Stoker

Dawno wizyta w kinie nie sprawiła mi aż takiej radości. Stoker to prawdziwa uczta kinomana, która na tle tandetnych amerykańskich produkcji o superbohaterach, które właśnie wchodzą do kin, jest prawdziwym filmowym klejnotem. Nie ma tu absolutnie żadnych zbędnych elementów, a każde słowo, każde ujęcie są dokładnie przemyślane i wkomponowane w budzącą fascynację i przerażenie całość.

Być może mój zachwyt jest spowodowany dużym przywiązaniem do poprzednich filmów reżysera i autora zdjęć do Stokera. Rzeczywiście trylogia o zemście, a szczególnie już Oldboy na zawsze zaciążyły na moim rozwoju psychicznym. Bardzo cieszy mnie też fakt, że podobnie jak w Stokerze, w nowym filmie Parka intryga również zawiązuje się wokół zbrodni sprzed lat, kazirodczego związku i oczywiście jedzenia. (Pamiętacie jak w koreańskim przeboju Parka główny bohater wcina pierożki i wielgachną żywą ośmiornicę? W jego amerykańskim dreszczowcu również nie za zabrakło takich smakowitości).

Centralną postacią tego filmu (a właściwie obrazu, bo zdjęcia są tu nieziemskie) jest osiemnastoletnia India (Mia Wasikowska), w której życiu naraz naprawdę dużo się wydarzyło. W dniu jej urodzin ginie w wypadku samochodowym jej tatuś (który był także jej jedynym przyjacielem), a jego miejsce w bogatej rezydencji i w sercu wdowy (Nicole Kidman) szybko zajmuje tajemniczy wujek Charlie, o którym do tej pory nikt nie słyszał. Zamknięta w swoim świecie, inteligentna nastolatka w bardzo osobliwy sposób reaguje na nietypowe zachowanie wuja oraz na fakt, że wszyscy wokół niej zaczynają w tajemniczy sposób ginąć. Zamiast strachu, w jej oczach pojawia się fascynacja przystojnym krewnym, którego staje się czynną wspólniczką.

Relacja Indii i Charliego bardzo przypomina sytuację z Lolity, tyle że Wasikowska jest znacznie ładniejszą i pełnokrwistą lolitą. Podobnie jak w historii Nabokova, tutaj również do końca nie wiadomo kto kogo ściga i wykorzystuje oraz kto jest czyją ofiarą. Prowadzona w dość złożony, choć też bardzo przejrzysty sposób narracja filmowa, wciąga widza w odmęty i mroki dziewczęcych instynktów i fascynacji. Po raz kolejny możemy się przekonać, że nie ma nic bardziej fascynującego niż dziewczyna na progu dorosłości. Wasikowska zagrała praktycznie zasługującą na Oscara rolę istoty będącej nie tylko samą Lolitą, ale jej skrzyżowaniem z dziewczynami z Przekleństw niewinności i z Twin Peaks. To naprawdę wybuchowe połączenie. Partnerujący jej Matthew Goode w roli Charliego również wypadł świetnie, ale o Nicole Kidman trudno powiedzieć coś konkretnego. Nie wiadomo właściwie, czy jest śmieszna i groteskowa bo gra zdesperowaną i znudzoną wdowę, czy też niezamierzenie rażą nas z ekranu efekty botoksu i chirurgii plastycznej (szczególnie kontrastujące z czystością i wdziękiem Wasikowskiej).

Na szczęście warstwa estetyczna filmu jest tak porażająco piękna i klimatyczna, że nawet pontonowate usta Kidman nie są w stanie tego popsuć. Barwa zdjęć, ich kompozycja, są poza wszelką konkurencją. Nigdy wcześniej nie widziałam czegoś takiego, a nie ma tu żadnych efektów specjalnych. Szczególnie atrakcyjne wydały mi się ujęcia w ogrodzie, ale nawet zbliżenia na ubrania są w Stokerze (pozytywnym ale jednak) szokiem estetycznym. Piękni aktorzy, wspaniałe wnętrza, klimatyczne plenery i zabójcze kostiumy. Do tego oczywiście świetna historia. Tego filmu nie można nie zobaczyć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *