Ten Inch Hero

Ten Inch Hero / Jensen AcklesOd razu może zaznaczę, że osoby, które nie oglądają Supernaturala, nie powinny dalej czytać. Jeśli jesteście zbyt poważni i ,,intelektualni” na to by przez lata śledzić absurdalne perypetie dwóch dziwacznie niepodobnych braci Winchesterów, którzy w swojej egzorcystycznej misji uwalniają świat od demonów, duchów, wampirów, lewiatanów i zbuntowanych aniołów, to sio mi stąd. Jeżeli jednak rozumiecie, dlaczego Jensen Ackles (skrzyżowanie Dolpha Lundgrena z lalką Barbie) jest aktorskim fenomenem, koniecznie musicie obejrzeć inne filmy z jego udziałem i naprawdę dobrze jest zacząć od Ten Inch Hero.

Tak przy pierwszym podejściu wydawać by się mogła, że to naprawdę nic specjalnego. Taka tam opowiastka o dziewczynie, która wcześnie zaszła w ciążę, a rodzice zmusili ją do oddania dziecka do adopcji. Klasyczne Paprochy Życia. Wiadomo jak to się skończy, więc po co oglądać? Odpowiedź jest prosta – dla atmosfery i Jensena Acklesa. Już w pierwszych minutach filmu, młoda mamuśka Piper, która za utraconą latoroślą przyjechała do Santa Cruz, znajduje pracę w barze kanapkowym. Pracuje już w nim oczywiście cała galeria osobliwości. Fabuła oparta jest na równoległym prowadzeniu wątków obyczajowych związanych z pracownikami klimatycznego baru, i trzeba przyznać, ze jest poprowadzona bardzo zgrabnie. Pomimo tego, że nie ma tu światowej klasy aktorów, zaskakujących zwrotów akcji, sprośnych dowcipasów (no może kilka) czy jakiejś szczególnej głębi psychologicznej, to jednak zapewniam, że Ten Inch Hero na długo zostanie w waszej pamięci. Naprawdę rzadko spotyka się filmy, w których bohaterowie przedstawiani są w tak wyrozumiały, ciepły i życzliwy sposób. W dodatku dowcipu, akcji i romansu wymierzono tu we wprost idealnych proporcjach. Podczas napisów końcowych ma się bardzo przyjemne odczucie, że niczego nie było za dużo, a każdy element, każdy dialog czy ujęcie, czemuś służyły. Prawdziwi kinomani wiedzą jak można poczuć coś takiego.

Ten Inch Hero polecam także jako film terapeutyczny. Unoszący się nad tą komedia ciepły, różowy obłok wzruszenia działa bardzo kojąco, zwłaszcza na zdystansowane i cyniczne typy jak ja. Historii różnych miłości (matczynej i ojcowskiej, przyjacielskiej, dojrzałej, no i oczywiście namiętnej młodzieńczej fascynacji) opowiedziane są tak szczerze i prosto, że każdy kto ma bijące serce, po prostu musi się wzruszyć. Nie ma takiej opcji, żeby wam się na końcowej piosence westchnienie nie wyrwało. Słynne komedie romantyczne z Meg Ryan czy Katherine Heigl mogą się schować.

No i jest jeszcze oczywiście Jensen Ackles, grający kucharza Pristleya. Aktor o urodzie modela wciela się w punkowego kręcioła ze śmiesznymi kolczykami, dziwacznym zarostem i niebieskim irokezem. Niebagatelną rolę odgrywają także jego koszulki z zaskakującymi napisami. No a już scena, w której na cały głos tłumaczy w drogerii, dlaczego kupowanie tamponów dla dziewczyny to żaden wstyd, jest po prostu epicka i powinna przejść do historii kina. Naprawdę bardzo mnie ujęło to, że aktor (podobnie jak w Supernaturalu) gra wbrew swoim warunkom, co mu świetnie wychodzi. Zamiast wcielać się w role przystojniaków, wybiera błaznów, czym zyskuje sobie wielką sympatię widzów (nie tylko widzek).

Trzeba co prawda przyznać, że bez wielkiego włochatego Sama i jego rozsądnych rad, czegoś brakuje, ale co nam pozostaje podczas czekania na kolejny sezon. Tymczasem obejrzyjcie koniecznie Ten Inch Hero, póki wakacje trwają. Nie ma bardziej plażowego, wakacyjnego, świeżego, powietrznego i lekkiego filmu, a przynajmniej ja jeszcze takiego nie widziałam.

I jeszcze krótki filmik o Ten Inch Hero przygotowany przez fanów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *