Katarzyna Wielka

To jeden z tych seriali, który okazuje się czymś zupełnie innym niż oczekiwaliśmy, a jednak niektórym tak podchodzi, że ciężko się oderwać od ekranu. Pisząc ,,niektórym” mam oczywiście na myśli siebie. Spodziewałam się wielkiej klasy, epickiej historii, pierwszorzędnego aktorstwa i porządnej dawki wiedzy historycznej, a dostałam średniej jakości romans zaserwowany w sporej dawce skonfundowania i zakłopotania. Przyznam jednak, że żałowałam gdy serial się skończył i od razu zapragnęłam gorąco dowiedzieć się wszystkiego, co się da, o głównej bohaterce, o której do tej pory sądziłam, że jest jednym z najgorszych czarnych charakterów w dziejach nowożytnej historii. Po obejrzeniu produkcji HBO jakoś zdania nie zmieniłam, ale przyznam, że podziwiam pomysłowość scenarzystów, którzy z Katarzyny zrobili piękną, geriatryczną, arcyromantyczną heroinę.

Babcia w zalotach

Akcja serialu rozpoczyna się po tym, jak Katarzyna odebrała koronę, a potem i życie, swemu szalonemu współmałżonkowi i teraz sama próbuje rządzić imperium, z imponującymi sukcesami, trzeba przyznać. Może i sąsiedzi Rosji zapamiętali ją jako krwawą, zachłanną i bez serca, ale za to ile miłości ma ta kobieta do Rosji. Bardziej niż przybraną ojczyznę, kocha chyba tylko własne ambicje i młodych chłopców. Poznajemy ją jako dojrzałą kobietę, która niejedno ma już za sobą. Członkowie licznych forów internetowych w dość gorących dyskusjach ustalili, że ekranowa Katarzyna ma w tym momencie 44 lata, podczas gdy grająca ją Helen Mirren ma lat o 30 więcej. I niby nie powinno mieć to znaczenia, ale w tym wypadku ma ogromne, do czego jeszcze wrócimy.

Zatem imperatorowa rządzi, bojąc się jednocześnie, że tak jak ona odebrała władzę Piotrowi, tak i jej może ona zostać odebrana. Zatem poza podbojami czy tematem zniesienia niewolnictwa, jej siwą głowę zaprzątają także dworskie spiski, szczególnie te,w których mógłby wziąć udział jej nieudany syn, Paweł (Joseph Quinn). W ten dworski kocił ładuje się z rozmachem Grigorij Potiomkin (Jason Clarke), by na zawsze podbić serce Katarzyny. Bardzo przystojny w bardzo męski sposób, a do tego wybitnie inteligentny i obdarzony cudownym poczuciem humoru Potiomkin przegania z łoża królowej Orłowa i innych zalotników, by nie tylko sypiać z carycą, ale przede wszystkim by jej doradzać i toczyć w jej imieniu wojny o kolejne ziemie dla cesarstwa. Ach, co to jest za para! Jaka piękna miłość! Nic to, że z prawdopodobnie jedyne, co tych dwoje ma wspólnego z pierwowzorami historycznymi to imiona.

Po taniości

O tym, że nie będzie to epickie dzieło godne zapamiętania, przekonujemy się już w pierwszym odcinku, w którym zadziwiająco mało jest plenerów, za to zdecydowanie za dużo błahych pogawędek, scen miłosnych oraz wszelkiego typu zapychaczy. Zamiast pól walki czy dyplomatycznych podchodów, oglądamy najczęściej wnętrze sypialni carycy i jej ogród,w którym niczym pensjonarka, zwierza się hrabinie Bruce (Gina McKee). Podejrzewam, że miało być na bogato, jak to w HBO, ale gaża Helen Mirren pochłonęła większość budżetu. Co chwila napotykamy tu na jakieś zgrzyty. Dużo wyobraźni potrzeba widzowi by uwierzył, że kilka ciemnych postaci na tle żółtego, jakże rosyjskiego, zachodu słońca, reprezentuje całą carską armię. Kilkoro przyjaciół przy stole to cały wystawny bankiet Katarzyny, a pięciu kochanków, do których się przyznaje, to calusieńki jej męski harem. Cóż, ja mam sporo wyobraźni, dlatego całkiem dobrze się bawiłam oglądając, choć nawet mi przeszkadzała ogromna różnica wieku Katarzyny i jej zalotników.

Naprawdę chciałabym być osobą, której wszystko jedno ile lat mają aktorzy, wcielający się w postaci na ekranie, ale niestety nie zawsze nią jestem. Mogę przymknąć oko gdy chodzi o dekadę czy dwie, ale bardzo dojrzała Mirren, podobnie jak Nicole Kidman grająca nastolatkę, razi mnie po prostu na ekranie i tyle. Postanowiłam nawet do tego podejść jak do takiego samego zabiegu jak wcielanie się czarnoskórych aktorów w szekspirowskie postaci, czy też granie kobiet przez mężczyzn (i vice versa) w awangardowym teatrze. Niestety, w tym przypadku, wiek jest wielką przeszkodą. Rozumiem, że miło jest promować taką produkcję nazwiskiem aktorki, która wcześniej grała brytyjską monarchinię, ale bez przesady. Katarzyna Wielka w tym wydaniu jest po prostu śmieszna. Oczywiście, Helen Mirren jest wciąż przystojną, mocno zadbaną i potężnie ostrzykaną kobietą, na którą przyjemnie się patrzy, ale nawet cała jej godność, dystynkcja i klasa nie zmienią komicznego wydźwięku scen pocałunków z dwudziestolatkami, czy naiwnych dialogów między nią a Potiomkinem.

Już sobie wyobrażam, jak na widok tego, co się dzieje w carskim pałacu, zżymają się historycy, albo ile mają z tego śmiechu. Nie chodzi mi wcale o to, że Katarzyna ma mówić po rosyjsku czy niemiecku, nie spodziewam się też angielskiego ze słowiańskim lub pruskim akcentem, ale to, co ta kobieta wygaduje, nijak się ma do realiów epoki, co nawet ja dostrzegam, a nie znam się kompletnie, jak wiadomo. Toż to gołąbeczka o anielsko dobrym i wrażliwym serduszku, która koresponduje z Wolterem i marzy o tym by uwolnić ciemiężonych rosyjskich chłopów, piękna i dobra matka narodu, która śni o wielkiej romantycznej miłości. Po co wspominać zagłady całych narodów, zmiatanie państw z mapy (jak to się stało z Polską), skoro można pokazać piękną baśń. Z drugiej strony Katarzyna jest w tej wersji zadziwiająco samoświadoma, nawet w swym zimnym i okrutnym macierzyństwie. Aż się człowiek zastanawia, czy twórcy serialu przeczytali kiedyś cokolwiek z epoki, nawet nie dokument historyczny, ale chociaż powieść jakąś. Dla mnie to zupełnie nielogiczne jak osoba o tak wielkim sercu i potężnej inteligencji, mogłaby być jednocześnie tak okrutna wobec swojego dziwnego syna. Fakt odebrania go na wychowanie przez babkę jakoś niewiele tłumaczy.

Serial widać, że ma ambicje bycia opowieścią nie tylko o miłości, ale i o prawdach historycznych czy mechanizmach władzy. Ginie to jednak wszystko w tekturowych plenerach, a w pamięci widza zostaje jakaś żałosna laurka ze starą kobietą dobierającą się do młodych chłopaków, która w wolnym czasie coś tam sobie podpisze albo wyda jakiś rozkaz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *