Krótka historia Stowarzyszenia Nieurodziwych Dziewuch i inne opowiadania, Helen Oyeyemi

Ten zbiór opowiadań jest jak powiew świeżego powietrza, bo oryginalny, zaskakujący i emanujący specyficznym poczuciem humoru brytyjskiej autorki, a jednocześnie czytając, ma się poczucie, że to porządna literatura w starym dobrym stylu. Te teksty w ciekawy sposób odnoszą się do różnych literackich tradycji, są bogate, wielopoziomowe, pełne ukrytych znaczeń i ekscentrycznych bohaterów. To, co podoba mi się w książce najbardziej, to jednak przede wszystkim to, że tak dużo wymaga od czytelnika. Nie da się tych opowiadań przeczytać w jeden wieczór i zapomnieć. Tą literaturą trzeba się delektować, powoli kontemplując kolejne znaczenia lub zwyczajnie chłonąć ich tajemniczą, przesiąkniętą zapachem starych książek atmosferę. Po raz kolejny Seria z Żurawiem nie zawiodła.

Osobliwości

Skusiłam się na lekturę głównie z powodu tytułu, bo jak by nie było, utożsamiam się z nieurodziwymi dziewuchami i chętnie bym o nich poczytała. W swej naiwności myślałam, że będzie to lekka, „kobieca” literatura, ale nic z tych rzeczy, moi drodzy. To bardziej jedna z tych pozycji, które mogłyby być omawiane na studiach podczas ćwiczeń z teorii literatury, poświęconych różnym stylom i tradycjom literackim. Tom rozpoczyna bardzo interesujące opowiadanie pt. „książki i róże”, które ma szkatułkową budowę, przywodzącą na myśl barokową epikę. Oto w benedyktyńskim opactwie w Montserrat zostaje porzucone niemowlę, malutka dziewczynka z kluczem na szyi, którą przygarniają i wychowują mnisi. Gdy panienka dorośnie, uwikła się w bardzo interesującą przygodę z pewną malarką, co z kolei w cudownym zbiegu okoliczności doprowadzi do rozwiązania zagadki z przeszłości. To tchnąca baśniowością opowieść o fascynacji sztuką, miłości, przeznaczeniu, ale i o kluczach i duchach, które przewijają się przez wszystkie zawarte w tomie historie i ładnie je łączą w zaskakującym finale. Ze wszystkich jednak to „książki i róże” zapadły mi w pamięć najmocniej, gdyż z każdego zdania tchnie tu na czytelnika ciepłe, pełne kurzu światło i specyficzny, drewniany aromat, jakie można znaleźć tylko w starych bibliotekach. Jeśli kochacie książki, tajemnice i staromodny sposób opowiadania historii, ta z pewnością przypadnie wam do gustu.

Do moich ulubionych należy także opowiadanie „czy twoja krew jest równie czerwona?”, w którym poznajemy młodą, śmiertelnie zakochaną adeptkę lalkarstwa, próbującą się dostać do najlepszej szkoły kształcącej mistrzów w tym artystycznym fachu i to tylko po to, by być bliżej swojej ukochanej. Co ciekawe, mówi tu do nas nie tylko nastoletnia dziewczyna, ale też lalka i to bardzo niezwykła. Realizm magiczny tej opowieści jest wprost hipnotyzujący i chociaż o samym lalkarstwie nie mam żadnego pojęcia (no nie interesuje mnie zupełnie) to po przeczytaniu tej opowieści czuję, że wiem to, co najważniejsze w tej sztuce.

Te dwa teksty zrobiły na mnie największe wrażenie, jednak zapewniam, że pozostałe są równie dobre i tak różnorodne, że każdy znajdzie coś dla siebie.

Klucz i duch

Zakochana lalkarka, sierota poszukująca odpowiedzi, brytyjska studentka, para psychologów w średnim wieku, pracownik kliniki snu, a nawet Czerwony Kapturek i obsługa hotelu, w którym jest wszystko – oto nieliczni z bohaterów zasiedlający karty tego zbioru. Podróżujemy po Hiszpanii, Wielkiej Brytanii i Czechach, często znajdujemy się zupełnie poza czasem, w rzeczywistości nie do końca takiej jak nasza, a do tego prowadzą nas przez te światy bohaterowie, którzy na pierwszy rzut oka nie mają nic wspólnego z nami, czy z sobą nawzajem. Im głębiej jednak zanurzamy się w te teksty, tym więcej dostrzegamy punktów wspólnych. W każdym na przykład trafiamy na klucze, przy czym pełnią one zupełnie inną rolę, w zależności od stylu, w jakim napisane jest opowiadanie. „Podobno pierwsza właścicielka domu znajdowała szczególną przyjemność w zamykaniu i otwieraniu zamków – fascynował ją ruch i dźwięk obracającego się klucza, aż natrafi na ten punkt, w którym zamek musi ustąpić. Więc dla niej ten dom był erotyczną przyjemnością na całe życie”.

Zamki i klucze wiele tutaj znaczą, a mnie za każdym razem zadziwiało, w jak różnych kontekstach autorce udawało się wpleść kolejną tajemnicę, kolejny wymiar z nimi związany. Podobnie jest z duchami, czy raczej tajemniczą „obecnością”. W wielu miejscach nasi bohaterowie wspominają, że w ich domu jest duch, choć do końca nie wiedzą czyj ani po co. Nikt się jednak ducha nie boi, niektórzy z nim rozmawiają osobiście, inni przez telefon, a jeszcze inni poddają się eksperymentowi psychologicznemu, by lepiej zrozumieć jego istotę. Może po lekturze wy także zapragniecie poświęcić najbliższy urlop na „implementowanie ducha” jak bohaterowie „obecności”, Jill i Jacob. Byłby z tego opowiadania niezły filmowy thriller.

Zachęcam gorąco do lektury tego zbioru. To wspaniała gimnastyka dla wyobraźni i prawdziwa czytelnicza przyjemność. Można czytać oczywiście na wyrywki i nie po kolei, jednak ja radzę od deski do deski, bo nawet jeśli wam się z początku wyda, że biedna sierotka, obalony tyran, studentka lalkarstwa czy Czerwony Kapturek nie mają ze sobą nic wspólnego, to zapewniam, że pod koniec wszystkie tropy łączą się ze sobą subtelną nicią powiązań w bardzo satysfakcjonującym finale, który samemu trzeba sobie wydedukować.

One thought on “Krótka historia Stowarzyszenia Nieurodziwych Dziewuch i inne opowiadania, Helen Oyeyemi

  • Maj 28, 2018 at 1:01 pm
    Permalink

    Tytuł nie sugeruje, że mogłaby to być lektura omawiana na studiach :P Bardzo ciekawa pozycja

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *