Marynarka Mirosława Tomaszewskiego

Marynarka to jedna z tych lektur, która miała być tylko pouczająca, a okazało się, że przy okazji jest także niezłą rozrywką (o ile w ogóle można tak powiedzieć przy wyborze tego typu tematu). Thriller Mirosława Tomaszewskiego rozgrywa się w 2005 roku, jednak akcja odnosi się bezpośrednio również do grudnia 1970 i pamiętnych wydarzeń na Pomorzu. Głównym bohaterem powieści jest niemal czterdziestoletni Adam mieszkający w Gdyni, były wokalista punk rockowej grupy Amnezja, a co najważniejsze także syn mężczyzny, który stracił życie w Grudniu ’70. Wraz z Adamem przemierzamy ulice współczesnej Gdyni, rozpamiętujemy tragiczne wydarzenia ciążące na polskiej historii, bierzemy udział w bardzo nietypowych turnusach wypoczynkowych w stylu aresztu SB, a także uczestniczymy w zagmatwanej intrydze stworzonej przez pewnego trójmiejskiego biznesmena.

Marynarka w dość specyficzny sposób pokazuje nam jak bardzo jesteśmy uwikłani w historyczne wydarzenia, wyparte gdzieś do zbiorowej podświadomości polskiego społeczeństwa. Jest sama w sobie trochę tym co opisuje, bo wszak wielki projekt skazanego na życiową porażkę Adama i tytana biznesu Karola Jarczewskiego, dotyczy właśnie tego jak przybliżyć dzisiaj ludziom dramat Grudnia ’70. Powieść robi dokładnie to samo dla swoich czytelników. Bohaterowie stwarzają iluzję aparatu opresji głębokiej komuny, w której każdy może pożytecznie ,,odpocząć” na specjalnym turnusie (osobliwy, ale niepokojąco ciekawy pomysł). Czytelnik tymczasem jest przystępnie oprowadzany po przeszłości przez przewodnika Adama, punka i buntownika, który zapewne bardzo się spodoba nico młodszym odbiorcom. Bez patetycznego zadęcia, w normalny, ludzki, osobisty sposób niemal uczestniczymy w grudniowych wydarzeniach. Warto w tym miejscu także podkreślić, że czytając Marynarkę nie mamy wcale wrażenia obcowania z dziełem historycznym, tylko raczej ze współczesnym kryminałem. Już od pierwszych stron nasuwało mi się skojarzenie ze stylem Marka Krajewskiego, tyle że Tomaszewski oszczędza nam pretensjonalnego łacińskiego sosu i ogranicza się do czystej akcji. To co prawda nie Wrocław, a Gdynia, ale klimat męskiej, oszczędnej narracji jakby ten sam. No i założę się, że za sprawą wielu topograficznych szczegółów (może nawet zbyt wielu) ta powieść bardziej przypadnie do gustu mieszkańcom Gdyni i okolic niż pozostałym czytelnikom. Władze miasta muszą być panu Tomaszewskiemu bardzo wdzięczne za niebanalną promocję Gdyni.

Jak już napisałam, Marynarka miała być lekturą pożyteczną, miałam bowiem nadzieję, że przy tej okazji podreperuję nieco swoją bardzo skąpą wiedzę na temat polskiej historii, szczególnie XX-wiecznej. Podczas czytania, zaczęłam się intensywnie zastanawiać nad przyczynami tego, że pokolenie moich rówieśników, czyli obecnych trzydziestolatków, wie tak niewiele na temat np. Grudnia ’70. Nam niestety także przydałyby się takie powieściowe lekcje na specjalnym turnusie i z losowaniem ról strażników i więźniów. Z jakiegoś powodu lekcje historii w moim liceum kończyły się na drugiej wojnie światowej (zapewne winny był czas przygotowań do matury), a resztę doczytywali już tylko bardzo nieliczni uczniowie piszący egzamin z historii. Podejrzewam także, że mej edukacji nie służył specjalnie fakt, iż uczyli mnie ludzie wykształceni w PRL-u, w którym zwyczajnie o pewnych sprawach się nie mówiło. Dlatego właśnie takie lektury jak Marynarka, mimo iż nie jest to wybitna literatura, powinny być przy każdej okazji polecane zwłaszcza młodym ludziom.

Choć fabuła tej powieści do lekkich i przyjemnych raczej nie należy, to jest ona bardzo ciekawa. Widać, że autor (piszący także scenariusze) wie jak przyciągnąć uwagę i zaskoczyć odbiorców. Pod tym względem Marynarka jest bardzo porządnie skonstruowana. Mnie osobiście najbardziej podobała się przedstawiona tu galeria czarnych charakterów. Biznesmen z plamą na sumieniu, redaktor-erotoman, czy też diaboliczny, czający się na majątek teścia zięć, to postaci pełnokrwiste i bardzo wiarygodne. Niestety główny bohater, czyli Adam, nastręczał mi pewnych problemów. Jego sprzeczne intencje, wieczne rozmemłanie, znudzenie i melancholia mogą znużyć nawet najbardziej wyrozumiałego czytelnika.

One thought on “Marynarka Mirosława Tomaszewskiego

  • Maj 6, 2014 at 9:58 am
    Permalink

    Autorka recenzji pisze: ” Podczas czytania, zaczęłam się intensywnie zastanawiać nad przyczynami tego, że pokolenie moich rówieśników, czyli obecnych trzydziestolatków, wie tak niewiele na temat np. Grudnia ’70. Nam niestety także przydałyby się takie powieściowe lekcje na specjalnym turnusie i z losowaniem ról strażników i więźniów. ”

    Bardzo ciekawa propozycja na poznawanie historii :)

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *