Polowanie

PolowanieCoraz bardziej lubię Madsa Mikkelsena, a jego rola w Polowaniu utwierdziła mnie tylko w przekonaniu, że jest to naprawdę dobry aktor. To wielce zadziwiające jak ktoś o wyrazie twarzy wkurzonego wampira, potrafi się wcielać w różnorodne role i za każdym razem wzbudzać sympatię widzów. Udało mu się nawet ożywić ten duński dramat o domniemanym pedofilu, choć w samej historii nie ma nic szczególnie zajmującego. Gdyby nie jego rola, byłby to typowy nijaki film obyczajowy z cyklu Okruchy życia, o tym jak wioskowe głupki kierując się kilkoma słowami małej dziewczynki, zrobiły niewinnemu facetowi z życia prawdziwe piekło.

Mikkelsen gra w Polowaniu idealnego faceta, którego z pewnością większość kobiet chciałaby widzieć w roli ojca swoich dzieci. Jest towarzyski, lojalny, świetnie radzi sobie z maluchami znajomych oraz z własnym synem (rodzice się rozwiedli a chłopak i tak chce mieszkać z tatusiem), a do tego pracuje w przedszkolu. No marzenie! Bohater jest tak sympatyczny (mimo wspomnianego wyrazu twarzy; poważnie, to u niego pierwszego chyba przyjął się przeszczep twarzy), że widzowie nieświadomie nawet wciągają się w całą historię i kibicują mu do samego końca.

Dla mnie osobiście nie było żadnym zaskoczeniem to, że sielskie życie osobliwego przedszkolanka przerywają akurat pomówienia małej dziewczynki. No naprawdę autentycznie się zdenerwowałam, że rodzice uwierzyli jej, a nie dorosłemu, choć podobno właśnie tak powinno być. Ciągle miałam wrażenie, że skandynawski model wychowania, w którym dziecko ma znacznie więcej praw niż dorosły, wreszcie obraca się przeciwko społeczeństwu (i prawdopodobnie taki właśnie był zamysł twórców). A w ogóle to jako ktoś, kto był kiedyś małą dziewczynka i się napatrzył na zachowanie innych małych dziewczynek, śmiem twierdzić, że nie ma bardziej kłamliwych, podstępnych i złośliwych istot niż małe ludzkie samice. Ten film dał mi tylko kolejne argumenty w tej sprawie.

Polowanie jak typowy dramat wciąga widza w emocjonalną grę, w której powinniśmy na zmianę współczuć niewinnie posądzonemu o napastowanie seksualne Lucasowi, oraz zadawać sobie pytanie, czy my jako rodzice nie zachowywalibyśmy się dokładnie tak samo. Ten film nie jest może jakimś mistrzostwem kinematografii, ale warto go obejrzeć, ponieważ jest niemal instruktażem tego w jaki sposób można manipulować uczuciami widzów. W sposób szczególny pragnę polecić go wszystkim rodzicom przeświadczonym o tym, że ich dziecko jest niewinnym aniołkiem, a cały świat po prostu się na nie uwziął.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *