Gregory Samak, Księga życia

Powieść Gregory’ego Samaka pod wieloma względami jest podobna do niedawno omawianej przeze mnie książki Gretel i ciemność. Oba utwory dotyczą alternatywnej historii drugiej wojny światowej (przydałby się osobny dział na tego rodzaju teksty) i ciekawych dziecięcych bohaterów. No i oczywiście w obu zachodzą nietypowe zjawiska, mamy paranormalne zakrzywienia czasoprzestrzenne lub zwyczajnie magię. Księga życia pełna jest zdumiewających zbieżności historycznych, od których czasem aż ciarki chodzą po plecach, oraz wielu trudnych pytań, na które trudno znaleźć racjonalną odpowiedź. A wszystko zaczyna się w Braunau nad rzeką Inn.

Takie spokojne austriackie miasteczko

Jak tylko zobaczyłam nazwę miasta, w którym toczy się akcja, od razu pomyślałam o wierszu Szymborskiej pt. Pierwsza fotografia Hitlera (tak, historii też się uczyłam z poezji). Nie jestem pewna, czy Gregory Samak go czytał, ale jego powieść ma z wierszem noblistki bardzo dużo wspólnego.

Akcja Księgi życia skupia się wokół postaci ponad siedemdziesięcioletniego Eliasa Eina. Mężczyzna, żyjący w czasach współczesnych, większość swego życia spędził w Wiedniu, ale na emeryturze zamarzyło mu się nieco zmienić scenerię. Nie wiadomo do końca dlaczego, ale bardzo szybko zdecydował się na zakup domku w malowniczym miasteczku Braunau. Nie dość, że nasz bohater osiedla się w miejscu narodzin Adolfa Hitlera, to w dodatku zamieszkuje w domu, który prawdopodobnie był domem rodzinnym małego Dolfiego. Co za przypadek! A może przeznaczenie.

Elias jest samotny, za co winę ponosi nie tyle on sam, co skomplikowana historia jego żydowskiej rodziny. Prawie wszystkie z licznych odnóg Einów, padły ofiarą pogromów w czasie drugiej wojny, a Elias i jego siostra nie mieli dzieci. Teraz mężczyzna martwi się podwójnie: tym, że jest u schyłku życia i tym, że wraz z nim Einowie znikną z powierzchni ziemi. Na szczęście dom, który zamieszkuje, wyraźnie mu sprzyja. Przez przypadek Elias znajduje tajne przejście do niezwykłej biblioteki, w której ktoś ukrył tytułową księgę, a właściwie księgi, gdyż jest ich mnogość i zatrzęsienie. Nie chcę zdradzać zbyt wielu szczegółów, ale wyobraźcie sobie co z tomami, w których zapisano daty narodzin i śmierci wszystkich ludzi jacy żyli i które w dodatku mogą przenosić czytelnika w czasie, może zrobić zdesperowany staruszek, ciągle dumający nad nieszczęsną historią XX-wiecznej Europy. Tak, dokładnie. Elias robi właśnie to, co każdy z nas by zrobił w pierwszej kolejności, gdyby tylko mógł, a jak to robi, przekonajcie się już sami. Jedno jest pewne, Księga życia to świetny materiał na pasjonujący film sensacyjny.

O przeszłości i współczesności

Oprócz Eliasza Mędrca, który nie przez przypadek ma imię wielkiego proroka, jest tu wiele innych barwnych postaci. Najbardziej tajemniczy jest Gustav Sof, emanujący niemal boską wszechwiedzą i zachęcający Eliasa do gry w szachy, w niczym nie przypominającej zwykłej rozrywki. Wiele sympatii budzi równie tajemniczy Thomas, mały sierota z Europy Wschodniej, błąkający się po Braunau. Zarówno jeśli chodzi o Sofa, jak i Toma, niczego nie można być pewnym, poza tym, że są czymś więcej niż to się wydaje na pierwszy rzut oka. Mnie osobiście jak zwykle do gustu przypadły również postaci negatywne. Najbardziej czarnym z czarnych charakterów jest miejscowy policjant nazywany Archaniołem, który jest równie piękny co zabójczo niebezpieczny (dosłownie brak mu tylko czarnego munduru i trupiej główki na czapce). A już Renate Polster (zwana Polsterką) wyjątkowo się pisarzowi udała. Miejscowa gospodyni jest uosobieniem wszystkiego co w ludzkiej zaściankowej gromadzie najgorsze.

Największym atutem tej dość krótkiej i zwięzłej powieści jest to, że opowieść rozgrywa się tu jednocześnie na trzech (jeśli nie więcej) planach. Mamy wydarzenia w czasie rzeczywistym, dramatyczne akcje z podróży do przeszłości oraz bardziej symboliczną warstwę znaczeń, odnoszącą się najczęściej do mistyki i tradycji judaizmu. Wszystko to bardzo zgrabnie się ze sobą splata i współgra, tworząc jedną opowieść o ponadczasowym przesłaniu.

Czytając Księgę życia nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że Gregory Samak idealnie trafił w czasie ze swoim debiutem literackim. Wszystko co się dzieje w Braunau, cała ta fala nietolerancji, dyskryminacji i nienawiści do obcego i innego, znakomicie koresponduje z tym co właśnie oglądamy w doniesieniach na temat imigrantów, mówiąc bardzo wiele o uniwersalnej ludzkiej naturze i jej odpornych na upływ czasu i płynącą z historii naukę instynktach stadnych.

Dużą zaletą tej powieści jest także to, że (w przeciwieństwie do wielu innych utworów o tematyce wojennej) napisana jest prostym, bardzo przystępnym językiem, a jej akcja jest zwięzła i klarowna. Z powodzeniem można tę książkę polecić lub sprezentować nawet nastoletnim czytelnikom, którym z pewnością spodoba się atrakcyjny motyw podróży w czasie. Przy okazji jest to naprawdę porządna lekcja historii dla początkujących, którzy o nazistach czy Adolfie Hitlerze (Dolfim Sałacie) jeszcze niewiele wiedzą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *