Pomiń zawartość →

Kronika opętania

Czasy gdy kręcono porządne dreszczowce, po których nie można było zasnąć przez wiele nocy, niechybnie już się skończyły, a Kronika opętania jest tego kolejnym dowodem. Film klimatem przypomina takie hity jak Labirynt fauna czy Sierociniec, które zresztą też nie były jakimś mistrzostwem gatunku, a najstraszniejszy w nich był chyba akcent z którym mówiły postaci (nie przywykliśmy do czegoś innego niż angielski i twórcy filmów na całym świecie powinni to uszanować). No i oczywiście dzieci w horrorach zawsze są straszne. Nawet bardziej przerażające niż mówiące lalki czy klauni (choć tu należałoby się zastanowić), i to wcale nie dlatego, że robią coś strasznego, ale że po prostu są dziećmi.

Już na wstępie film obniża nasze oczekiwania, ponieważ informuje się widzów, że jest to autentyczna historia opętania przez złego ducha członków prawdziwej amerykańskiej rodziny. Taka informacja musi nastroić widzów sceptycznie do tego co zobaczą na ekranie. Cała historia jest dość banalna i opowiada o typowej rodzinie podzielonej rozwodem, w której jedna z córek zostaje opętana przez tajemniczą zjawę. Duch wydostał się z wiekowej drewnianej skrzyni pod postacią ćmy i wlatując przez usta, do reszty posiadł władzę nad dzieckiem. Miniśledztwo przeprowadzone przez tatusia wykazuje, że w jego małej dziewczynce jest dybuk, czyli żydowskie widmo, pochodzące z przedwojennej polski. Wyjaśnia to też dlaczego dybuk kusi dziewczynkę mówiąc po polski, co wielu osobom musi się wydać dość osobliwe. Ratunkiem dla małej są specjalny żydowski rytuał, który wyjaśnia prawdziwą przyczynę powstania tego dzieła. Po prostu zgodnie z zasadą równouprawnienia, ktoś słusznie uznał, że nie tylko katoliccy księża mogą przepędzać duch z ciał niewinnych dziewczynek, więc postanowiono pokazać także rabina w akcji, co samo w sobie nie jest złym pomysłem, ale powinno być chyba nieco lepiej przemyślane.

Nijakie aktorstwo w tym filmie nie zasługuje na jakikolwiek komentarz. Warto jednak zwrócić uwagę na jedno nietypowe rozwiązanie w scenariuszu. Otóż dybuk, który niby jest złym duchem, dostając się do ciała dziewczynki, przybiera materialna postać. Widz widzi jego paluch w gardle dziecka, gdy próbuje wyleźć, a na prześwietleniu widać jego gniewną twarz i całą skurczoną postać, która jak jakiś płód czy raczej łysy Gollum z Hobbita, siedzi w dziewczynki. Może ten film wcale nie jest taki beznadziejny… Wystarczy na niego spojrzeć jak na metaforyczną opowieść o strachu przed macierzyństwem lub o nastoletnich ciążach.

 

Opublikowano w Filmy

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.