Shetland

Ten serial może i nie powala oryginalnością, ale warto go oglądać choćby ze względów estetycznych. Szetlandzki krajobraz może się wydawać polskim widzom swojski i egzotyczny jednocześnie. Zielono tam, wietrzno i pełno owiec, trochę jak w polskich górach, ale za to prawie w ogóle nie ma drzew, do czego raczej nie przywykliśmy. Ukazujące soczystą zieleń Szetlandów zdjęcia, uzmysławiają jak nieprzyjazna dla ludzi to kraina. Jednak i tam człowiek się rozgościł, a wraz z nim zło i zbrodnia.

Wchodzimy do świata jednej z szetlandzkich wysepek wraz z chwilą śmierci Bogu ducha winnej staruszki, którą okrutnie zamordowano w nocy i to bez wyraźnego motywu. Zaraz oczywiście, podobnie jak w innych tego rodzaju produkcjach, zjawia się policja i tu niespodzianka. Zamiast poważnych panów w mundurach, mamy gromadkę sympatycznych facetów w swetrach i dziewczynę, która wymiotuje na widok trupa. Przedstawiciele władzy są wyjątkowo nieporadni i nieprzygotowani do tego rodzaju spraw, co może naprawdę ubawić widza, mimo iż nie jest to komedia. Jedyne co mogą robić nieszczęśni policjanci to obserwować i komentować, bo do działania brak im narzędzi i jakiegokolwiek doświadczenia.

Shetland jest raczej wtórną, ale nie pozbawioną swoistego uroku opowieścią o wiejskiej wspólnocie, w której niespodziewanie zagościła zbrodnia, uwalniając tym samym drzemiące do tej pory w spokojnych wyspiarzach pokłady agresji. Jest to swoiste połączenie inspiracji twórczością Henninga Mankella, serialu The Killing oraz sagi Millenium. Taka nastrojowa mieszanka.

Shetland

 

Warto jeszcze wspomnieć o języku. Pierwszy raz mogę oglądać produkcję, w której występuje coś takiego. Zupełna dezorientacja. Niby mówią po angielsku, ale tak jakby mówili po niemiecku. I jeszcze to zestawienie flegmatycznego, dobrodusznego temperamentu z żywym i brzmiącym momentami wręcz agresywnie akcentem. Naprawdę warto tego posłuchać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *