Paryska dziwka i książę

Odkąd zobaczyłam zapowiedź tego filmu, marzyłam by go obejrzeć, jednak nie było mi dane. Był w szczecińskich kinach zaledwie przez moment, ale zniknął nim się zorientowałam. Teraz, gdy udało mi się go zobaczyć, w sumie się nie dziwię szybkiemu zniknięciu, bo ta komedia reprezentuje rodzaj humoru, który trafia chyba do niewielu widzów. Kto by tam chciał patrzeć na żeńską, w dodatku francuską wersję Borata czy Brunona? No oczywiście ja! Choć tytuł jest dość mylący, a bohaterka z początku nieco irytująca, naprawdę warto poznać bliżej narcystyczną Camille. Daję słowo, że uśmiałam się na filmie do łez, ale chyba tylko dlatego, że komizm dostrzegałam zupełnie gdzie indziej niż się większości wydawało, że powinien być.

Skazana na sukces

Camille (Camille Cottin) jest trzydziestoletnią paryżanką, która, na skutek dość dziwnego wychowania przez matkę, jest w całości pochłonięta własną osobą. Kobieta przed nikim nie ukrywa, że jest sama dla siebie absolutną doskonałością, istotą piękną duchowo i fizycznie, po prostu skarbem narodowym i dziełem sztuki. Jej wypowiedzi na własny temat, które cały czas słyszymy z zza kadru, nie pozostawiają żadnych wątpliwości co do tego, za kogo ma siebie (królowa wszechświata) i innych (nędzne robaki). Niestety, reszta świata na razie nie podziela podziwu Camille dla jej osoby, a kobieta nie może zrozumieć, dlaczego musi sobie zawracać głowę tak przyziemnymi rzeczami, jak praca zarobkowa. Gdy zaczyna jej brakować funduszy na markowe stroje, zasięga porady prawnika. Okazuje się, że nie może żądać spadku od jeszcze żyjącej matki (choć moim zdaniem mamusia powinna zapłacić, skoro takiego potworka wychowała), ale za to prawnik podsuwa jej myśl, że nie musiałaby pracować, jako żona kogoś znanego i majętnego. Po dogłębnym zastanowieniu, Camille uznaje, że odpowiadałaby jej rola księżnej. Bez zastanowienia pakuje manatki i rusza na podbój Londynu oraz serca księcia Harry’ego. Jest przekonana o tym, że jak tylko rudowłosy młodzian na nią spojrzy, zakocha się w niej bez pamięci. Nim jednak dojdzie do spotkania, wielu ludzi zostanie wciągniętych do pokręconej gry przyszłej synowej księżnej Di. Biedni będą obrażani, brzydcy wyśmiewani, a narodowości stereotypowo wyszydzane. Cały czas trzeba pamiętać, że to nie aktorzy, a nakręceni ukrytą kamerą zwykli obywatele.

Nie do wiary, że to ukryta kamera

Gdyby ktoś mi przed tym filmem powiedział, że jakaś wariatka będzie z ukrytej kamery nagrywać reakcje ludzi, których wciągnie w polowanie na księcia, byłabym pewna, że nie pójdzie jej to tak łatwo. Tymczasem prawdziwy szok przeżyłam tutaj nie dlatego, że Camille jest tak pustą, narcystyczną i zarozumiałą zołzą, ale dlatego, że wszyscy dookoła jej na to pozwalają. Jestem też pewna, że w Polsce nie miałaby tak łatwo, choć z drugiej strony to w końcu polska ziemia wydała Dodę, zapewne pierwowzór postaci Camille.

Mamy do czynienia z osobą, która strzela tekstami typu ,,Bez problemu godziłam się ze swoją doskonałością” czy ,,Witaj, parweniuszu!”. W Londynie Camille przedstawia się jako Camila, hrabina Paryża z przedmieściami, a mimo tego Anglicy traktują ją z łagodną powagą. Francuzi wydają się nie mniej wyrozumiali. Mało kto ciśnie jakąś obelgą, a pomiatany taksówkarz to nawet wchodzi na piąte piętro by znieść księżnej walizki. Niebywałe!

Paryska dziwka i książę nie śmieszy zapewne tych, którzy spodziewali się, że twórczynie filmu, duet Eloise Lang i Noemie Saglio, prowokacyjnym zachowaniem swojej bohaterki wywołają gwałtowne i szalenie zabawne reakcje ludzi przez nią nękanych. Nic takiego się nie dzieje, ale to nie oznacza, że film jest zły. Moim zdaniem pokazuje coś znacznie bardziej uniwersalnego niż różnice temperamentów brytyjskich i francuskich. Prawdziwe mistrzostwo komiczki Camille Cottin polega na tym, że pokazuje nasz obłęd codzienny, to jak ludzie stają się coraz bardziej zapatrzeni w siebie, są ,,bohaterami w swoim domu” i we wszelkich możliwych mediach społecznościowych publikują treści, których jedynym przekazem jest BRAWO JA! To co wygaduje artystka o sobie samej (A mamusia jaka udana!) to jest prawdopodobnie ta sama myślowa papka jaką mają tysiące młodszych i starszych osób także ,,bez problemu godzących się ze swoją doskonałością”. Sama na co dzień mam wątpliwą przyjemność wysłuchiwania podobnych farmazonów na temat perfekcjonizmu najbardziej przeciętnych osobników na świecie. Camille jest wykwitem wybujałego indywidualizmu i bezstresowego wychowania. Jej mamusia, podobnie jak rodzicielki setek oryginalnie nazwanych maluchów, chciała wychować księżniczkę i udało jej się osiągnąć ten cel. W moim odczuciu jest takich osób coraz więcej także dlatego, że otoczenie im na to pozwala. Te wszystkie królowe brytyjskie i Hiacynty Bukiet nie byłyby tak zarozumiałe, wszystkowiedzące i pyszałkowate, gdyby rodzina i znajomi nie przymykali na to po brytyjsku oka. Uważam, że warto spojrzeć na tę komedię właśnie z tego punktu widzenia.

Jeśli jednak szukacie tradycyjnego humoru, też się nie rozczarujecie. Warto obejrzeć Paryską dziwkę choćby dla jednej, histerycznie śmiesznej sceny, w której Camille porywa corgiego. Popłakałam się normalnie ze śmiechu, a zazwyczaj nie jest ze mnie znowu taka śmieszka.

Nie rozczarują się również wielbicielki francuskiego stylu, gdyż bohaterka, mimo że obiektywnie niezbyt ładna, ma w sobie ten luz i szyk, którego paryżankom zazdrości cały świat.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *