Pomiń zawartość →

Tag: Ukraina

Czarnobyl

Przez lata blogowania zrozumiałam, że warto pisać tylko o rzeczach, które wzbudzają we mnie jakieś emocje, a już dawno nic mnie nie poruszyło aż tak,…

Komentarz

Wołyń

Film obejrzałam wczoraj i zupełnie się nie dziwię pozytywnym recenzjom. Nie dość, że potrzebny, ważny i mądry, to w dodatku po prostu piękny. Mimo realistycznie ukazanego okrucieństwa, ogląda się Wołyń z szeroko otwartymi oczami i bardzo często też z opuszczoną szczęką. Jako osoba, której edukacja historyczna praktycznie nie istniała, a już o samym Wołyniu dowiedziałam się zaledwie kilka lat temu z mediów, jestem naprawdę wdzięczna panu Smarzowskiemu za ten film. Niektórzy spodziewali się podsycania fali polsko-ukraińskiej nienawiści, konfliktów na tle narodowościowym, ale naprawdę trudno by było dopatrzyć się tu złych intencji reżysera, który nikogo nie oszczędza, mówiąc prawdę zarówno o polskim, jak i ukraińskim okrucieństwie. Uważam, że każdy powinien ten film zobaczyć, szczególnie młodzież, która z pewnością więcej by skorzystała niż na seansach Smoleńska.

8 komentarzy

Katia Petrowska, Może Estera

Jak opowiedzieć rodzinną historię powiązaną z historią XX wieku? Jak zrobić to w inny sposób, bez epatowania poczuciem krzywdy czy wojennymi okropnościami? Katia Petrowska pokazuje czytelnikom, że jest to możliwe, a snuta przez nią opowieść przede wszystkim jest poszukiwaniem własnych korzeni i wyjaśnianiem rodzinnych tajemnic (z czym każdy się może utożsamić), a dopiero w drugiej kolejności to historia potomkini żydowskich nauczycieli, rodziny, która najpierw osiedliła się w Warszawie, a potem parła coraz bardziej na Wschód, na Ukrainę, gdzie zastała ich wojna, nie oszczędzająca nikogo. O tym, jaka jest to narracja, najlepiej mówi sam tytuł. Jedna z babć Petrowskiej mogła mieć na imię Estera, ale wcale nie jest powiedziane, że tak było, a jednak nie przeszkadza to autorce w stworzeniu bardzo intymnego i wzruszającego portretu kobiety, o której wie bardzo niewiele. Z jednej strony prawie anonimowa Może Estera, a z drugiej szczegółowy opis jej nieprawdopodobnego zachowania, podczas gdy jej najbliżsi ginęli w Babim Jarze. Do każdej ze sportretowanych postaci podchodzimy tak blisko jak się tylko da, a ich los (choć mało co jest tu pewne) staje się splotem losów całej spustoszonej wojną Europy.

Skomentuj

Agata Tuszyńska, Narzeczona Schulza

Na książki Agaty Tuszyńskiej zawsze znajdę czas. Nie chodzi nawet o styl autorki czy o historycznoliterackie lub muzyczne rewelacja. Mnie osobiście najbardziej podoba się to, że w tych biograficznych tomach wielką sławę, swój dawny blask, odzyskują osoby, które naprawdę są tego warte. Dla całych rzeszy moli książkowych, dla pokoleń polskich humanistów, takie postaci jak Singer, Gran czy Krzywicka (Wyznania gorszycielki to absolutna perełka!) są tym, czym dla dzisiejszej młodzieży celebryci z portali plotkarskich. Dzięki licznym dziełom Tuszyńskiej mamy okazję w regularnych odstępach czasu sycić naszą bardzo współczesną ciekawość, wykraczającą daleko poza tomy powieści, zbiory recenzji czy teksty piosenek. Chcemy wiedzieć, co nasi idole jadali, z kim sypiali, jakie było ich podejście do mody, czy też jak sami siebie widzieli. Zapewniam wszystkich ciekawskich, że Narzeczona Schulza nie zawiedzie was pod tym względem. Jak zwykle także, autorka w drażliwych kwestiach ma wiele wyczucia i delikatności, co musiało być szczególnie trudne, gdy mowa o alkowie Schulza.

Skomentuj

System

Nie jestem jedną z tych osób, które przy każdej okazji zrzędzą, że film niepodobny do książki, ale tym razem chyba się nie powstrzymam. Naprawdę trzeba się było postarać, żeby zmarnować wielki potencjał kryjący się w powieści kryminalnej Toma Roba Smitha, ale Espinosie się to udało. Oczywiście i tak warto udać się do kina, choćby po to, by móc podziwiać kolejne aktorskie popisy Toma Hardy’ego, ale wielkiej sensacji filmowej się raczej nie spodziewajcie. Ja się spodziewałam i się zawiodłam. A mogło być tak pięknie… Tym, którzy nie życzą sobie spojlerów, odradzam dalsze czytanie.

Komentarz

Tom Rob Smith, Ofiara 44

Za kilka tygodni będziemy mieli polską premierę filmu System (Child 44), czyli filmu nakręconego na podstawie Ofiary 44 Toma Roba Smitha. Nie zabrałam się za czytanie tej książki wcześniej, ponieważ zniechęcona skandynawskimi kryminałami, jakoś porzuciłam ten rodzaj literatury, ale gdy zobaczyłam, że w filmie zagra Tom Hardy, nie mogłam się oprzeć. W końcu na seans z tym aktorem wypada iść przygotowanym, bo nigdy nie wiadomo jakie ekscesy będą się dziać na ekranie. Spieszę donieść, że lektura tego całkiem obszernego kryminału zajęła mi niecałe trzy dni i była szalenie pasjonująca. Rzecz jest naprawdę bardzo sprawnie napisana, klimatyczna, trzyma w napięciu do ostatniej strony, nie ma dłużyzn jak u Skandynawów ani pretensjonalności jak u Krajewskiego. Czytanie Ofiary 44 było dla mnie pasjonującą przygodą i naprawdę trudno byłoby mi wskazać jakiekolwiek słabe punkty tej powieści.

2 komentarze