Bartłomiej Grzegorz Sala, W górach przeklętych. Wampiry Alp, Rudaw, Sudetów, Karpat i Bałkanów

Zacznę może dość dla mnie nietypowo. Rzadko o tym piszę, ale forma książki czasem bywa niemal tak samo ważna jak przekazywana przez nią treść. Tak jest właśnie w przypadku W górach przeklętych. Od pierwszej chwili wiedziałam, że mam do czynienia z czymś wyjątkowym. Tekst jest uzupełniony dziwnymi, niepokojącymi, minimalistycznymi ilustracjami autorstwa Justyny Sokołowskiej, które mają jakąś hipnotyczną moc, nie pozwalającą oderwać od nich oczu. Specyficzne są także tytuły rozdziałów i przypisy, umieszczane nie w poprzek, ale wzdłuż stron. Osobiście uważam, że takie umiejscowienie przypisów jest bardziej naturalne niż tradycyjny sposób i razem z innymi oryginalnymi rozwiązaniami edytorskimi bardzo pasuje do przewrotnego tematu jakim są wampiry.

O tym jak rodził się wampir

Gdy kończyłam studia, wielu moich kolegów z roku fascynowało się ideą wampiryzmu, prawdopodobnie na skutek lektury książki prof. Marii Janion. Na potęgę tworzyli prace zaliczeniowe i magisterskie poświęcone gotyckim upiorom i romantycznym marom, i jestem pewna, że wiele by dali za książkę taką jak ta. Bartłomiej Grzgorz Sala przebadał wampiry od podszewki, śledząc miejsca ich pojawiania się od najwcześniejszych wieków. Jeśli ktoś nigdy nie interesował się tą sprawą, może być naprawdę zadziwiony odkryciami autora.

W górach przeklętych to katalog dwudziestu ośmiu upiorów, mających ze sobą wspólne chyba tylko to, że przejawiali nienaturalne skłonności do straszenia ludzi, zadawania im bólu i pozagrobowej aktywności. Dzięki tej publikacji uzmysławiamy sobie to, że tak popularny w naszej dzisiejszej kulturze popularnej nieumarły, nie od razu był takim gotowym produktem, jak to co pokazuje telewizja czy powieści dla nastolatek. Pierwsze wampiry, pojawiające się w Grecji w II wieku naszej ery, czy nieco później w Alpach, Sudetach czy Karpatach, nie miały za wiele wspólnego z bladym jegomościem w czarnej pelerynie, który pije krew pięknych dziewic i zamienia się w nietoperza. Pierwsze postaci wampiryczne takie jak Brodka Duchaczowa, Zmora, Georg Eichner czy Jure Grando, to osoby, które albo za życia wyróżniały się dziwnym charakterem, kalectwem lub zmarły w wyjątkowo burzliwych okolicznościach. Przebadane podania donoszą, że po śmierci takich obywateli Serbii, Grecji, Czech czy Rumuni, ich bliscy bądź sąsiedzi widzieli ich wśród żywych, często w godzinę, w której oddali ostatnie tchnienie. Po oględzinach grobu takiego niespokojnego ducha często okazywało się, że jest on podejrzanie świeży jak na czas jaki miał na rozkład, a do tego leży w dziwnej pozie, ma krew na rękach, długie paznokcie i włosy, a także, że po ukłuciu płynie z jego ciała świeża krew. No kto by się nie przestraszył?

Z początku upiory tylko nawiedzały żywych, ewentualnie trochę ich straszyły. Potem zaczęły mordować, a jeszcze później pojawiają się informacje o żywieniu się ludzką krwią jak pasożyty. Blada cera, przystojne oblicze, spanie w trumnie, uwodzenie dziewic czy podstępne obcowanie z żywymi i nieświadomymi niczego ludźmi, to już pomysły romantyków, którzy ludowy folklor zaczęli przenosić do swych dzieł literacki. Byron, Polidari, Goethe, Tołstoj czy Stoker to już postaci lepiej nam znane, ale dzięki tej książce dowiecie się, że nie wymyślili niczego nowego, tylko na nawo opowiedzieli fascynujące historie krążące wśród prostego ludu od wieków.

Jak się pozbyć strzygonia?

Ludzie w różnych czasach i w różnych krajach rozmaicie nazywali nieumarłych siejących postrach wśród okolicznych mieszkańców i ich żywego inwentarza. Czasem były to strzygonie lub upiory, czasem zmory lub wampiry, ale jedno było pewne, trzeba się takiego osobnika jak najszybciej pozbyć. Sposobów było bardzo wiele, ale żaden nie był niezawodny więc dla pewności lepiej użyć ich kilku w wymyślnej procedurze uśmiercania kogoś, kto już nie żyje. Podstawą wszelkich zabiegów wampirycznych, jak wiadomo, jest wbicie w serce upiora kołka. Dziś się przyjmuje, że najbardziej skuteczny jest kołek osinowy, ale w przeszłości posługiwano się różnego rodzaju drewnem. Teraz przepraszam, ale zabrzmię jak reklama. Jeśli dręczy cię widmo sąsiada pochowanego przed tygodniem lub zmarła w bólach teściowa zjawia się w nocy by wyssać twoją krew, nie krępuj się i od razu użyj odpowiednich kołków. Nie ograniczaj się do jednego wbitego w serce, nawet trzy czy cztery wbite w różne części ciała wampira nie będą przesadą. Według badań empirycznych, o których donoszą bardzo wiarygodne źródła, czyli podania ludowe sprzed wieków i fantazje romantycznych pisarzy, bardzo skuteczne są także gwoździe i kule (najlepiej srebrne). Dla większej pewności radzi się także by wampirowi uciąć głowę i/lub poćwiartować go w całości, po czym poddać całopaleniu i utopić:) Tyle powinno wystarczyć, a jeśli nie, to przydadzą się słowa modlitwy wypowiadane przez księdza nad grobem, uwięzienie duszy upiora w dziupli lub zalanie trumny wodą święconą. Nie ma co oszczędzać na środkach, gdy chodzi o bezpieczeństwo twojej rodziny. Koniec reklamy.

Musicie przyznać, że wszystkie te procedury są nad wyraz interesujące. Oczywiście to nie wszystko co znajdziecie w tej niezwyklej książce. Autor z pasją opowiada o wierzeniach ludowych, historii poszczególnych regionów Europy Środkowej, a także (co mnie najbardziej zainteresowało) o mniej znanych utworach literackich poświęconych wampirom. Ja osobiście najdłużej zapamiętam chyba wyjaśnienia, dlaczego akurat czosnek jest skutecznym odstraszaczem nieumarłych i dlaczego nie widać ich w lustrze. Nigdy nie powiedziałabym, że właśnie takie są tego powody. To już czysta filozofia z elementami logiki. Bardzo przemówiła do mojej wyobraźni także mnogość postaci, pod jakimi wampiry się ukazywały. Zapomnijcie o nietoperzach! Co powiecie na wampiryczne ptaki, psy, wiewiórki, a nawet na ziejącą ogniem krowę? Naprawdę wierzono, że tak też objawia się wampir.

Po więcej szczegółów odsyłam do książki W górach przeklętych. Poniżej możecie obejrzeć także moją krótka filmową recenzję publikacji, nagraną w zamku Szczerba podczas niedawnej wycieczki w Sudety.

Bartłomiej Grzegorz Sala – pisarz, eseista, etnolog i historyk. Od lat interesuje się historią środkowoeuropejskiego folkloru, legend i ich bohaterów. Jest autorem wielu publikacji i książek, do których należą: „Księga karpackich zbójników”, „Księga smoków polskich”.

Tytuł: W górach przeklętych. Wampiry Alp, Rudaw, Sudetów, Karpat i Bałkanów
Autor: Bartłomiej Grzegorz Sala
Wydawnictwo: BOSZ
Data premiery: maj 2016
Liczba stron: 240
Oprawa: twarda
Format: 235 × 165 mm

One thought on “Bartłomiej Grzegorz Sala, W górach przeklętych. Wampiry Alp, Rudaw, Sudetów, Karpat i Bałkanów

  • Kwiecień 28, 2017 at 10:41 pm
    Permalink

    Nic odkrywczego w książce tej nie ma. Kto się interesuje tematem to zdecydowana większość tego co tu napisane wie. No i zgadzam się z tym: „Niestety, nie jestem całkowicie usatysfakcjonowana lekturą tej książki. Przez cały czas odnosiłam wrażenie, że treść została sztucznie napompowana bardzo rozległymi, drobiazgowymi opisami sytuacji historycznej danego kraju w czasie występowania wampira, który był bohaterem konkretnego rozdziału. O ile jest to uzasadnione w przypadku Draculi, który był wojownikiem i rozgrywającym w pierwszej lidze władców, tak nie miało to większego sensu przy takich mało znanych, lokalnie występujących zjawach, jakimi była większość bohaterów książki po swojej śmierci.Gdyby jeszcze istniało lub zostało wykazane jakieś powiązanie z sytuacją historyczną a wampirem, nie miałabym nic przeciwko, lecz w większości przypadków te dwie części rozdziałów zupełnie się ze sobą nie zazębiają. Dla przykładu – wojna od lat szaleje gdzieś na północy kraju, a na południu pojawia się legenda o wampirze. Koniec. Nie ma wykazanych żadnych związków, że np. udręczeni ludzie zwracali się ku wierzeniom w strzygi i zmory, żeby w jakiś sposób zracjonalizować okropieństwa, których nieustannie doświadczali.”

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *