Shinrin Yoku. Japońska sztuka czerpania mocy z przyrody, Hector Garcia, Francesc Miralles

Tyle ostatnio sposobów na spokojniejsze, szczęśliwsze i zdrowsze życie, że aż nie wiadomo, co wybrać. Osobiście polecam z każdego lifestylowego nurtu po trochu, bo i Szwedzi, i Duńczycy i Japończycy mają ciekawe filozofie życiowe, z których warto uszczknąć coś dla siebie. Było już hygge, lagom i ikigai, a teraz nadszedł czas na shinrin-yoku, czyli „sztukę kąpieli leśnych”. Przyznam, że z tych wszystkich mód, leśne kąpiele przemawiają do mnie najbardziej, bo na co dzień je stosuję, do życia potrzebuję dużo zieleni, wody i nieba, no i na bieżąco obserwuję jak ludzi ciągnie na łono natury i jak bardzo zmieniają się nawet podczas krótkich niedzielnych przechadzek. Teraz, wybierając się na spacer do parku, lasu czy ogrodu (mieszkam w takim miejscu Szczecina, że wszystko to mam bardzo blisko) i lawirując między tłumami spacerowiczów, rowerzystów i biegaczy, zamiast się złościć, obserwuję z naukowym niemal zacięciem, jak poprawia się wszystkim zdrowie psychiczne i fizyczne pod wpływem działania zielonego koloru, śpiewu ptaków czy świerkowo-cyprysowej aromaterapii. O tym właśnie, moi drodzy, jest to książka.

Zanurz się w zieloności

Z opisów można wnioskować, że będziemy mieli do czynienia z jakąś hipisowską książką o przytulaniu się do drzew, piciu ziołowych naparów i podziwianiu kwiatków na łące. Nic bardziej mylnego, tu chodzi o poważną naukę o zdrowiu i to zarówno psychicznym, jak i fizycznym. Czym właściwie jestshinrin-yoku? „Słowo to weszło do użycia w 1982 roku, kiedy dyrektor japońskiej rządowej Agencji Leśnictwa podsunął myśl, że „kąpanie się” w zieleni przynosi niebywałe korzyści dla zdrowia tych, którzy praktykują to regularnie. To on pierwszy zaproponował i zaczął stosować termin ukuty ze zbitki wyrazówshinrin (lasy) oraz yoku (kąpać się)”. Coś, co my, nieświadomi nowych prozdrowotnych trendów Europejczycy traktujemy jako coś jak najbardziej powszedniego, jak tło życia, w Japonii doczekało się bardzo poważnego podejścia i to do tego stopnia, że leśne kąpiele są przepisywane na zszargane nerwy niczym lekarstwa, a ubezpieczenie zdrowotne refunduje pracownikom firm regularne autokarowe wycieczki za miasto w celu przewietrzenia szarych komórek na łonie przyrody. Oczywiście, jak to w Japonii, są do tego celu (czyli umówmy się, do zwykłego spacerowania) wyznaczone specjalne ścieżki, są osoby w profesjonalny sposób badające wpływ natury na zdrowie człowieka oraz licencjonowani przewodnicy, czyli specjaliści, dzięki którym kąpiąc się w zieleni w odpowiedni sposób, można uzyskać maksimum korzyści dla ducha i ciała.

Leśna nauka, który przybliżają nam panowie Garcia i Francesc (autorzy bestsellerowych książek o IKIGAI) to nie żadne mgliste i natchnione slogany, a raczej efekt wielu lat naukowych poszukiwań, dzięki którym japońscy lekarze i psychologowie są w stanie powiedzieć dlaczego widok drzew, przechadzki po omszałych szlakach i zapach igliwia, są dla nas wprost bezcenne. Sporo jest w tej książce o niwelowaniu stresu, obniżaniu ciśnienia krwi, a nawet walce z rakiem, a to wszystko dzięki leśnym kąpielom.

Zapomniana prawda

Niby wszyscy wiemy, że kontakt z naturą dobrze nam robi, ale co z tej wiedzy wynika dla nas na co dzień? Czy bieganie, jeżdżenie rowerem, czy choćby spacerowanie po zielonym terenie jest częścią naszej codzienności, czy tylko mamy to gdzieś w odległych planach na emerytalną przyszłość, gdy już wreszcie będzie czas żeby zwolnić? Jeśli to drugie, to zdecydowanie polecam tę lekturę, która z pewnością każdego zmotywuje do kontaktu z odrobiną chlorofilu i ptasich treli.

Wszystko, co wiąże się z tą książką, jest bardzo przyjemne, bo i format nie za duży, w sam raz do plecaka czy torby, i rozdziały niezbyt obszerne, z czego ucieszą się czytelnicy dysponujący ograniczonym czasem na lekturą, a przede wszystkim sporo tu przepięknych zdjęć. Patrząc na te liście, igły, trawniki i wiewióry, od razu ma się ochotę rzucić wszystko i pomknąć w dzikie knieje, co z pewnością jest zamierzonym efektem. Oczywiście, sposób prowadzenia narracji również jest bardzo przyjazny dla odbiorców. Ci, którzy znają autorów z poprzednich poradnikowych publikacji, wiedzą już, że ich styl jest dość lekki i eklektyczny. Poza ściśle naukowymi faktami, otrzymujemy także garść osobistych refleksji, sporo ciekawostek dotyczących życia w Japonii, a także inspiracje z całego świata i z różnych czasów, dotyczące tego co zielone, drzewiaste i zalesione. W tym niedużym tomie znalazło się miejsce dla chińskich Mędrców z Bambusowego Gaju, dla Henry’ego Davida Thoreau, autora dziennika Walden, czyli życie w lesie, dla Celtów, a nawet dla samego Buddy, który medytował pod wielkim figowcem. Do tego uwagi na temat shintoizmu, wabi-sabi i tego, jak sobie poradzić w domowych warunkiem z głodem zieleni, czyli jakie rośliny doniczkowe będą najlepsze na skołatane nerwy, słabą odporność, depresję i wypalenie zawodowe. Jednym słowem lekka lektura dla każdego, kto kocha naturę i chciałby zacieśnić z nią więzi dla lepszego samopoczucia i dłuższego życia.

One thought on “Shinrin Yoku. Japońska sztuka czerpania mocy z przyrody, Hector Garcia, Francesc Miralles

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *