Beata Pawlikowska, Narkotyki, anoreksja i inne sekrety

Sięgnęłam po tę książkę nie tylko ze względu na wielką sympatię do autorki, ale też dlatego, że widmo zaburzeń odżywiania mnie samej nie jest obce. Oprócz osobistych epizodów odchudzających, co jakiś czas obserwuję niebezpieczne dla zdrowia relacje z jedzeniem u swoich bliskich i znajomych. W ogóle mam wrażenie, że dotyczy to prawie każdej rodziny, niemal wszystkich, których znam. Dziewczyny chorują na anoreksję i bulimię, a chłopcy na ich przeciwieństwo (a właściwie to samo), czyli na bigoreksję. Do tej pory myślałam, że to wina współczesnego kanonu urody i nieosiągalnie chudych wzorów, tych wszystkich szkieletorowatych modelek patrzących na nas z okładek magazynów pustymi oczami, oraz aktorek i piosenkarek, obnażających na scenie i ekranie smukłe ciała, będące efektem diet i interwencji chirurgicznych. Z drugiej strony statystycznie jesteśmy grubsi niż kiedykolwiek, co zwłaszcza letnią porą jest aż nazbyt widoczne na polskich plażach i ulicach. Świat zwariował, z naszymi ciałami dzieje się coraz gorzej, a Beata Pawlikowska wie dlaczego.

To nie tak jak myślisz

Zamiast prostych odpowiedzi, sugerujących, że choroba czyjejś córki, żony lub siostry (w zależności od tego, kto czyta) to efekt społecznej presji by młode kobiety były szczupłe, piękne i perfekcyjne, autorka analizuje problem znacznie głębiej. Odbywamy wraz z nią podróż do korzeni, do samego jądra problemu, którego efektem jest choroba, czyli do podświadomości rodzica. W jasny i przejrzysty sposób tłumaczy, że jeśli dziecko zaczyna przejawiać tak destrukcyjne zachowania jak obsesyjne głodzenie się, to jest to wynik chorej duszy całej rodziny, a wszystko zaczęło się długo przed jego narodzeniem. Podświadomość rodzica, zbudowana z elementów wierzeń, uprzedzeń i przekonań jego rodziców i dziadków, podpowiada osobie uzależnionej od niejedzenia, że jest nic niewarta, beznadziejna, brzydka i tylko wszystkim zawadza. Tak, tu chodzi o głębokie emocje, zaburzone więzi, samoocenę młodej kobiety, której mogą nie wystarczać pozory poprawienia prowadzonego domu rodzinnego, gdy pod powierzchnią szaleje huragan.

Beata Pawlikowska przeprowadza nas przez to wszystko co myślą bliscy chorej na anoreksję, a także co myśli sama anorektyczka. W tym temacie możemy jej zaufać, gdyż słynna podróżniczka przez kilkanaście lat borykała się z tym samym problemem. W każdym zdaniu widać, że nie ominęły jej naprawdę przykre doświadczenia. Jeśli chorujecie, lub jeśli jesteście ciekawi jak czuje się ktoś, kto od miesięcy nie zjadł wartościowego posiłku, tutaj znajdziecie bardzo realistyczne opisy.

W tym poradniku nie zatrzymujemy się tylko na diagnozie problemu jaki ma anorektyczka i jej rodzina. Dostajemy też całą listę bardzo wartościowych porad dotyczących tego, jak pomóc komuś, kogo największym pragnieniem jest głodzenie się tak długo aż zniknie z tego świata. Choć wielu czytelnikom o bardziej tradycyjnych poglądach, porady autorki mogą wydać się dość kontrowersyjne, to jednak myślę, że warto z nich skorzystać, skoro tradycyjna medycyna czy psychoterapia są tak nieskuteczne i zaleczają tylko najbardziej widoczne symptomy, nie zajmując się źródłem problemów, tkwiącym w podświadomości.

Chora dusza

„Anoreksja to stan wywołany przez nawarstwiające się przez pokolenia iluzje. To pochodna wszystkich twoich podświadomych emocjonalnych problemów, które z kolei są pochodnymi takich samych ukrytych, nieuświadomionych emocjonalnych problemów, na jakie w milczeniu cierpieli twoi rodzice, twoi dziadkowie i wcześniejsi krewni”.

Jak widzicie, nie zatrzymujemy się tylko na pierwszym poziomie, na ,,jeśli masz anoreksję, zrób to i to”, ale naprawdę próbujemy uporać się z problemem. Najbardziej cenię w tym poradniku chyba to, że nie ogranicza się tylko do anoreksji czy narkomanii, ale porusza ogólny temat wszelkich uzależnień, a co najważniejsze, ich przyczyn. W wielu miejscach naprawdę mogłam się utożsamić z tym, co pisała Pawlikowska, choć nie mam obecnie problemów z jedzeniem. Za niezwykle pomocne uważam zwłaszcza informacje na temat tego, jak rozpoznać kogoś z uzależnieniem od niejedzenia. Od razu przypominają się słowa, które tak wiele razy się słyszało. Ileż to chudzinek mówi, że wprost się opycha, tylko nikt tego nie widział. A to, że chudość jest zasługą genów, dobrej przemiany materii, zdrowej diety i ćwiczeń? Znacie to skądś?

Za niezwykle trafne uważam w tej książce także uwagi dotyczące natury naszej podświadomości (którą Beata Pawlikowska zajmuje się nie po raz pierwszy). Autorka dobrze wie, że nie chcemy widzieć tego słonia w pokoju, że wolimy się okłamywać i udawać, że wszystko jest z nami i naszym dzieckiem w porządku, ale wie także jak zmusić czytelnika, by wyszedł z tej ułudy, jaką roztaczają jego mechanizmy obronne. Zapewniam, że nawet jeśli wydaje wam się, że nie macie żadnych problemów z jedzeniem, żadnych uzależnień typu alkohol, narkotyki, pornografia, hazard, to i tak wiele skorzystacie na tej lekturze.

Moja sympatia do Beaty Pawlikowskiej wzrasta z każdą przeczytaną książką jej autorstwa (wcześniej pisałam o jej znakomitym poradniku Kot dla początkujących). Wiem, że mogę zaufać jej poradom, bo tak samo jak ja zrezygnowała z mięsa i nabiału, na rzecz wegańskich smakowitości (kilka przepisów znajdziecie też w tym poradniku, w kolorowej wkładce), a to oznacza zupełnie odmienne niż mają mięsożercy spojrzenie na świat. Odpowiada mi także jej pozytywne, wręcz radosne i ufne podejście, dążenie do życia przede wszystkim w zgodzie z samą sobą i to, że zachęca do duchowego rozwoju w sposób spokojny, normalny i pełen szacunku do czytelnika. Wśród zalewu poradników na temat zdrowia to prawdziwa rzadkość.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *