Pomiń zawartość →

Jekyll

jekyll-4Czasami zamiast oglądać najnowsze, ale niekoniecznie najwyższej jakości seriale, warto odkurzyć jakieś hity z przeszłości. Takim właśnie nieco zapomnianym hitem jest brytyjski serial Jekyll, który jako kolejny udowadnia, że Anglicy zawsze kręcili dobre produkcje telewizyjne, nawet jeszcze zanim stały się tak modne jak ostatnio.

Wątki z noweli Stevensona pod tytułem Dr Jekyll i Pan Hyde zostały tu dość luźno, ale za to bardzo oryginalnie i twórczo wykorzystane. Niezmienny pozostał chyba tylko proces ciągłej lecz nieoczekiwanej przemiany dobrego w złego i na odwrót. Dobrym w tym przypadku jest dr Jackman, spokojny mąż i ojciec, który niestety musi opuścić swoją rodzinę ponieważ dzieje się z nim coś bardzo dziwnego, ujmując rzecz bardzo oględnie. Złym jest oczywiście jego mroczne alter ego, czyli mężczyzna, który sam siebie nazwał Hyde po przeczytaniu utworu Stevensona (rozbawił go). Obu panów, poza ciałem, łączy pielęgniarka, którą zatrudniają do obserwacji ich przemian, a także do przekazywania informacji. Swoją drogą dwie strony osobowości mają dość ciekawy sposób komunikowania się. Oprócz wiadomości głosowych na dyktafonie, mają też rozkład czasu (taką rozpiskę na ścianie) i wiedzą ile komu się należy i kto mniej więcej kiedy przejmuje kontrolę nad wspólnym ciałem. Bardzo pomysłowe.

Szalenie pomysłowe jest w tym serialu też to, że Hyde nie jest ot takim sobie zwykłym rzezimieszkiem i rozbójnikiem. To prawdziwa bestia! Ma zwierzęcą wręcz siłę i zwinność, a przy tym dysponuje osobowością kilkuletniego dziecka. Naprawdę wspaniałe są jego popisy wspinaczki, a także wygrana walka z lwem (nieszczęsny kociak został przerzucony przez ogrodzenie, niech to wam da do myślenia).

Dużym minusem tej produkcji jest wyraźnie za niski budżet, przez który nie starczyło na przyzwoite efekty specjalne. Wkurzające jest też to, że jak w co drugim serialu, i tu pojawia się tajemnicza i potężna organizacja, próbująca dorwać naszego sympatycznego odmieńca. Za to zdecydowanie do plusów trzeba zaliczyć wspaniałą grę Jamesa Nesbitta wcielającego się w ostatniego męskiego potomka Dr Jeckylla dotkniętego dziwną klątwą. Ten facet jest niesamowity. Raz jest takim spokojnym i rozlazłym kapciem (a nawet nudnym laczkiem), a raz hipnotyzującym dzikusem, który ma szaleństwo nie tylko w oczach, ale i w włosach, zębach i w całym drapieżnie zwinnym ciele. Tego po prostu nie można nie obejrzeć. Jeśli tak jak ja nie mieliście sześć lat temu Internetu to zachęcam do nadrobienia filmowych zaległości. Jekyll to dobry początek.

Opublikowano w Seriale

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.