Miesiąc wielkich serialowych finałów

Z powodu braków czasowych zmniejszyłam nieco ilość oglądanych ostatnio seriali, ale za to jak już oglądam, to staram się, żeby to było jakościowe i sensowne. Z wielką przyjemnością śledziłam losy bohaterów seriali Westworld, The Americans i Trust, aż do wielkich finałów, w każdym przypadku bardzo satysfakcjonujących. Bez dalszego ociągania, ale za to ze spoilerami, opiszę poniżej, co mnie w każdym z nich urzekło, a co niekoniecznie.

Trust

Pierwszy i raczej ostatni sezon znakomitego Trust długo naczekał się u mnie na swoją kolej. Obejrzałam wcześniej Wszystkie pieniądze świata i choć film całkiem mi się spodobał, nie sądziłam, by była to historia, którą warto dalej zgłębiać. Jakież zatem było moje zdziwienie już przy pierwszym odcinku serialu. Po pierwsze, obsada jest znacznie lepsza moim zdaniem, bo choć Christopher Plummer bardzo się starał, to jednak Donald Sutherland jest znacznie bardziej demoniczny, a Hilary Swank bardziej wiarygodnie wypada w roli cierpiącej, niezłomnej matki, niż Michelle Williams, która co prawda też jest wybitną aktorką, ale jak zwykle stara się odrobinę za bardzo, co razi sztucznością. Fantastyczny jest także Brendan Fraser jako Fletcher Chace, który jest nie tylko popychadłem Getty’ego, ale i pełnoprawnym uczestnikiem zdarzeń i narratorem historii, po której nas z wprawą oprowadza.

 

Podoba mi się to, że serialowa opowieść jest taka szczegółowa, że wyjaśnia kontekst zdarzeń, a nie tylko efekty tajemniczych poczynań. Oczywiście, to wciąż ta sama opowieść o tym, jak ktoś porwał szesnastoletniego wnuka najbogatszego człowieka na świecie, Paula Getty’ego, ale przy okazji dowiadujemy się tego, jak sam wnuk zachęcał do tego porywaczy i jak po drodze sprawy zaczęły przybierać nieoczekiwany obrót. Poznajemy bliżej nie tylko rodzinę Gettych, ale i środowisko złoczyńców, czyli włoskich mafiozów, a mówiąc dokładniej, bandę wieśniaków grasujących w górach i chcących zarobić parę milionów na poratowanie swojego podupadającego regionu.

Szczególnie udany jest finał tej historii, w którym zamiast ,,chłopak uratowany i żyli długo i szczęśliwie” Chace opowiada nam o przewrotnych konsekwencjach zdarzeń, które śledziliśmy na ekranie. Podczas oglądania filmu mało kto myślał zapewne o tym, co się stało z kasą, którą wreszcie rodzina z wielkim bólem zebrała, albo jak długotrwałe przetrzymywanie w strasznych warunkach podziałało na psychikę nastolatka, a tutaj to wszystko jest. Zresztą, jak mówi na koniec Chace, wyguglajcie to sobie :)

Westworld, drugi sezon

No i stało się, hosty wybiły się na wolność, a raczej Dolores się wybiła wraz z kulkami pamięci zawierającymi osobowość tych, których uznała za wartych ratowania. Wielu widzów jest zachwyconych całym sezonem, a finałem w szczególności, bo i jest się czym zachwycać. Pomysłowość scenarzystów nie miała w tym przypadku granic, czarując nas kolejnymi opcjami transferu czy odzyskiwania danych, nawet takich, jak rdzeń ludzkiej psychiki, jej pierwotne motywacje. Przy okazji dostajemy porządny wgląd w przeszłość korporacji Delos, dzięki czemu teoretycznie możemy lepiej zrozumieć to, co się dzieje na ekranie. Piszę ,,teoretycznie” gdyż ja tam niczego lepiej nie zrozumiałam. Po co aż tak komplikować, skoro historia sama w sobie jest taka ciekawa? A tu takie pokomplikowanie, zacieranie granic i nakładanie się na siebie kolejnych nieoznaczonych czasowo retrospekcji. Mnie to już nieco denerwowało, ale ja należę do tych mniej domyślnych i samodzielnie myślących widzów.

Sam finał też super, ale po co tak rozwlekać? Ciągnęło się to niemiłosiernie. No i czy ktoś w ogóle rozumie, czy hosty, które przeszły do magicznej szczeliny zostały naprawdę uratowane. I o co konkretnie chodzi Dolores, bo z jej mętnych rozmów z Bernardem niewiele dla mnie wynikło. Wizualnie super, pomysły też niezłe, ale ciut przekombinowane jednym słowem.

The Americans, sezon szósty, finałowy

To moim zdaniem najlepszy finał tego sezonu. Ileż tu było emocji! Wielki szczyt w Waszyngtonie, mający przesądzić o dalszych losach całego świata, bez reszty zaangażował Elisabeth, podczas gdy Phillip zupełnie odłączył się od akcji i postanowił skupić się na życiu rodzinnym i pracy, dokonując niemożliwego, czyli przestając w ogóle być szpiegiem. On cieszy się wolnością, a żona pracuje na niezliczoną ilość etatów, to podszywając się pod pielęgniarkę opiekującą się umierającą żoną amerykańskiego polityka, to przebierając się za seksbombę, uwodzącą dyplomatów podczas szczytu, to wreszcie tropiąc rosyjskich zdrajców, których karze śmiercią. Do tego Elisabeth na całego angażuje się w edukację córki Page, którą wraz z demoniczną Claudią przerabia na prawdziwą radziecką szpiegulę. No dzieje się na całego, a temperatura wzrasta z każdym odcinkiem. Jakby tego było mało, to jeszcze mieszkający po sąsiedzku agent Beeman depcze Elisabeth i Phillipowi po piętach. W finale dochodzi do wielkiej konfrontacji i powrotu szpiegów do macierzy, czyli do Rosji. Bardzo mi się to spodobało, bo wyszło na to, że niepozorna para małżeńska uratowała przyszłość całego świata, wpływając na jego geopolityczny kształt. Świetnym pomysłem moim zdaniem było też to, by dzieci jednak zostały w USA, bo z nich już prawdziwi Amerykanie. Żałuję tylko, choć nieładnie tak pisać, że Page przeżyła całe to zamieszanie. Ta straszna, dziamdziająca dziewucha powinna stać się gdzieś po drodze niewinną ofiarą szpiegowskich rozgrywek, maruda jedna. Ale i tak jest super i aż żałuję, że nie dowiem się co spotkało Elisabeth i Phillipa w Rosji, czy spotkali jeszcze Martę i czy dziewczyna Beemana jest jedną z nich.

One thought on “Miesiąc wielkich serialowych finałów

  • Lipiec 3, 2018 at 1:40 pm
    Permalink

    Trust bardzo dobry, szczególnie ciekawi porywacze
    Ale Westworld to dla mnie uczta… Na miarę Lost, Mad Man czy Gry o tron. Widzę rękę Abramsa i BadRobot. Powiem więcej – drugi sezon nie tylko nie rozczarował, ale jest wyraźnie lepszy. Wszystko mnie zachwyca – scenariusz, zdjęcia, montaż, gra aktorska, muzyka…

    No i czy ktoś w ogóle rozumie, czy hosty, które przeszły do magicznej szczeliny zostały naprawdę uratowane.
    —-
    Fizycznie nie ale cyfrowe kopie ich umysłów, zanurzone w matrixowym otoczeniu zostały ukryte przed Delos…
    Więc czekają gdzieś tam na reinkarnację…

    A gdzie oglądasz The Americans..?
    Pozdrawiam..

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *