symbolizm tego przedstawienia, zbliżenia na biust i liczne pośladki oraz psychopatyczna muzyka, to tylko wabiki na naiwnych widzów, którzy w przypływie desperacji są gotowi bronić filmu, któremu w końcu poświęcili prawie dwie godziny z życia. Niektórzy wskazują także na przeszłość reżysera tego nieszczęścia, Jonathana Glazera, który wcześniej tworzył teledyski. Jak dla mnie ten jego wątpliwy artyzm to niedostateczne usprawiedliwienie tego, że w Pod skórą nikt nic nie mówi i w ogóle nie wiadomo o co chodzi. Już sobie wyobrażam jaki chaos musieli mieć w głowie widzowie, którzy nie przeczytali książki…

Spróbujmy się przyjrzeć tej niemożliwej do opowiedzenia fabule. Z powieścią Fabera ma ona tyle wspólnego, że tu też młoda kobieta, przemierzająca szkockie drogi, jest kosmitką polującą na mężczyzn. Co do tego nie ma wątpliwości od samego początku. Reszta jest bardziej płynna i nieuchwytna. To, co dzieje się ze skórą i ciałem ludzi, pozostaje jedynie w sferze domysłów. Można mieć także wiele pytań o to kim jest śledzący poczynania dziewczyny motocyklista, czym jest czarna breja, po której stąpają golasy, i o co w ogóle chodzi tej kosmitce z wiecznie zdziwionym wyrazem twarzy. Z każdą kolejną sceną frustracja oglądających może się tylko pogłębiać.

Gdybym bardzo chciała was przekonać o tym, że jest to jednak dobry film, ominęłabym wszelkie niedociągnięcia i wskazała raczej na ładne ujęcia przyrody. Poważnie, tylko szkocka przyroda wypada w tym ,,dziele” korzystnie. Jednak, wymęczona oglądaniem, nie mam nawet siły ani cierpliwości by bronić filmu, który w ogóle nie powinien był powstać. Padający śnieg, wyspiarska mgła, kamienista plaża i łąki oglądanie zza samochodowej szyby, to jednak trochę za mało by psychicznie poradzić sobie z całą resztą.

No a teraz najgorsze, czyli Scarlett w roli kosmitki. Wydawać by się mogło, że gwiazdy tego formatu mają cały sztab doradców, chroniących podopiecznych przed takimi właśnie fatalnymi pomyłkami. Ktoś przecież czytał wcześniej ten scenariusz, ktoś oglądał pierwsze ujęcia. Czemuż jej nie powstrzymali?! Na jej miejscu walczyłabym teraz w sądzie o zakaz dystrybucji i zniszczenie wszelkich istniejących kopii Po skórą. To nie do wiary, że nawet tak ładną i obdarzoną seksapilem aktorkę można aż tak zeszpecić. W obrzydliwej fryzurze, tandetnych ubraniach i z wieczną rozdziawą na twarzy Scarlett wcale nie wygląda na kosmitkę, tylko na zbiegłą pensjonariuszkę zakładu dla obłąkanych. Gdyby coś jeszcze mówiła, gdybyśmy mieli z nią jakąkolwiek łączność… a tu nic. Przez większość filmu patrzymy się albo na zdziwioną golaskę przy kości, albo na manekina prowadzącego samochód w deszczu. Nic o niej nie wiemy, a co gorsza, to chyba nawet nie chcemy wiedzieć. Nie wiem jak inni, ale ja po kilkudziesięciu minutach tej mordęgi, chciałam tylko, żeby już się skończyła.

Cały geniusz Pod skórą Michela Fabera opiera się na tym, że jest to trzymający w napięciu kryminał, a właściwie kryminał na opak i to z kosmiczną domieszką, w którym praktycznie od początku wiemy kto co zrobił, a jednak nadal zachłannie wgapiamy się w następne strony. Dokładnie opisane myśli polującej na ludzkie mięso literackiej bohaterki wprowadzają nas do alternatywnej rzeczywistości, zmuszają do myślenia i przyjęcia na czas lektury zupełnie innego punktu widzenia. Wprost nie do wiary, że można było zmarnować taki potencjał. Mam tylko nadzieję, że zmęczeni i rozczarowani filmem widzowie nie zniechęca się do książki i jeśli jej jeszcze nie przeczytali, to może niedługo to zrobią. A jeśli chcecie zobaczyć jak dobrze można przenieść pisarstwo Fabera na ekran, to zapraszam do obejrzenia wspaniałego, przecudnego brytyjskiego serialu Szkarłatny płatek i biały. Moim skromnym zdaniem to mistrzostwo świata.

Na koniec naszła mnie jeszcze taka myśl, a właściwie odpowiedź na ważkie pytanie. Jeśli obejrzeliście Pod skórą, to na pewno też się zastanawiacie, po co to właściwie nakręcono. Otóż, chyba już wiem po co. Komuś bardzo zależy, byśmy już nigdy nie zawitali do Szkocji i mieli o tym kraju jak najgorsze mniemanie. Z filmu jasno wynika, że choć jest tam piękna przyroda, to jednak miasta są porażająco brzydkie, po ulicach chodzą tylko paskudni i grubi ludzie, a większość mężczyzn to agresywne, łatwowierne prostaki.

 

5 myśli na temat “Pod skórą (Under the Skin)

  • Sierpień 4, 2014 o 7:08 pm
    Permalink

    Najgorszy film jaki miałem okazję niestety, obejrzeć… jeśli jest jakieś przesłanie, to go nie widać… najwidoczniej reżyser, miał o sobie zbyt wysokie mniemanie, albo potrzebował trochę gotówki zebranej za nazwisko… ŻAL ŻAL ŻAL… Trudne sprawy to kryminał w porównaniu do tego filmu, a program Geslerki to piękny wzruszający dramat…Jeśli jakaś cudowna maszyna chciałaby władowałać ten film w dzieje przeszłości… to sprzeciwiłbym się, bo takie filmy nie powinny mieć miejsca, nawet w wioskowej świetlicy w roku 1950… nawet w hd, nawet w 3d … nawet w 10 minutach swojego trwania… I tylko teraz trafił we mnei jeden wątek… pan z kanistrem to każdy wid,z który przesiedział prawie 2 godziny… a Pani z której schodzi skóra to ten głupi film…

    Odpowiedz
  • Kwiecień 30, 2017 o 9:45 am
    Permalink

    jak w komentarzu powyżej. utożsamiam się z gościem z kanistrem. tak! gość z kanistrem to ja! okradziony z dwóch cennych godzin z życia, bez puenty, bez słowa wyjaśnienia! bez jednego sensownego dialogu w filmie. to nawet nie film! to zdjęcia próbne wg mnie.

    Odpowiedz
  • Kwiecień 30, 2017 o 5:03 pm
    Permalink

    Oj rozumiem doskonale. Tego filmu nie umieściłabym nawet na liście najgorszych jakie widziałam w całym życiu, bo to klasa sama w sobie, osobna i do filmu nie podobna. A szkoda, bo książka (w moim subiektywnym odczuciu oczywiście) wybitna.
    Pozdrawiam

    Odpowiedz
  • Maj 6, 2018 o 10:06 am
    Permalink

    Juz sie balem ze nie wychwycilem jakiegos drugiego dna ;P

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *