Reguła nr 1, Marta Guzowska (audiobook czytany przez Tamarę Arciuch)

Od pierwszej książki z cyklu Maria Ybla, słucham a nie czytam powieści pani Guzowskiej i już nawet nie wyobrażam sobie trzymania tych tomów w ręku bez głosu lektora w głowie. Dlatego też drugi cykl, którego bohaterką jest Simona Brenner, także przyswajam w wersji audio i bardzo się cieszę, że Audioteka tak szybko udostępnia swoim słuchaczom ciekawe nowości. Dlaczego akurat tych kryminałów lepiej mi słuchać niż czytać? Często się nad tym zastanawiam i ostatnio doszłam do wniosku, że zastępują mi uczelniane wykłady ze starożytności, za którymi bardzo tęsknię. Twórczość Marty Guzowskiej (profesjonalnej archeolożki) jest tak samo rozrywkowa jak i pouczająca. Słucham dla ogromnej porcji wiedzy, jaką przynosi każda kolejna powieść i przyznam, że jeszcze się nie zawiodłam. Tym razem w powtórce ze starożytności mit o Argonautach i wyprawie po złote runo :)

Ożywiony mit Simony

Piękna błękitnooka Simona Brenner jest znaną specjalistką od złotej antycznej biżuterii, ale wykopaliska i konferencje to tylko połowa jej życia, bowiem jest ona także zdolną złodziejką, wykradającą starożytne artefakty nawet z najlepiej strzeżonych muzealnych przybytków i magazynów. To już druga część jej przygód, ale spokojnie, nawet jeśli nie słuchaliście poprzedniej, szybko zorientujecie się w sytuacji. Simona, mówiąca do nas głosem Tamary Arciuch, jest narratorką własnej historii, którą zaczyna od przypomnienia nam swoich złotych reguł. Jej złodziejski kodeks zapewnia jej długotrwały sukces w branży złodziejskiej, a jego najważniejszą zasadą jest „Nie ufaj nikomu”. Jak można się domyślać, to odstępstwo od tej zasady wpędzi ją po raz kolejny w śmiertelne tarapaty. Ale komu nie powinna ufać, dowiemy się oczywiście w emocjonującym finale.

Akcja rozpoczyna się od nieprzyjemnej rozmowy z byłym wspólnikiem, który zleca Simonie znalezienie i zdobycie mitycznego złotego runa. Po pierwszym szoku, nasza pani archeolog dochodzi do wniosku, że mit o Argonautach i złotym runie może zawierać elementy prawdy i jeśli ktoś miałby znaleźć runo (Simona podejrzewa, że chodzi po prostu o ogromną sztabkę, a właściwie płytę złota), to powinna to być właśnie ona. Ruszamy zatem w długą podróż z naszą bohaterką, która prowadzi złodziejskie śledztwo m.in. na konferencji w odległych rejonach Rosji czy w ateńskich muzeach. Niestety, od samego początku ktoś bacznie śledzi jej każdy krok, zamieniając jej życie w nową wersję mitu o Argonautach. Nim Simona trafi na jakikolwiek ślad złotego runa, wielu ludzi z jej otoczenia spotka los bardzo podobny do nieszczęsnych losów bohaterów mitologicznej opowieści. Będzie tajemniczo, krwawo i bardzo ciekawie, bo w końcu mamy do czynienia z kobiecą wersją Indiany Jonesa.

Coś dla cierpliwych i żadnych wiedzy

Towarzystwo Simony Brenner jest bardzo wzbogacające. Po zapoznaniu się z tą fabułą, poczujecie się tak, jakbyście sami przestudiowali wiele grubych tomów na temat starożytnych wykopalisk. Naprawdę miło jest słuchać gdy ktoś opowiada o tym z taką pasją, w dodatku wyciągając dla nas same ciekawe aspekty pracy archeologa, darując nudne dłużyzny i żmudną robotę. Nie jest to jednak kryminał dla każdego, gdyż Simona, podobnie jak bohater pierwszego cyklu powieściowego Marty Guzowskiej, Mario Ybl, nie należy do osób łatwych i przyjemnych w obyciu. Jest pyszałkowata, irytująco dociekliwa i lubi się powtarzać (zwłaszcza jeśli chodzi o to, jak jest wspaniała w swojej pracy). Do tego panna Brenner nie może się często powstrzymać przed wbiciem szpili komuś, komu absolutnie nie powinna się narażać, przez co pakuje się jeszcze większe kłopoty. Ale spokojnie, jest dzięki temu dużo wartkiej akcji, a także wątków humorystyczny. W tych powieściach podoba mi się bardzo to, że napisała je osoba z dużym poczuciem humoru, co czuć na każdym kroku. Za każdym razem rozśmiesza mnie na przykład to, w jaki sposób opisywane jest środowisko akademickie. Można się uśmiać do łez z trafności tych humorystycznych szkiców osobowościowych. W Regule nr 1 także znajdziecie opis konferencji, na której nie zabrakło żadnego z popularnych typów naukowców i naukowczyń.

Audiobook ten jest wart uwagi słuchacza także ze względu na osobę czytającą, czyli Tamarę Arciuch, po raz pierwszy wcielającą się w Simonę. Przyznam, że (zapewne jak większość słuchaczy), od razu i bez trudu wyobraziłam sobie Simonę jako panią Arciuch, dzięki czemu cała fabuła stała się od razu bardziej plastyczna. Nie dość, że lektorka jest posągowo piękną blondynką, podobną do Simony, to jeszcze dysponuje silnym, zdecydowanym, nie znoszącym sprzeciwu głosem, świadczącym o charakterze postaci, w którą się wciela. Dobry kryminał napisany przez zdolną pisarkę, którego bohaterem jest silna Simona, przeczytany przez jedną z najpiękniejszych i najlepiej rozpoznawalnych polskich aktorek, to dla mnie idealne połączenie. Już teraz czekam z niecierpliwością na kolejnego audiobooka z tego cyklu.

PS

Na zdjęciu kot Fiflak, jedyny posiadacz prawdziwego złotego runa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *