Pomiń zawartość →

Prawdziwa powieść Minae Mizumury, czyli Wichrowe Wzgórza w sercu Tokio

Widziałam w tej opowieści szczególne podobieństwo do pewnej angielskiej powieści, która przy każdym czytaniu robiła na mnie silne wrażenie. Napisana ponad sto pięćdziesiąt lat temu przez pisarkę o inicjałach E.B. rozgrywała się na wrzosowiskach Yorkshire i weszła do kanonu literatury światowej.

Po tych słowach już byłam kupiona bez reszty i nie było siły na to, żeby mnie odkleić od tego grubego tomu. Choć opowiedziana w zupełnie innym duchu, ta niesamowita szkatułkowa gawęda ma wiele punktów stycznych z dziełem Emily Brontë, w tym kilka naprawdę udanych, bliźniaczo skomponowanych scen. Do tego jest tu ogromny kawał japońskiej historii, szczególnie realiów społecznych czasów powojennych, o których europejski czytelnik niewiele wie. Tym jednak, co mnie totalnie zachwyciło, było to, że Minae Mizumura spełniła moje największe czytelnicze marzenie. Od dziecka marzyłam o tym, żeby dowiedzieć się, co podczas tych kilku brakujących lat poza Wichrowymi Wzgórzami robił Heathcliff i jak dorobił się fortuny. W Prawdziwej powieści Heathcliff nazywa się Taro Azuma, a historię jego niesamowitego awansu społecznego i ekonomicznego dostajemy na tacy w pierwszych rozdziałach.

Miej się na baczności, czytelniku!

Jeśli uważacie, że powieść Emily Brontë jest nadmiernie skomplikowana, to tutaj możecie się nieźle pogubić. Rzecz wygląda następująco: Narratorką i główną bohaterką jest pochodząca z Japonii, a zamieszkała w USA, pisarka, która obszernie opisuje nam swoje dzieciństwo i młodość. Dorastając na Long Island, pośród innych emigrantów, miała kilka razy styczność z młodym mężczyzną o imieniu Taro Azuma, który w późniejszych latach stał się sławnym milionerem. Gdy nasza pisarka już zdążyła o nim zapomnieć, niespodziewanie spotkała młodego człowieka, Yusuke, który przyjechał do niej by porozmawiać właśnie o Taro Azumie. Yusuke opowiada jej i nam wszystkim historię życia Azumy, którą poznał z opowieści Fumiko, służącej w domu, gdzie się wychowywał. Jest to dość skomplikowana, ale i przyjemna do obierania z kolejnych warstw, opowieść szkatułkowa, w której nic nie jest pewne i jednoznaczne, a jednocześnie dostajemy tak wiele smakowitych szczegółów.
Taro Azuma ma w życiu pod górkę, mówiąc bardzo oględnie. Jest wychowywany przez wujka, który go przygarnął po powrocie z Mandżurii. Wszyscy wiedzą, że jest pół Chińczykiem, a nawet gorzej, bo jego ojciec był jakimś dzikim zbójem, pochodzącym z górskiej mniejszości etnicznej żyjącej na terenie Chin. Mając dwóch starszych synów, ani wuj, ani jego mściwa żona, nie mają czasu i ochoty zajmować się kłopotliwym szkrabem. Bity, głodzony i poniżany Taro dostępuje jednak cudu, bo oto starsza pani, u której służyła jego rodzina, zaczyna mu w tajemnicy pomagać. Babcia sobie z niego małego pomocnika, a z czasem także najlepszego towarzysza do zabaw z jej osamotnioną wnuczką Yoko. Już widzicie dokąd to zmierza :) Taro z każdym dniem staje się coraz silniejszy i przystojniejszy. Choć ma trudny charakter, to jego inteligencja i wewnętrzna siła robią na każdym wrażenie. Jego towarzyszka za to, to prawdziwa Cathy z jej dziką naturą, ogromną wrażliwością, poczochraną grzywą kędzierzawych włosów, a także, niestety, ze skłonnością do przesady i histerii. W tym wszystkim jest oczywiście i Fumiko, nasza niewiarygodna narratorka tokijskiej historii, która widziała najwięcej i niczym Nelly Dean, jest odpowiedzialna za finałowe nieszczęście.
Z każdym rozdziałem Fumiko wyrasta na najciekawszą bohaterkę, której kibicujemy bardziej niż młodym kochankom. Zaczyna z podobnego miejsca co Taro, czyli z totalnej biedy, jednak ona nie ma aż takiego szczęścia jak on, a przede wszystkim jest kobietą. Mimo to, zachodzi naprawdę daleko i to dzięki własnym siłom i sprytowi. Bardzo ją polubiłam, dlatego też wyjawione na koniec rewelacje jakoś mnie szczególnie zabolały. Dałam się nabrać jak dziecko. Ciekawe czy inni czytelnicy też tak to odczują?

To jest Historia

W szerszym kontekście Prawdziwa powieść ukazuje losy trzech wysoko postawionych, rodów: Shigemitsu, Saegusów i Utagawów. Wraz z tymi rodzinami przeżywamy najpierw złotą erę, potem wojenne i powojenne zawirowania i straty, aż wreszcie dopływamy do okresu cudownych czasów bańki ekonomicznej, gdy Japonia była dla wielu mlekiem i miodem płynącą krainą. Trzy piękne i bogate siostry rozkwitają i się starzeją, zakładają rodziny i komentują rzeczywistość w swój oryginalny sposób. Bardzo ciekawie poznaje się punkt widzenia osób aż tak uprzywilejowanych. Dzięki Fumiko, która niczym oryginalna Nelly Dean widzi i słyszy wszystko, przeżywamy rozmowy przy herbacie, wycieczki na letnisko do Karuizawy, a także czasem dostajemy się do wewnętrznego świata Taro i Yoko. Jesteśmy z nią w ubogich rolniczych chatach, gdzie ludzie niemal głodują, by za chwile być na wystawnych salonach. Widzimy dzikie zakątki Tokio bez wody i elektryczności, by za kilka rozdziałów jechać metrem i robić zakupy w centrum handlowym. Skala i różnorodność tej powieści wprost oszałamiają.

Czego bym więcej chciała?

Prawdziwa powieść to wspaniała rzecz i z pewnością wrócę do niej nie raz. Czytając ją jednak należy cały czas pamiętać, że jest tylko inspirowana Wichrowymi Wzgórzami i raczej tej amplitudy uczuć co Emily Brontë, Minae Mizumura ani nie jest w stanie odtworzyć, ani też tego nie chce. Tym, co najbardziej zwróciło moją uwagę jest to, że bohaterowie cały czas myślą o tym, żeby broń Boże nikt nie czuł się przez nich nieswojo lub by się inni nie czuli skrępowani. No ja rozumiem, że to Japończycy, ale ludzie! Dziewiętnastowieczni Anglicy też byli bardzo powściągliwi i taktowni, ale tylko dopóki na kartach powieści nie poniosły ich romantyczne wichry namiętności. Przeszkadzało mi też to, że w sumie bardzo mało wiemy o naturze związku Taro i Yoko, a jak już możemy coś dojrzeć lub podsłuchać, to jest to mocno letniawe, niemal neutralne. Na takim tle histerie Yoko wydają się niewiarygodne. Najważniejsze jednak jest to, ze WW były w swoim czasie prawdziwą sensacją, ale i skandalem. By oddać skalę zgorszenia, jaką siała ta bluźniercza opowieść o kazirodczej miłości, dwudziestowieczny odpowiednik musiałby być napisany znacznie mocniejszym językiem, który opowiadałby o niemal patologicznych zajściach (to wszystko oczywiście z wielkim artyzmem i poetyzmem, co umiała tylko genialna Emily).

To mimo wszystko wspaniała powieść, zaskakująca pomysłowością. Czytając o dzieciństwie Fumiko, Yoko i Taro, można się przenieść w myślach także na własne podwórko sprzed kilkudziesięciu lat. Uważam, że pod tym względem Minae Mizumura jest prawdziwą czarodziejką nastroju. No i cóż to za fantastyczny pomysł na zmianę plenerów! Zamiast na dzikich wrzosowiskach, szalona miłość rozkwita na pustych tokijskich parcelach lub w gąszczu trawy pampasowej na obrzeżach znanego kurortu. Ach! Polecam Prawdziwą powieść z całego serca.

Językpolski
KrajJaponia
Oryginalny tytuł本格小説
Rok wydania2023
ISBN9788367034234
PolecaAnna Wołcyrz, Karolina Bednarz
Liczba stron744
WydawnictwoTajfuny

Opublikowano w Książki

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *