Pomiń zawartość →

Joanna Sałyga, Chustka

Czytelnicy książki i bardzo popularnego bloga, na podstawie którego książka powstała, wprost oszaleli na punkcie ich, niestety już nieżyjącej, autorki. Osiem milionów czytelników bloga naprawdę robi potężne wrażenie. Musiałam więc sama się przekonać o co tyle hałasu. Od razu zaznaczę, że po książki takie jak ta wszyscy powinniśmy sięgać od czasu do czasu. Może zabrzmi to dość fatalistycznie, ale przecież (o ile wcześniej nie wykończy nas zawał serca lub cukrzyca) wszystkich nas wykończy rak. Nawet jeśli nie zetknęliśmy się z nim jeszcze osobiście, to nie ma chyba w Polsce rodziny, w której ktoś nie odszedłby z powodu tej strasznej choroby. Dlatego właśnie uważam, że Chustka to nie tylko publikacja dla już chorych, ale dla w przyszłości chorych oraz dla współodczuwających z chorymi, czyli, jak już mówiłam, dla wszystkich. No, a jeżeli kogoś to nie przekonuje, bo na przykład ,,nie lubi się pławić w cierpieniu” to może da się przekonać moim zapewnieniem, że jest to książka o szalonej radości życia, docenianiu każdego momentu, o sile miłości oraz o tym co ,,w ostatecznym rozrachunku” naprawdę się liczy.

Nie chcę oczywiście nikogo obrazić, ale gdyby chodziło tylko o literaturę, to Joanna Sałyga nie byłaby moją ulubioną postacią. Sama autorka w wielu zapiskach z tej książce podkreśla przecież, że blog jest tylko literacką kreacją, pewnym wycinkiem rzeczywistości, dlatego też czuję, że mam prawo pisać, iż z taką bohaterką literacka mi nie po drodze. Zwyczajnie nie lubię nadmiaru matczynych czułości, roztkliwiania się nad każdą drobnostką, mistycznych dociekań czy nielogicznych wywodów. Najbardziej chyba nie lubię, jak ktoś ocenia wszystkich dookoła, poza najbliższymi, według płynnych, mętnych kategorii (jak mówią o chorobie to są niedelikatnie i bezczelni, jak nie mówią, to tchórzliwie unikają tematu, itd.). Joanna Sałyga była zdaje się tym typem nowoczesnej, przebojowej, natchnionej, wiecznie poszukującej i wierzącej w dobre duchy i przeczucia kobiety, z którym jest mi bardzo nie po drodze. Tym bardziej jednak polecam wszystkim tę książkę, ponieważ wiem, że większość czytelników się w niej od razu zakocha. Moja ocena odnosi się zresztą tylko do jej blogowo-książkowej kreacji, bo jako żyjąca w rzeczywistości osoba, Joanna Salyga zasłużyła na najwyższy podziw i szacunek każdego, kto zapoznał się z jej niezwykłą (a tak naprawdę bardzo zwyczajną) historią.

Chustka to wielowarstwowa opowieść o złożoności życia i umierania z rakiem. Autorka porusza chyba wszystkie możliwe aspekty chorowania, wśród których znalazły się m.in.

  • Rozpacz żegnania się z życiem
    W momencie, gdy dowiedziała się, że ma raka, miała zaledwie 34 lata, małego synka i nową wielką miłość. Kolejne operacje, terapie i eksperymentalne leczenie, dają co prawda nadzieję, ale też przynoszą chwile zwątpienia. Czytelnik współczuje, a jednocześnie musi się zastanawiać, nad pytaniami typu ,,Czy jak umiera dziecko to jest sprawiedliwsze”, ,,A co ze starymi samotnymi osobami? Czy im mniej żal odchodzić?”.
  • Ogrom ludzkiej głupotyWiele osób, zamiast docenić to, że na blogu (który miał być na początku długim intymnym pożegnaniem z synem) Joanna Sałyga dzieli się wieloma szczegółami i przemyśleniami, które mogą być niezwykle pomocne innym chorym, robiło jej straszną przykrość niewybrednymi komentarzami natury estetycznej, czy wręcz seksualnej. Skandal!
  • Pomoc polskiej służby zdrowiaA właściwie często jej brak. Wiele zapisków poświęconych jest temu, w jaki sposób niekompetencja lekarzy, brak zorganizowania, sensownych procedur czy jakiekolwiek logiki, przysparzał chorej podobnej ilości cierpień co sam rak. Na szczęście autorka spotkała na swojej drodze także wspaniałych i mądrych lekarzy, dających jej nadzieję na wyleczenia, co prawdopodobnie utrzymało ją przy życiu tak długo.
  • Bycie kobietą, matką i żonąBohaterka Chustki do samego końca nie odpuszcza wykonywania podstawowych czynności wynikających z bycia w rodzinie i bycia po prostu kobietą. Z rozmów z synem, opiekowaniu się nim, gotowaniu dla niego i męża, ale także w kupowaniu ładnych ubrań, farbowaniu włosów czy malowaniu się, Joanna odnajduje głęboki sens życia, potwierdzenie, że jeszcze jest tu, a nie już tam.

Oprócz powyższych tematów, w Chustce są oczywiście i inne wątki. Jest o wierze, pozytywnym myśleniu, o więziach rodzinnych i przyjacielskich. Znajdziecie tu też sporo ciepła i humoru, którego nie spodziewalibyście się po książce o, no cóż, o umieraniu na raka.

Warto mieć Chustkę na półce, na wypadek choroby czy śmierci kogoś bliskiego, ale także gdy zechce nam się ponarzekać na nadmiar obowiązków, szefa, pogodę ból głowy czy niegrzeczne dziecko. Wtedy ten mały tomik nam przypomni, że był ktoś taki (a prawdopodobnie jest takich ktosiów setki w całym kraju), kto oddałby wszystko, by się z nami zamienić.

Opublikowano w Książki

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.