Devious Maids

Devious MaidsNowy serial Marka Cherry’ego to zdecydowanie bezpretensjonalna rozrywka na wysokim poziomie, który mógłby być jeszcze wyższy, gdyby reżyser za wszelką cenę nie starał się powtarzać schematów z Gotowych na wszystko. Niestety, momentami można mieć wręcz wrażenie, że to ciągle ta sama historia i ten sam klimat, tyle że przeniesione w inne środowisko. W Devious Maids zamiast bogatych gospodyń domowych z przedmieścia, mamy biedne latynoskie służące z Beverly Hills. Jest ich oczywiście cztery i mimo różnic wieku i ograniczonego budżetu, każda jest nierealnie piękna i perfekcyjnie zadbana. Naprawdę polecam opowieść o niegrzecznych pokojówkach wszystkim widzom, którzy lubią oglądać znajome już historie.

Kultowe gospodynie domowe były uzbrojone w przybory kuchenne i seksowne szpilki, a nasze pokojówki mają ściery do kurzu i przywodzące na myśl sprośne fantazje robocze fartuszki. Podejrzewam, że dzięki zmysłowej latynoskiej obsadzie Devious Maids zdobędą tyle samo męskiej, co żeńskiej widowni. Zapewne producenci założyli nawet, że paniom spodoba się damska, klasowa i etniczna solidarność, oraz to, jak piękne diablice potrafią owinąć sobie wrednych szefów wokół małego palca. Dla panów przygotowano wiele przebłysków nagości i spychaną na coraz dalszy plan intrygę kryminalną.

Podejrzewam, że gdy w końcu kiedyś puszczą ten serial w polskiej telewizji, będzie on prawdziwym przebojem, może nawet większym niż kultowe Desperate Housewives. Desperatki pokazywały bowiem świat, z którym niewielu Polaków mogłoby się utożsamić. Co nam po bajeczkach o zasuszonych czterdziestolatkach mieszkających w pięknych rezydencjach i nie muszących pracować na swoje utrzymanie. Dzielne sprzątaczki i pomywaczki to zupełnie inna historia. Amerykanie mają to dosłownie na żywo, bo w końcu to u nich prawie każda służąca jest emigrantką, ale my także możemy współodczuwać z bohaterkami. W końcu każda polska kobieta czuje się czasami (jeśli nie ciągle) jak nisko opłacane połączenie kucharki, sprzątaczki, kierowcy, szwaczki, terapeutki i koga tam jeszcze chcecie. W dodatku podstępne machinacje Latynosek, pozwalające im zawsze dopiąć swego w relacjach z państwem, którym usługują, żywo przypomina codzienne zmagania żon z mężami i polskich cwanych pracowników z pracodawcami. Dzięki Devious Maids już niedługo (o ile Polsat albo TVN to kupią) każdy Polak będzie mógł nie tylko popatrzeć sobie na piękne opalone ciała w skąpych fartuszkach, ale także odkryć w sobie wykorzystywanego Meksykanina.

A tak poważnie, to ten serial obfituje w naprawdę bardzo trafne obserwacje socjologiczne. Jest to prawdziwe studium dziwnych zależności pomiędzy pracownikami i pracodawcami. Oglądając go, co chwila ma się ochotę powiedzieć, że ,,mój szef też jest takim bucem”, albo że ,,nowa kierowniczka to właśnie taka sama zołza jak ta z serialu”. W dodatku to wszystko jest niesamowicie zabawne, jakby ktoś zebrał wszystkie znane dowcipy o bogaczach i pokojówkach i zlepił z nich jeden scenariusz. Zaraz, a może właśnie tak się tworzy hity…?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *