Agata Tuszyńska, Ćwiczenia z utraty (audiobook czytany przez Elżbietę Kijowską)

Długo słuchałam tego audiobooka (ze względu na tematykę, nie da się tak od razu tego wchłonąć), a potem długo zastanawiałam się czy w ogóle o nim pisać. W końcu od premiery książki minął już jakiś czas, a poza tym mam wrażenie, że nikt nie chce czytać za wiele o chorobie, nieszczęściu i śmierci. Przeważył uniwersalizm problemów zawartych w intymnej opowieści Agaty Tuszyńskiej, bo przecież mówi o tym co nas wszystkich dotyka lub co dopiero czeka nas w bliższej lub dalszej przyszłości, jednak, mając na względzie doniesienia naukowców o tym, że na raka umierać będzie niedługo co trzeci człowiek, jest to raczej pewne. Oczywiście, nie jest to książka tylko o utracie, choć to ona jest głównym tematem. To opowieść także o niezwykłej miłości, poświęceniu i oddaniu, a także o bardzo wielu materialnych, wręcz fizycznych, aspektach odchodzenia z powodu nieuleczalnej choroby.

List do ukochanego

Ta opowieść to długie i intymne pożegnanie z odchodzącym partnerem Agaty Tuszyńskiej, zamieszkałym w Kanadzie polskim eseistą, dziennikarzem i tłumaczem, Henrykiem Dasko. Jest to pisany w drugiej osobie liczby pojedynczej zbiór wyznań, który na początku wydał mi się wręcz szokująco osobisty. Tuszyńska z konsekwentną chronologią i chirurgiczną precyzją opowiada nieżyjącemu już partnerowi o ich wspólnym życiu przed i po diagnozie, o rzeczach wzniosłych i przyziemnych, o rzeczach i osobach, które towarzyszyły jej i H. przez ostatnie lata, ale przede wszystkim o swoim zmieniającym się pod wpływem choroby ukochanego stanie ducha. Jest to jedyny w swoim rodzaju zapis ludzkiej tragedii, która z jednej strony jest wyjątkowa i niepowtarzalna, bo dotyczy wyjątkowych ludzi, a z drugiej strony jest dokładnie taka sama jak setek kobiet i mężczyzn na całym świecie żegnających się każdego dnia z ukochanymi, którzy odchodzą. Od większości z nas, którzy nie potrafimy stworzyć spójnej narracji na temat naszych radości i cierpień, Tuszyńska różni się właśnie talentem literackim, który z przyzwoleniem (a nawet nakazem męża) wykorzystuje do tego, by przepracować traumę.

Podczas gdy nasza narratorka przechodzi kolejne stadia rozpaczy (niekorzystne diagnozy, kolejna operacja, zmiany w fizyczności i psychice H.) i radości (powroty ukochanego do zdrowia, dwa śluby, całe miesiące spokojnego życia) czytelnik/słuchacz zaczyna rozumieć jak skuteczną terapią jest pisanie i że bez niego, bez Ćwiczeń z utraty, Tuszyńska mogłaby się zagubić w cierpieniu.

Wyznać wszystko

Zapewne tym wszystkim, którzy już lata temu przeczytali książkę Agaty Tuszyńskiej, jej wyznania na papierze wydawały się bardzo intymne, momentami wstrząsające, ale zapewniam, że słuchając audiobooka, to wrażenie jeszcze się pogłębia. Głos Elżbiety Kijowskiej staje się tu pośrednikiem, o którym szybko zapominamy, mając wrażenie, że to sama autorka, na przykład podczas prywatnej rozmowy, mówi do nas o swej osobistej tragedii. Można zapomnieć, że to wszystko jest przefiltrowane przez umysł pisarza, twórczo zredagowane, przemyślnie zaplanowane. Słuchałam Ćwiczeń z utraty w okolicy Wszystkich Świętych i zapewne dlatego też było to dla mnie silne, a jednocześnie kojące przeżycie. Tuszyńska zamiast skupiać się na niewidzialnym wrogu, czyli raku, lub na niesprawiedliwości losu, który odbiera jej świeżo poślubionego męża, znajduje dla swego cierpienia perspektywę historyczną, nawiązując często do żydowskiej spuścizny, która także była ogniwem łączącym ją z H.

Podziwiam ją szczerze również za to, że mając świadomość wartości ostatnich chwil jakie zostały podarowane jej miłości, nie trawi całego pozostałego czasu na rozpacz, żal i złorzeczenie. Dokonuje niesamowitego duchowego wysiłku, by móc czerpać z życia pełnymi garściami, nie poddawać się aż do końca. Głęboki humanizm jej starań jest w tych okolicznościach jak dla mnie heroizmem, a jednocześnie ona sama mówi o tym, jak o czymś najnaturalniejszym na świecie. Rak mózgu to nie powód by ona i H. mieli zrezygnować z wyjazdu na narty, kupna domu czy przygarnięcia szczeniaka. W tych ostatnich miesiącach kwitnie w ich domu życie towarzyskie i rodzinne. To czas na to, co liczy się naprawdę.

Także ćwiczenia z anatomii

Zaczynając słuchanie nie spodziewałam się tego, że ta książka pogłębi także moją wiedzę na temat ludzkiej anatomii. Równolegle do wątku osobistego, jest tu prowadzona narracja na temat mózgu i jego specyficznej dolegliwości jaką jest glioblastoma, czyli glejak wielopostaciowy. Tuszyńska schodzi niemal do poziomu komórkowego, by najprościej i najbardziej obrazowo jak się da wytłumaczyć nam (i samej zrozumieć) co zabrało jej męża. Zapewniam, że z tej książki dowiecie się więcej niż z lekcji biologii w liceum, a w dodatku jest to wiedza potrzebna i wartościowa, poszerzająca nasze horyzonty. O zdrowiu i chorobie, o loterii genetycznej i o tym, że nasza dusza jednak jest gdzieś pomiędzy neuronami a nie w zaświatach, a przede wszystkim o tym jak może wyglądać miłość dwojga dojrzałych ludzi w obliczu ostatecznego i niezwyciężonego. Naprawdę warto odsłuchać i przeżyć tę książkę, nawet jeśli przyjdzie ją potem odchorować.

Audiobooka wysłuchałam dzięki Wydawnictwu Storybox.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *