Pomiń zawartość →

Wpadka Toma Cruise’a. Jack Reacher: nigdy nie wracaj

Do kin właśnie wszedł najnowszy film z Tomem Cruisem. „Jack Reacher: nigdy nie wracaj” to sequel nakręconego w 2012 roku filmu „Jack Reacher”. Oba filmy powstały na podstawie powieści Lee Childa. Drugi jednak zdecydowanie nie dorasta do pięt niezłemu poprzednikowi. Aż chciałoby się powiedzieć: szkoda, że twórcy filmu sami nie zastosowali się do podtytułu i jednak postanowili wrócić do tematu.

„Jack Reacher: nigdy nie wracaj” to historia, jakich było już wiele. W tym filmie praktycznie nic nie zaskakuje. Mamy więc bohatera: byłego oficera żandarmerii wojskowej, który mocno wymyka się standardom. Chce być nie do namierzenia, więc nie ma domu, samochodu, konta, rodziny. Podróżuje przez Stany Zjednoczone głównie autostopem i wymierza sprawiedliwość. W powieściach Lee Childa, Jack Reacher to wielki facet: metr dziewięćdziesiąt wzrostu i sto kilo żywej wagi. Trzeba powiedzieć, że z całą sympatią do Toma Cruise’a, powierzenie takiej roli aktorowi, który jest o dwadzieścia centrymetrów niższy i o trzydzieści kilogramów lżejszy od swojego bohatera, jest sporym nieporozumieniem.

Przewidywalny i nudny

W nowym filmie Jack Reacher trafia do swojej byłej jednostki, w której chce odwiedzić swoją przyjaciółkę major Turner. Na przeszkodzie staje jednak fakt, że major została właśnie aresztowana pod zarzutem zdrady. Nasz bohater oczywiście w żadną zdradę nie wierzy i postanawia rozpocząć własne śledztwo. Śledztwo, które naturalnie doprowadzi do tego, że Jack stanie się wrogiem publicznym numer 1. A to oczywiście wiąże się z pościgami, wybuchami, nieustanną walką; słowem: klasyka.

Jedyne, co wyróżnia ten film od wielu innych tego typu (ale czy aby na pewno?) to dodanie wątku rodzinnego. Jackowi Reacherowi towarzyszy w tych pościgach i strzelaninach nastoletnia córka, o której istnieniu właśnie się dowiedział.

Niestety, film jest mocno przewidywalny, a sceny pościgów i bijatyk nie są w stanie niczym zaskoczyć. W efekcie dwie godziny filmu ciągną się w nieskończoność, a na sali raz po raz widać kogoś, kto nie potrafi powstrzymać się przed ziewaniem. Zdecydowanie, nie tego oczekujemy po filmie akcji.
Krytycy są zgodni: ten film jest po prostu słaby.

Błąd doświadczonej gwiazdy

Tom Cruise na początku kariery grał hazardzistów w filmach „Kolor Pieniędzy” oraz „Rain Man”. Potem jego kariera rozwinęła się bardzo dobrze, Cruise do dziś jest jedną z największych gwiazd światowego kina. Kolejne części „Mission Impossible” zdawały się potwierdzać dobrą tendencję. Cruise grał sprawdzonego bohatera, grał dobrze, a do kin waliły tłumy.
Jego kariera już nie przypominała hazardzisty, a raczej profesjonalnego pokerzystę, który umiejętnie ocenia ryzyko i angażuje się w te rozdania, w których może najwięcej wygrać.

A jednak, popełnił błąd. Tak doświadczony aktor nigdy nie powinien zdecydować się na przyjęcie roli w tak słabym filmie, jak druga część „Jacka Reachera”.

Warto jednak pamiętać, pozostając przy pokerowych porównaniach, że nawet bardzo dobrzy, doświadczeni gracze, czasem też popełniają błędy. Nie można zawsze wygrać, ważne, by zawsze podejmować jak najlepsze decyzje.

Niestety, Tom Cruise ani nie wygrał, ani nie podjął dobrej decyzji. Przecież kto jak kto, ale on na brak gotówki nie może narzekać i nie musi przyjmować każdej propozycji. Po przeczytaniu scenariusza powinien powiedzieć: „Sorry, to już było. Nigdy nie wracam”.

Zwick też zawiódł

Nie tylko Tom Cruise spisał się w tym filmie poniżej oczekiwań i możliwości. Pierwszą część filmu o przygodach Jacka Reachera reżyserował Christopher McQuarrie, dla którego to był dopiero drugi film w karierze. Wcześniej McQuarrie był głównie uznanym scenarzystą, między innymi z Oscarem za film „Podejrzani” w 1995. Za kamerą zadebiutował w 2000 roku filmem „Desperaci” (scenariusz i reżyseria), 12 lat później napisał scenariusz i wyreżyserował dobrze przyjętą pierwszą część Jacka Reachera.

Tym razem za kamerą stanął dużo bardziej doświadczony reżyser – Edward Zwick, znany między innymi z takich filmów jak „Krwawy Diament” z Leonardo di Caprio, „Opór” z Danielem Craigiem, „Stan Oblężenia”, „Miłość i inne używki”. Zwick reżyserował także „Ostatniego Samuraja” z 2003 roku, w którym główną rolę grał nie kto inny, jak Tom Cruise.

W przypadku „Jacka Reachera: nigdy nie wracaj”, Zwick jest także współautorem scenariusza, więc można powiedzieć, że ponosi pełną odpowiedzialność.

 

tom_cruise_and_katie_holmes_yahoo_2006

Jack Reacher to nie jest produkcja, która zostanie na długo zapamiętana. Twórcy też powinni jak najszybciej o niej zapomnieć i skupić się na robieniu znacznie lepszych filmów. Przecież doskonale wiemy, że potrafią.

Opublikowano w Informacje prasowe

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.