Anomalia

Anomalia / La Cinquième SaisonPrawdę mówiąc poszłam na ten film tylko dlatego, że na ulotce reklamowej był kogut. Niestety wielka sympatia do drobiu nie opłaciła mi się tym razem. Anomalia to zdecydowanie film dla widzów, którzy lubią kino mądre i poważne (albo filmy, które jak ten, tylko takie udają), albo którzy chcą się przed znajomymi pochwalić swoją głębią intelektualną w doszukiwaniu się symboliki poszczególnych scen. A tak w ogóle to film bardziej dla wzrokowców niż słuchowców. Wiadomo przecież, że aby obraz wydawał się cięższy treściowo i bardziej na poziomie, dialogi muszą być w nim skrócone do minimum, a jeszcze lepiej by dłużyzny zapełniała groźna lub ,,tajemnicza” muzyka. Wtedy widz ma pewność, że nie wydał kasy nadaremno. To jest właśnie przypadek Anomalii.

Tytułowe zaburzenie w normalnym biegu rzeczy przypadło w udziale pewnej małej rolniczej społeczności, której doroczny rytuał pożegnania zimy wyjątkowo nie wypalił. Ku rozpaczy mieszkańców wsi, stos ułożony z bożonarodzeniowych choinek za nic nie chciał się zająć ogniem. Od tego momentu było źle i coraz gorzej. Krowy przestały dawać mleko, koguty nie chciały piać, nasiona nie kiełkowały, a drzewa w sadzie zaniechały wypuszczania pąków. Już gdy te mućki odmówiły dawania ludziom mleka, pomyślałam, że będzie to opowieść rodem ze średniowiecza, w której zaraz szuka się winnego, kozła ofiarnego (lub czarownicy, która rzuciła zły urok), którego albo przegnają ze wsi, albo złożą w ofierze. Zazwyczaj oczywiście jakiś obcy jest najdogodniejszą ofiarą takich knowań. No i niestety się nie pomyliłam. Anomalia, to właściwie skrócone Chłopy Reymonta, czyli historia o tym jak paskudnym zjawiskiem potrafi być ludzka gromada. Nic poza frustracją z oglądania takich filmów nie wynika.

Film ma oczywiście także pewne zalety, jak na przykład przepiękne malarskie zdjęcia, kręcona w surowej wiejskiej scenografii. Każde ujęcie jest tu dopracowane w najdrobniejszych detalach i przypomina bardzo obrazy Bruegela. Aż szkoda, że nie towarzyszyły temu jakieś sensowne słowa. Może nie byłoby tak tajemniczo i symbolicznie, ale na pewno bardziej zrozumiale.

Bardzo podoba mi się umiejscowienie opowieści poza czasem. Jednocześnie budzi to we mnie pewne wątpliwości natury logicznej. Skąd oni wiedzą, że wszędzie jest tak samo źle? Nie mają przecież ani telefonów, ani telewizorów? Ale nie jest to zamierzchła przeszłość, bo mają w końcu nowoczesne maszyny do dojenia krów, traktory, a w oddali słychać przelatujące samoloty? Tak wiem, czepiam się.

Jako osoba o zdecydowanie wegańskim spojrzeniu na świat, bardzo doceniam także główny problem Anomalii, czyli bunt natury. Podoba mi się, że zwierzęta, rośliny i ziemia, eksploatowane do granic możliwości, wreszcie powiedziały dosyć i przestały służyć człowiekowi. W tym filmie widać wyraźnie, jak przyroda popełnia coś na kształt samobójstwa, pewnie dlatego, że nie ma już wyjścia. Miarka się przebrała i bardzo dobrze. Mam nadzieję, że więcej będzie takich widzów jak ja, którzy będą po stronie skrzywdzonej natury, a nie irytującej gromady wieśniaków. Każdy kto widział choćby najkrótszy filmik z rzeźni, z pewnością zrozumie mój punkt widzenia.

No, a tak w ogóle, jak już jednak obejrzycie Anomalię, zastanówcie się czasem nad pochodzeniem niedzielnego rosołu. Gdyby nakręcili w przyszłości druga część tego filmu, to zdecydowanie powinna się nazywać Zemsta koguta Freda.

One thought on “Anomalia

  • Październik 28, 2013 at 5:33 am
    Permalink

    Zachęciłaś mnie :)

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *