Derek

Derek to brytyjski serial poruszający najgłębsze pokłady człowieczeństwa w widzach. Lepiej nie oglądać go bez wcześniejszego przygotowania, bo grozi to niepohamowanym wybuchem emocji już na początku pierwszego odcinka. Szczerze muszę stwierdzić, że ta produkcja jest tak wzruszająca, że aż głupio się do tego przyznać. Ostatnio tyle empatii i współczucia czułam chyba przy okazji pamiętnej lektury O psie który jeździł koleją w drugiej klasie podstawówki. Niezawinione cierpienie bezbronnych istot niezmiennie wzrusza i chyba żaden widz nie pozostanie wobec tego obojętny.

Nie zmienia to oczywiście faktu, że Derek to serial komediowy, stworzony przez doświadczonego komika Rickiego Gervisa, wcielającego się w tytułową postać nieco autystycznego pięćdziesięcioletniego pracownika domu starców. On i jego również niezbyt rozgarnięci kompani mają bardzo osobliwe poczucie humoru i naprawdę zaskakujące pomysły na umilenie sobie czasu w pracy. Jednak ich genitalno-fekalne poczucie humoru wcale nie odstręcza widzów. Przypominają oni przez to jeszcze bardziej nieco zagubione dzieci. Ich niewielka inteligencja idealnie współgra z ich olbrzymia dobrocią i troską, jaką okazują seniorom, których zabierają na wycieczki i wyprawy do biblioteki. Ich nierozgarnięcie dobrze pasuje także do stanu umysłu lokatorów domu starców. Jednym brakuje inteligencji, a inni cierpią na demencję starczą. W rezultacie wszyscy nie do końca ogarniają i kontaktują co się wokół nich dzieje i jest im z tym naprawdę bardzo dobrze.

derek

Produkcja z pewnością przypadnie do gustu wszystkim wielbicielom Kafki nad morzem Harukiego Murakamiego, ponieważ Derek jest kolejnym żywym brytyjskim wcieleniem pana Nakaty. Naiwny, lekko uszkodzony, ale pogodny bohater, który mimo dojrzałego wieku i wielu krzywd zachowuje pogodę ducha i dziecięcą naiwność to mój ideał prawdziwego bohatera filmowego.

Oprócz problemów starości i wykluczenia słabszych (lub mniej zaradnych) ze społeczeństwa, Derek pokazuje także jak zwyczajnie mało opłacalne jest posiadanie dużej wrażliwości i chęć czynienia dobra cierpiącym bliźnim. Kierowniczka domu starców, Hannah, jest właśnie przykładem osoby, której niezbyt się w życiu powiodło. Choć jest jeszcze młoda, ładna i nawet bystra, to nigdy nie odniesie wielkiego sukcesu, ponieważ całe swoje życie zawodowe i osobiste poświęciła pracy, która jest dla niej prawdziwą misją i wielką nagrodą. Podobnie jak Derek i pozostali bohaterowie serialu jest mimo przygnębiającej pracy i braku perspektyw bardzo szczęśliwa, ponieważ docenia to co ma, czyli sympatię i wdzięczność leciwych pacjentów oraz niezawodne wsparcie oddanych przyjaciół.

Za każdym razem gdy oglądam Dereka nachodzą mnie nie tylko głębokie wzruszenia i refleksje na temat społecznej niesprawiedliwości, ale także podejrzenia co do tego, jak by wyglądał taki serial w polskim wykonaniu. Nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że byłby to absolutny horror, a nie żadna pogodna komedia. Zresztą nikt by się chyba nie odważył na ukazanie w realistycznej konwencji wnętrz polskich domów starców oraz samych mieszkających tam seniorów. A co to by dopiero było, gdyby jeszcze dopuszczono ich do głosu?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *