Alexandry i tłustości Pretextata Tacha

Pretextat Tach to bohater jednej z moich ulubionych powieści Amélie Nothomb pod tytułem Higiena mordercy. Utwór ma kształt zapisków wywiadów przeprowadzanych przez dziennikarzy z umierającym na raka chrząstki osiemdziesięciotrzyletnim laureatem literackiej Nagrody Nobla. Pan Tach jest autorem dwudziestu dwóch opasłych powieści i prawdziwą osobowością medialną. Popularności dodaje mu dziwaczny styl życia, polegający głównie na tuczeniu się do monstrualnych rozmiarów. Ten rażąco brzydki grubas (sam Tach podkreśla chętnie jak odpychającą ma powierzchowność) jest także rażąco złośliwy i nieuprzejmy dla swoich rozmówców, którzy uciekają w popłochu z jego mieszkania nie dokończywszy wywiadu. Dzieje się tak do czasu, aż zjawia się pewna sprytna żurnalistka, dysponująca wiedzą na temat mrocznej, chorej, a nawet zboczonej przeszłości zacnego noblisty. I tak czytelnik rozpoczyna niedługą acz intensywną podróż do sielskiego dzieciństwa Pretextata Tacha.

Wśród wielu sposobów nękania dziennikarzy, znajduje się coś tak wyszukanego jak rozmowa o jedzeniu. Tach jest tak wielki, że w końcu jeden z rozmówców nie wytrzymuje i pyta go wprost o jego jadłospis. I tu, moi drodzy, zaczyna się prawdziwa masakra (zapewniam, że osoby o wrażliwych żołądkach nie powinny czytać Higieny mordercy). Do ulubionych dań pisarza należą flaki podsmażane na gęsim smalcu, kogel-mogel, móżdżek w cieście oraz duszone cynaderki. Noblista nie gardzi także smażoną wieprzowiną, surowym boczkiem czy smalcem, a to wszystko zapija tłuszczem z sardynek. Szczególnie w porze kolacji gustuje także w bulionie gotowanym na świńskich skórkach, nóżkach i innych obrzydliwościach. Ten specjał smakuje mu zwłaszcza na zimno, gdy ma już jasną skorupkę z tłuszczu. Same smakowitości! Z lżejszych rzeczy w jego diecie nie brakuje także słodkości. Czas umila sobie podjadaniem krówek i karmelków, a także popijaniem alexandra. Ten oryginalny koktajl przygotowuje po mistrzowsku sam, używając do tego likieru kakaowego, koniaku oraz dużej porcji skondensowanego mleka. Jest to oczywiście wersja light. W zimie, gdy zapotrzebowanie kaloryczne jest większe, Tach dodaje do tego napitku sporą porcję topionego masła.

Ale po co ja w ogóle o tym piszę? Cóż, nie byłoby w tym nic ciekawego, gdyby nie czarujący sposób w jaki w Higienie mordercy zbrodnia, gastronomia i pisarstwo łączą się ze sobą nierozerwalnie. W końcu Tach jest autorem powieści zatytułowanej Pochwała niestrawności. Jego zdaniem dobra literatura powinna czytelnikami wstrząsać i doprowadzać ich do mdłości, tak jak on zrobił to ze swoim rozmówcą. Torsje są tu procesem metafizycznym i prawdziwie uwznioślającym. Bardzo interesujący jest także opis stanu otyłości i chudości, którym Amélie Nothomb przypisuje niezwykłe właściwości.

Higiena mordercy to idealna książka zarówno dla tych czytelników, których interesują szczegóły literackiej kuchni czyli intelektualnego warsztatu twórców, jak i po prostu kuchni. Wyznam szczerze, że choć zdaję sobie sprawę z tego, że zawarte tu opisy jedzenia miały być obrzydliwe, we mnie wzbudziły niepohamowany apetyt i to w środku wielkiego świątecznego objadania się.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *