The Terror

Ostatnie mroźne dni odeszły wraz z pojawieniem się pierwszych odcinków znakomitego brytyjskiego serialu The Terror. Jest coś przyjemnego w oglądaniu śnieżnych, mroźnych, arktycznych zmagań, gdy samemu już się ich nie doświadcza, ale są one jeszcze bliskie naszej pamięci. Seria okazała się niesłychanie wciągająca, doskonale zrealizowana i bardzo klasyczna w najlepszym tego słowa znaczeniu. Po prostu porządnie nakręcony historyczny dramat przygodowy z elementami grozy, który pokazuje, że tajemnica, powolne skradanie się śmiertelnego niebezpieczeństwa i bohaterowie uwięzieni na małej przestrzeni w ekstremalnych warunkach, to niezawodny przepis na ekranowy sukces.

Im dalej na północ, tym większy splendor

Serial jest adaptacją powieści Dana Simmonsa, opartej na autentycznych wydarzeniach z XIX-ego wieku. Akcja toczy się w 1847 roku, w którym dwa brytyjskie okręty królewskiej marynarki wyruszają na poszukiwanie północno-zachodniego przejścia, prowadzącego przez Arktykę. Takie przejście znacznie by ułatwiło wymianę handlową Wielkiej Brytanii z resztą świata, no i oczywiście odkrywca takiego cudownego fenomenu doczekałby się wiekopomnej sławy, zatem gra jest warta świeczki. Na misję wypływają dwa okręty, Terror i Erebus, z dwoma kapitanami. Tym ważniejszym, dowodzącym całą ekspedycją, jest kapitan John Franklin (Ciarán Hinds), bezmyślne uosobienie pychy, którego upór pakuje całą ekipę w poważne tarapaty. Tym mniej ważnym, ale rozsądniejszym, jest kapitan Francis Cozier (Jarred Harris), którego kasandrycznych wieści nikt nie chce słuchać. Franklin traktuje Coziera z pogardliwą wyższością, nie słucha jego ostrzeżeń przed arktycznym lodem, co skutkuje tym, że oba statki zostają uwięzione na wiele miesięcy pośrodku śnieżnego pustkowia. Podczas jednej z wycieczek badawczych marynarze przypadkiem strzelają do starego Eskimosa, który wkrótce umiera, pozostawiając zrozpaczoną córkę. Po tym zdarzeniu zaczynają dziać się straszne rzeczy. Jakaś demoniczna bestia (która może być polarnym niedźwiedziem, ale też wilkołakiem lub zjawą, w którą wcielił się mściwy zmarły Eskimos), odławia Brytyjczyków jednego po drugim, pozostawiając okaleczone martwe ciała i strach w sercach pozostałej przy życiu załogi. A dookoła ciemno, zimno i, dzięki kapitanowi Franklinowi, który był zbyt dumny by prosić o pomoc, nie ma co liczyć na ratunek z zewnątrz. Groza.

Walka o nieśmiertelność

The Terror to złożona opowieść, w której nie tylko obserwujemy co dzieje się na pokładzie statku czy w kajutach kapitanów, ale także przyglądamy się życiu zwykłym marynarzy czyszczących wychodki i rąbiących skuwający kadłuby lód. Z odcinka na odcinek poznajemy lepiej Franklina i Coziera, dzięki licznym retrospekcjom, pozwalającym nam zrozumieć motywy obu mężczyzn i ich ogromny tragizm. Szczególnie podoba mi się jak Cozier wyrasta na romantycznego herosa, a Franklin na marionetkę, którą steruje straszliwie ambitna i zaciekła pani Franklin (Greta Scacchi) oraz paskudny pochlebca i pyszałek, jego zastępca James Fitzjames (w tej roli niestety Tobias Menzies, ten ortodontyczny koszmarek, który splugawił Outlandera, a niedługa ma grać Filipa w Koronie).

W wielu opisach tej serii pojawia się informacja, że grupa przedstawionych tu ludzi walczy o życie w Arktycznym mrozie. Otóż oni nawet nie walczą o życie, bo gdyby tak było, zmyliby się stąd kiedy jeszcze mogli, lub przynajmniej wysłaliby ludzi po pomoc, bo też był taki pomysł. Tymczasem pycha nie pozwala im sięgnąć po te środki. Panowie wolą przeczekać rok w lodzie, bo w końcu mają zapasy, whisky leje się strumieniami, a uwieńczeniem wyprawy może być odkrycie przesmyku i wiekopomna chwała. Co tam życie kilkudziesięciu ludzi w obliczy takiej nagrody!

Oglądając dzieje tej dziwnej wyprawy myślę wciąż o tym, że wieści o podobnych ekspedycjach były codziennością w Imperium Brytyjskim w XIX wieku. Trochę tęskno się robi za światem, w którym jeszcze było coś do odkrycia, jeszcze istniały białe plamy na mapie i szaleńcy, którzy gotowi byli poświęcić życie, by je zapełnić. Z drugiej strony to, jak by nie było, przede wszystkim portret imperialnej chciwości i pychy. Nikt przecież nie bada Arktyki, czy nie podróżuje do źródeł Nilu i nie strzela do tubylców dla osobistej satysfakcji. Liczy się sława, nowe szlaki handlowe oraz możliwość przewożenia towarów i niewolników z kolonii jeszcze wydajniej. Jak widzicie, The Terror podziałał na mnie bardzo refleksyjnie.

Polecam serial ze względu na dobrze opowiedzianą historię, znakomitych aktorów, wspaniałe kostiumy i scenografię. Jest wszystko, czego można by oczekiwać od dobrego serialu historycznego. Najbardziej chyba ujmuje mnie to, że nie czuć sztuczności w scenach kręconych na zewnątrz, co jest nie lada osiągnięciem, zważywszy na to jak ekstremalne warunki się tu prezentuje.

One thought on “The Terror

  • Kwiecień 9, 2018 at 11:47 am
    Permalink

    Na pewno obejrzę, dzięki za polecenie! Pozdrawiam :)

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *