Pomiń zawartość →

Tag: WUJ

Nowi londyńczycy, Ben Judah

Nie jest to lektura ani łatwa, ani przyjemna. Prawdę mówiąc, czytałam tę książkę bardzo długo i pozwalając sobie tylko na krótkie fragmenty naraz, z powodu depresyjnych odczuć, jakie we mnie wywoływała. To jest jak wycieczka po piekle, szczególnie bolesna gdyż mówi o miejscu, które uchodzi w wyobraźni nas wszystkich za symbol wolności, dobrobytu i nadziei na przyszłość. Potraktowałam tę lekturę bardzo osobiście, gdyż jestem z pokolenia, które w sporej części przeniosło się po maturze lub jeszcze na studiach na Wyspy Brytyjskie, a ja sama do dzisiaj czasem żałuję, że nie poszłam w ich ślady. Emigracja to stały temat rozmów wśród mojej rodziny i znajomych, wśród których nie brakuje osób gorzko rozczarowanych pracą i życiem w Londynie i okolicach. Do tej pory sądziłam, że to, co nazywają „londyńską patologią” to odosobnione przypadki, ale po przeczytaniu Nowych londyńczyków rozumiem już, że to tam norma, część systemu, którego utrzymywanie jest wielu osobom bardzo na rękę i który prawdopodobnie już nigdy się nie zmieni, skoro od tak dawna ma się tak dobrze.

Skomentuj

Koreańczycy. W pułapce doskonałości, Frank Ahrens

Jeśli chodzi o książki o Azji, to przyznam, że przywykłam do tego, że wydawane u nas są głównie poradniki turystyczne lub kosmetyczne, ewentualnie rozważania na tematy kulinarne. Ze względu na tematykę, są to publikacje pisane przez kobiety, z kobiecego punktu widzenia i nie ma w tym niczego złego. Jeśli jednak macie już dość i czujecie lekki przesyt poradnikami w stylu „dlaczego Koreanki są takie piękne” czy „sekrety kuchni Japonek – dziesięć kroków do szczupłości i długowieczności” to książka Franka Ahrensa może być dla was miłą odmianą. Nie dość, że napisana przez mężczyznę, który spędził w Azji trzy i pół roku, zatem wie, o czym pisze, to jeszcze przekazująca nam wiedzę z bardzo męskiej perspektywy. Tym razem zamiast zaglądać do talerza Koreanek, czy zamiast śledzenia ich listy zakupów, poznajemy bliżej bardzo hermetyczną kulturę korporacyjną i to w zdominowanym przez mężczyzn przemyśle samochodowym.

Skomentuj

Etykieta japońska, Boye Lafayette De Mente, Geoff Botting

Znajomość obyczajów kraju, do którego się wybieramy, choćby i pobieżna, z pewnością może sprawić, że rodowici mieszkańcy wybranej destynacji spojrzą na nas bardziej przychylnie, co nie trudno zrozumieć, szczególnie będąc Polakiem, bo w końcu nikt tak nie kibicuje turystom, ledwo potrafiącym powiedzieć „dzień dobry” czy „na zdrowie” jak my. O ile więcej radości można sprawić sobie i innym jadąc do Japonii i czując się tam całkiem swojsko, dzięki znajomości lokalnych zwyczajów. Choć sama jestem na opak nawet z naszą etykietą (tak niezgrabnego słownie słonia w składzie porcelany jak ja ze świecą szukać :) to jednak wiecznie żywe marzenie o podróży do Japonii skłoniło mnie do przeczytania tej niezwykłej książki, kolejnej ze świetnej serii Mundus (Wydawnictwa Uniwersytetu Jagiellońskiego). Może i idąc do restauracji w rodzinnym mieście nie umiem się zachować przy stole i krępuje mnie strasznie kwestia napiwków, może i nie do końca wiem jak pisać biznesowe maile czy jak się zachować w przeludnionym tramwaju, ale gdy już uzbieram na wymarzoną wycieczkę, nie chciałabym, by Japończycy widzieli we mnie kolejnego barbarzyńcę lekceważącego ich zwyczaje.

Komentarz

David Wagner, Przeszczepione życie

Ta książka jest tak dobra, że naprawdę nie rozumiem, dlaczego nie mówi się o niej więcej, nie pisze bardziej entuzjastycznie. Dla mnie to prawdziwe odkrycie, tym przyjemniejsze, że zupełnie niespodziewane. Zabierając się za lekturę, spodziewałam się bardzo naturalistycznego tekstu, traktującego o przeszczepach z niemal medyczną dokładnością opisu (bo czy można dziś inaczej?), a otrzymałam inteligentną, zaskakującą, niepodobną do niczego innego poza Czarodziejską górą opowieść o tym, jak ciężka choroba zmienia perspektywę patrzenia na świat i nasze życie. Może to niektórych zdziwi, ale, choć oczywiście poważna, bo ostateczna w wymowie, ta oparta na faktach fabuła jest bardzo zabawna, tym ciepłym, lekko ironicznym i inteligentnym humorem, który czytelnicy cenią najbardziej i po którym poznają najlepszych pisarzy. Nic tu nie jest tym, czym z początku się wydaje, a po pewnym czasie nawet notka z okładki, informująca nas, że Przeszczepione życie zostało w 2014 roku uznane za najlepszą współczesną powieść obcojęzyczną w Chinach, przestaje nas dziwić i nie wydaje się wcale aż taka makabryczna jak z początku.

Skomentuj

Michael Dylan Foster, Yōkai. Tajemnicze stwory w kulturze japońskiej

Ta książka otwiera przed czytelnikami drzwi do zupełnie innego wymiaru kultury, a ci, którzy (niekoniecznie profesjonalnie) upodobali sobie japońskość w każdej postaci, będą nią zwyczajnie oczarowani. Oto kolejny fenomen związany z Krajem Kwitnącej Wiśni. Podczas gdy reszta świata odcina się od swoich korzeni, a folklor jest uważany za przejaw zacofania i prymitywizmu, Japończycy nadal czerpią ze swej ludowości pełnymi garściami, twórczo przekształcając niesamowitości z dawnych czasów, w najbardziej widowiskowe fenomeny współczesnej kultury popularnej. Najwspanialsze jest to, że dzięki ich świadomości wartości tego, co niezwykłe i tajemnicze, tak wiele z dawnych legend zostało ocalonych i może kontynuować swój kulturowy żywot w zmienionej formie i to nawet poza granicami Japonii. Polecam tę książkę każdemu, kogo interesują źródła wspólnej nam wszystkim kultury popularnej. Nie tylko bowiem mangi i anime, ale też wiele gier komputerowych czy filmów czerpie całymi garściami z tradycji yōkai, z czego nie do końca zdajemy sobie sprawę, a czego Japończycy są jak najbardziej świadomi.

Skomentuj

Ioana Pârvulescu, Życie zaczyna się w piątek

Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego rozpoczęło niedawno wydawanie Serii z Żurawiem, a celem tej zacnej inicjatywy jest zapoznanie polskich czytelników z literaturą innych, czasem bardzo egzotycznych dla nas krajów. To w tej serii właśnie ukazał się Kot, który spadł z nieba autorstwa Takashiego Hiraide, niewielka japońska powieść, która zachwyciła mnie wysublimowaną elegancją, a także, ku zaskoczeniu, piękną okładką. Drugą pozycją od żurawia jest Życie zaczyna się w piątek, debiutancka powieść rumuńskiej autorki Ioany Pârvulescu, zabierająca czytelników do magicznego Bukaresztu z przełomu XIX i XX wieku. Jest to naprawdę dobra literatura, szczególnie na ten właśnie czas przełomów i nowych początków, gdyż jej akcja rozgrywa się w ostatnich dniach roku, w chwilach, gdy bohaterom wszystko wydaje się możliwe.

2 komentarze

Takashi Hiraide, Kot, który spadł z nieba

Japoński poeta stworzył krótką opowieść o mężczyźnie, kobiecie i kocie, która zafascynowała czytelników na całym świecie i którą, z powodu mojej fascynacji wszystkim co japońskie, koniecznie chciałam przeczytać. Książka jest tak wspaniała, że po raz pierwszy od bardzo dawna naprawdę żałuję, że nie jestem w stanie wypowiedzieć się bardziej fachowo o literaturze, by oddać jej sprawiedliwość. Ta lektura wprowadzi was w stan medytacyjnej zadumy, otworzy oczy na piękno codzienności, nauczy jak patrzeć na przyrodę, a tym, którzy nie mają kota, wytłumaczy, jak można aż tak pokochać te niezwykłe stworzenia. Pasjonuję się Japonią i uwielbiam koty, więc dla mnie to była po prostu lektura idealna, ale zapewniam, że każdy czytelnik będzie w stanie docenić jej urok, a przede wszystkim artystyczny kunszt autora.

Komentarz