The Man with the Iron Fists

The Man with the Iron FistsMimo tego, że jest to dzieło godne ze wszech miar miana filmowego potworka dekady i, że pewno Amerykanie wstydzą się go tak mocno jak Polacy KacWawy, to ta baśniowa opowieść o żelaznych kończynach ma pewne walory edukacyjne. Powinno się ją pokazywać studentom absolutnie wszystkich szkół filmowych, by mogli się nauczyć jakich filmów nie robić. Jak nie grać, jak nie reżyserować, jakiej muzyki i charakteryzacji nie robić- absolutnie wszystko tutaj jest. Najważniejsze to chyba, jak nie zrobić krzywdy dobremu aktorowi. Lucy Liu i Russell Crowe pewno wstydzą się pokazywać znajomych, po tym jak ta pierwsza zagrała w omawianym dziele burdel mamę, a ten drugi wcielił się w otyłego erotomana męczącego azjatyckie prostytutki czymś co miało być chyba żelaznym penisem, a na ekranie wyglądało jak świecąca gruszka, czy jakaś inna żarówka.

Film, którego powstaniem jest obarczony amerykański raper o pseudonimie RZA (no poważnie), który nie dość, że popełnił takie dzieło to jeszcze w nim gra (oj, a nie powinien), jest parodią azjatyckiego kina walki, która miała wyraźnie nawiązywać do Kill Billa. Świadczy o tym dobranie współczesnej muzyki, oczywiście rapu wiadomego autorstw, do akcji toczącej się w zamierzchłych czasach w feudalnych Chinach. O inspiracji Tarantino świadczy też udział Lucy Liu, która, kiedyś zimna i hipnotyczna w scenach okrutnej walki, tu jest żałośnie-pocieszna, grając właścicielkę burdelu w małej wiosce. W sumie to nie wiadomo nawet jak to jest z tą wioską, bo to niby jakiś koniec świata, ale lokal mają na najwyższym poziomie, a klany walczące o wpływy wyglądają na bogate i liczne.

Na podstawie tego filmu powinno się nakręcić kolejny, tym razem animowany obraz. Powierzchowny scenariusz świetnie się do tego nadaje. Już to widzę. W kreskówce podobny opis nie byłby aż tak śmieszny : Dwa pradawne klany, lwów i wilków, toczą ze sobą spór o władzę, a o losach tej krwiożerczej walki ma przesądzić biedny, zakochany, czarny kowal, którego jedynym marzeniem jest poślubić swoją ukochaną, pracującą w domu publicznym. No może to o burdelu trzeba by zmienić, żeby dzieci mogły film oglądać, ale za to one by się nie zastanawiały skąd wziął się w pradawnych Chinach czarny kowal mówiący ze śmiesznym akcentem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *