Orphan Black

7515418.3Już mogę się domyślać jak po przetłumaczeniu na polski tytułu nowego serialu (na przykład jako Czarna Sierota) masy widzów zaczynają się zastanawiać czy doczekaliśmy się wreszcie produkcji dokumentalnej o tym jak gwiazdy adoptują dzieci z Afryki. Tymczasem w Orphan Black nie ma ani Madonny ani Angeliny, bo to tylko całkiem przyzwoicie zrobiony serial akcji z elementami science-fiction. Do tego produkcja jest amerykańsko-kanadyjska i nakręcili to w Toronto, więc mamy zupełnie odmienny klimat niż ten w serialach sensacyjnych, do których większość z nas przywykła.

Główną bohaterką Orphan Black jest Sara, która jest trochę takim rozbitkiem życiowym. Rzeczywiście sierota, uwikłana w związek z dilerem narkotyków, która w dodatku porzuca małą córeczkę. Akurat gdy próbuje poukładać swoje życie zdarza jej się coś niezwykłego. Oto na przystanku metra dziewczyna wyglądająca dokładnie tak jak ona rzuca się pod pociąg. No takie coś napraw może popsuć dzień. Na szczęście Sara jest zaradna i szybko orientuje się w sytuacji. Zabiera torebkę denatki i nim zdążymy się zorientować już się pod nią podszywa. Od tego momentu, jak z jakiejś czarodziejskiej wyrzutni pojawiają się kolejne serialowe cuda, atrakcje i wodotryski. Denatka ma kupę kasy, leczyła się psychiatrycznie i (drobny szczegół) jest policjantką. Okazuje się też, że dziewczyn więcej niż bliźniaczo podobnych do Sary jest na świecie całe mnóstwo. Oczywiście zaraz też pojawiają się starzały, pościgi, międzynarodowe spiski i klonowanie. Naprawdę dużo dobrego. Może nawet za dużo.

Wielbicielom szpiegowskich, sensacyjnych seriali z pewnością się spodoba. Mnie nieco przeszkadza rozmemłana główna bohaterka grana przez nieszczególnie urodziwą i średnio utalentowaną Tatianę Maslany. Śmieszny wydaje mi się tez pomysł jej charakteryzacji. Każdy kolejno pojawiający się klon ma po prostu inną fryzurę i makijaż, jak w jakimś tanim teledysku.

Mimo tego produkcja naprawdę trzyma w napięciu i nawet jeśli najwięcej inwencji i kasy poszło na zapowiedź i pilota, to i tak z ciekawością śledzi się coraz bardziej powikłane perypetie Sary i jej kserokopii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *