Pomiń zawartość →

Adam Ragiel, Magdalena Rigamonti, Bez strachu. Jak umiera człowiek

Długo szykowałam się do lektury tej książki i muszę powiedzieć, że nie zawiodła moich oczekiwań. Choć reportaż Magdalenty Rigamonti, w którym przepytuje najbardziej znanego polskiego balsamistę zwłok, jego współpracowników i kursantów, nie ma wielkich pretensji literackich, jednak jest tak ważną lekturą, że poleciłabym ją absolutnie każdemu dorosłemu czytelnikowi. Każdy z nas w końcu zetknie się ze śmiercią i lepiej chyba być przygotowanym na jej bezpośrednie konsekwencje. Nie chodzi mi tylko o to, by być gotowym na pożegnanie z najbliższą osobą, czy o to jak wygląda ludzie ciało w kolejnych dobach po zgonie, ale też o to by wiedzieć jak załatwić najpotrzebniejsze kwestie, pomocne w tym by rozstanie i ostatnia droga zmarłego były jak najmniej bolesne dla jego rodziny. Podobnie jak Adam Ragiel sądzę, że lepiej przemyśleć wszystko zawczasu, zapoznać się z danymi, niż potem, w szoku i żalu, być skazanym na nieudolne i nieuczciwe praktyki domów pogrzebowych. Bez strachu to także lektura rzucająca nowe światło na wartość życia, paradoksalnie przynosząca ukojenie i przywracająca poczucie ładu i kontroli (przynajmniej tak było w moim przypadku).

Jak żegnamy zmarłych

O tym jak umiera człowiek jest w tej książce zaskakująco niewiele. Pracowników firmy Adama Ragiela niewiele interesują okoliczności w jakich odeszli ich klienci. Jest za to dużo o tym jak zmarły odchodzi, jak wyglądają jego ostatnie doby przed złożeniem do grobu, jak żegna się rodzina i jak czasem jest to niepotrzebnie trudne i traumatyczne przeżycie. Tego ostatniego balsamiści starają się za wszelką cenę oszczędzić bliskim zmarłych. Dzięki (bardzo dokładnie opisanym) zabiegom rekonstrukcyjnym, konserwującym i odkażającym, rodzina i przyjaciele mogą pożegnać nawet osoby znalezione wiele dni lub tygodni po śmierci, ofiary makabrycznych samobójstw czy tragicznych wypadków. Adam Ragiel jak mantrę powtarza dwa zdania: po pierwsze, że pomaga rodzinom, nie zmarłym, bo im jest już wszystko jedno, a także, że nie ma takiego ciała, którego nie można by doprowadzić do takiego stanu, by przypominało siebie za życia i bliscy mogli go bez traumy pożegnać.

Książka ta jest kojąca w ten sposób, że tłumaczy jak możemy zaplanować odejście by odbyło się w cywilizowany i co najważniejsze bezpieczny dla żegnających zmarłego sposób. Balsamiści mówią o zagrożeniach psychicznych płynących na przykład z konieczności rozpoznania w zmasakrowanych zwłokach swojego syna czy żony, ale też wiele jest tu informacji natury higienicznej, czyli o tym jakim zagrożeniem dla zdrowia żywych może być niezabalsamowane ciało, z którym mamy kontakt podczas pogrzebu. Dla mnie prawdziwym szokiem w Bez strachu był nie opis spuszczania krwi, czy wybierania robaków z leżących długo ciał (bo to naturalne w końcu), ale raczej fakt, iż wirus HIV, żółtaczka typu C czy gruźlica są w stanie przetrwać wiele dni i to w ujemnych temperaturach. Jeszcze większym szokiem były opisy nieuczciwych praktyk niektórych zakładów pogrzebowych, które nie balsamując zwłok, zniechęcając do tego klientów i oszczędzając na chłodniach, narażają na niebezpieczeństwo życie i zdrowie praktycznie wszystkich uczestników pogrzebów. To naprawdę daje do myślenia.

Portret rzemieślnika z pasją

Podczas lektury miałam na początku wrażenie, że książka traktuje nawet bardziej o Adamie Ragielu niż jego fachu. Szybko jednak zorientowałam się, że to właściwie to samo, ponieważ balsamista jest tak zrośnięty z tym co robi, tak pochłonięty pasją, którą wciąż rozwija i udoskonala, że staje się w oczach czytających archetypową wręcz postacią oddaną bez reszty swojej pracy (a może powinnam na pisać posłudze lub misji?). Jest on co prawda trochę narcyzem, lubiącym podkreślać swój talent czy mówić o tym jak do wszystkiego doszedł sam, ale co z tego, skoro to prawda, a w dodatku działa w tak słusznej sprawie, że właściwie trudno mu cokolwiek zarzucić. Można go lubić lub nie, ale dobrej woli, pracowitości i zaradności nie sposób balsamiście odmówić.

Osobiście uwielbiam opowieści o ludziach, którzy znaleźli się na odpowiednim miejscu i znajdują radość w swojej codziennej pracy. Sama niczego więcej od życia nie chcę. Za kilka tygodni zamażą mi się w pamięci zdjęcia i opisy z prosektorium, ale o pasji Adama Ragiela będę długo pamiętać. Te piękne opisy wyjazdów na szkolenia, podróży po Polsce wszędzie tam gdzie jest potrzebny, no i oczywiście tych dni gdy pracuje się po kilkanaście z rękami po łokcie w ludzkich wnętrznościach. No i najważniejsze pytanie: Co go napędza? Czytając opisy reakcji rodzin, które mogą się normalnie pożegnać z najbliższymi, nie miałam wątpliwości, że to poczucie bycia potrzebnym i pożytecznym, głęboka humanistyczna radość robienia czegoś dobrego dla bliźnich, sprawiają że balsamista wstaje co rano do pracy z radością, choć brzmi to nieco paradoksalnie. To nie jest książka o śmierci, a o życiu i o tym, jak sobie radzić z trudnymi wyzwaniami.

W tej samej serii co Bez strachu PWN wydało też książki Bez ograniczeń i Bez znieczulenia. Pierwsza opowiada o pracy ludzkiego mózgu, a druga o tym jak powstaje i rodzi się człowiek. Uważam, że bardzo zasadne było dodanie to serii pozycji o śmierci, tak przez nas współcześnie skutecznie wypychanej i ukrywanej.

Opublikowano w Książki

2 komentarze

  1. ja ja

    Książka świetna, upewniła mnie w tym co planowałam dla siebie na wypadek ewentualnej śmierci…
    Śmierć jest pewna oczywiście, ale jej czas już nie do końca;). Chyba każdy powinien ją przeczytać, wszytko staje się wyraźniejsze i bardziej ludzkie…cudowny człowiek, z cudownym podejściem do nas żyjących i do nas, żegnanych…polecam…

  2. Ola Ola

    Dziękuję za tę pełną wrażliwości opinię o książce.
    Choć już minęło sporo czasu od lektury, nadal o niej dużo myślę i polecam wszystkim. Wiele osób jest z początku zszokowanych tematem, ale potem ogarnia ich pozytywne zdziwienie, że śmierć jednak nie musi być obrzydliwa i straszna, a bliscy mogą w godny i pełen szacunku sposób pożegnać się z tymi, którzy odchodzą. Gdyby mi się coś stało, też bym chciała by zajął się mną profesjonalny balsamista.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.