Pomiń zawartość →

Tag: Matthew McNulty

Wszystko dla pań

Ten luźno oparty na powieści Emila Zoli serial BBC to kolejna bardzo przyjemna produkcja, która może nie jest szczególnie ambitna czy porywająca w wersji fabularnej, ale za to zachwyca doskonałą realizacją i w większości znakomitym aktorstwem. Akcja została przeniesiona z Francji do dziewiętnastowiecznej Anglii, gdzie ambitny młody przedsiębiorca John Moray (Emun Elliot) próbuje rozwinąć działalność swego doskonale prosperującego domu towarowego poetycko nazwanego Rajem. Przez dwa sezony obserwujemy nie tylko pracę ekipy tej galerii handlowej sprzed wieków, ale też bujne życie uczuciowe panien sprzedających (szczególnie damską konfekcję), księgowego, kucharek, tragarzy, pomocników i właścicieli sklepu. Oj dzieje się tam, dzieje, a najwięcej oczywiście po zamknięciu, z dala od oczu klientów.

Skomentuj

The Mill

W natłoku serialowego badziewia, jakie nas wyjątkowo szczodrze zalewa w tym sezonie, jest kilka produkcji, na które zdecydowanie warto zwrócić uwagę. Zaczęła się angielska wersja Homeland, czyli Honourable Woman, mamy ostatni sezon The Killing wyprodukowany przez Netflixa, no i jest oczywiście nowa Utopia. Są to rzeczy dziwne, ważne i bardzo współczesne, od których zalecam regularny odpoczynek, na przykład podczas oglądania brytyjskich produkcji historycznych. Nie jestem obiektywna, bo mnie naprawdę zachwyca wszystko co wyprodukuje angielska telewizja, ale The Mill, nawet jak na ich standardy, udał się znakomicie. Pod względem realizmu historycznego i wciągającej intrygi, Młyn jest bezkonkurencyjny. Myślę, że szczególnie spodoba się fanom Ziemi obiecanej, z którą, moim zdaniem, powinien być sprzedawany w pakiecie na DVD.

Komentarz

Tost. Historia chłopięcego głodu

Film Tost oparty jest na autobiograficznej powieści autorstwa bardzo znanego brytyjskiego krytyka kulinarnego Nigela Slatera. Tę książkę dostałam w prezencie i pochłonęłam niemal natychmiastowo. Nie był to dobry pomysł, ponieważ wtedy intensywnie się odchudzałam, chodziłam wiecznie głodna, a Slater opisywał pyszności w taki sposób, że czytając o nich przeżywałam prawdziwe katusze. W dodatku główny bohater przez sporą część książki sam jest śmiertelnie głodny, ponieważ żadne z jego rodziców nie grzeszy talentem kulinarnym. Normalnie znalazłam swoje alter ego! Ostrzegam wszystkich potencjalnych czytelników, że każdy opisany tu smak od razu przenika do wyobraźni, miejcie się więc na baczności, bo nim się zorientujecie przerwiecie lekturę by iść spałaszować całą zawartość spiżarni (dobra, lodówki lub piwnicy).

Skomentuj