Hit and Miss

Jest to kolejny brytyjski serial, który spełnia wszystkie oczekiwania żądnych sensacji widzów, choć można mieć do niego oczywiście parę zastrzeżeń. Jeno jest jednak pewne, oglądając Hit and Miss nie można się nudzić, ani nawet na chwilę odkleić się od ekranu. Ten serial naprawdę wciąga.
Gdy czytałam opis i opinie innych widzów, pomysł na serial wydał mi się dość kiczowaty. Miałam wrażenie, że ktoś stara się uszczęśliwić na siłę wszystkich widzów, oferując ,,dla każdego coś dobrego”. Nie dość, że mamy tu historię płatnej morderczyni, działającej skutecznie i bezdusznie jak maszyna (co zawsze się dobrze sprzedaje na ekranie) to w dodatku jest ona transseksualistką. Do tego wszystkiego dochodzą oczywiście wątki obyczajowe, bo była kochanka Mii, która kiedyś była Ryanem, informuje ją listownie z łoża śmierci, że jest ojcem 11-letniego chłopca. No i myślicie sobie teraz pewno tak jak ja, że ktoś przedobrzył, ale to dopiero początek. Nasza urocza bohaterka musi zaopiekować się całą gromada dzieci zmarłej dziewczyny, a także ich gospodarstwem rolnym w Yorkshire. Dobra wiadomość jest taka, że mimo obfitości wątków, to wszystko ma jednak ręce i nogi i jakoś się skleja w spójną całość.

Hit and Miss to właściwie taka przeplatanka rozmaitości. Raz widzimy Mię jak rano chowa penisa w zagłębienia damskiej koronkowej bielizny, potem widzimy jak z zabójczą skutecznością strzela do kolejnych gangsterów, a potem znowu jak wystrojona po niedzielnemu, z perfekcyjnym makijażem, biega za dzieciakami po błocie między świnkami i kurkami. I tak na okrągło przez sześć fascynujących odcinków.

Dużo uroku tej produkcji dodaje ironiczna i klimatyczna muzyka, która uzupełnia bardzo skąpe dialogi. Im bardziej krwawe sceny widzimy na ekranie, tym słodsza i bardziej dziecinna muzyka im towarzyszy. Efekt piorunujący.

Największą ozdobą produkcji natomiast jest grająca główną rolę  Chloë Sevigny, mogąca się pochwalić dość niebanalna urodą. Nie jest ani przesadnie umięśniona, ani androgeniczna, a jednak jesteśmy w stanie uwierzyć, że penis, którym wymachuje przed lustrem wcale nie jest sztuczny. No i jak na stereotypowego, filmowego transwestytę przystało, jej postać stara się na wszelkie sposoby podkreślać swoją miękką kobiecość. Przyjemnie się patrzy na jej perfekcyjny makijaż, starannie ufryzowane loki i gustowne ubrania. Jej dopracowany wizerunek zaskakująco kontrastuje z otaczającym ją brudem, dlatego uważam, że nawet jeśli ktoś nie lubi podobnej tematyki, powinien obejrzeć ten serial choćby ze względów czysto estetycznych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *