DROGI_ZAKODOWANY Ewy Piątek

Nie jest to tekst, który łatwo się czyta i nie należy także do najprzyjemniejszych, jednak warto zagłębić się w tę serię poetyckich apostrof, zwłaszcza jeśli jest się kobietą. Po wstępnej szamotaninie, po próbach dotarcia do tego o czym DROGI_ZAKODOWANY w ogóle jest, znalazłam tu wiele wspólnych z bohaterką miejsc, wiele tego wszystkiego, co choć nam się wydaje, że zostawiłyśmy wraz z serią złamanych serc we wczesnej młodości, to wciąż się kryje w zakamarkach pamięci i nadal kieruje naszymi życiowymi wyborami. Opowieść snuta przez Ewę Piątek jest jak seans terapeutyczny po trudnym rozstaniu, który może być naprawdę skuteczny zwłaszcza przez to, że nie stara się zagłaskać problemu, tylko wyciąga na wierzch i pokazuje w jasnym świetle to, co najbardziej bolesne.

 Do bóstwa i pierwszej miłości

Nie ma tu tradycyjnie pojętej fabuły. Całość składa się z serii listów pisanych (lub tylko pomyślanych) przez młodą kobietę, eksperymentującą z miłością, zarówno w sensie fizycznym jak i emocjonalnym. Adresatem tych zapisków, sporządzanych w bardzo zmetaforyzowanej formie, jest tytułowy Zakodowany, w którym możemy domyślać się samego Boga. Oprócz niego, bohaterka tej prozy poetyckiej zwraca się do swoich byłych kochanków, wśród których są posiadacze takich imion i przydomków jak Kudlak, Rower, Chocolate, Tomek, Mamut, no i oczywiście ten jedyny, pierwszy i najważniejszy Constans. Każdy ma gdzieś głęboko zakodowany ideał miłości, często ściśle związany z pierwszym partnerem. Bohaterka stworzona przez Ewę Piątek różni się od większości kobiet tym, że mimo rozstania, wciąż żyje jakby w duchowej jedności z utraconym Constansem. Jak to często w życiu bywa, ona rozpacza i szuka zapomnienia w ramionach kolejnych kochanków, a on układa sobie gdzieś życie z narzeczoną i dzieckiem w drodze.

Mimo bólu rozłąki dziewczynie uda się jednak znaleźć dla siebie wiele szczęścia w najróżniejszych miejscach, czym ochoczo dzieli się z Zakodowanym. Niestety, chwile zachwytu nad bożym porządkiem świata są coraz rzadsze, by w końcu na dobre gdzieś przepaść w odmętach miłosnego szaleństwa. Potrzeby miłości zafiksowanej na tym jednym konkretnym, którego nie może mieć, nie udaje się zaspokoić żadną z przygód podczas licznych imprez u znajomych, seksem w klubowych toaletach, ani nawet na pozór tylko sielankowym narzeczeństwem z egzotycznym młodzieńcem.

Erotyka z emocji nie z trzewi

Ewa Piątek znalazła bardzo osobisty, osobny i intymny sposób na opowiedzenie o miłosnych metamorfozach swoich bohaterów. Jest to proza erotyczna, jednak skupiona zdecydowanie bardziej na tym jak nasza psychika i ciało reagują na oddalanie się i zbliżanie obiektów uczuć. Szczególnie urzekające są dla mnie fragmenty, w których opisane są pierwsze wrażenia, dokładny moment wybuchu zauroczenia, który sprawia, że dotknięta tą przypadłością dziewczyna jest narkotycznie uzależniona od partnera i zupełnie odcięta od reszty świata. Przy pierwszym podejściu może się nam wydawać, że to brednie, jednak gdy się już wgryziemy w tekst, znajdujemy tu prawdę młodzieńczych uczuć, mającą niewiele wspólnego z rozumowym poznaniem.

Podobną moc mają sceny odkochiwania się bohaterki, która potrafi z ogromną precyzja wskazywać moment, w którym ten jedyny ukochany staje się nagle obcym, nieznośnym i w ciele niepożądanym osobnikiem. Jest to bardzo okrutne i kobiece, ale naprawdę szczere i w tym tkwi największa wartość DROGIEGO_ZAKODOWANEGO.

Przyszłym czytelnikom prozy, poezji i wszystkiego co pomiędzy autorstwa Ewy Piątek radzę się nie zniechęcać pierwszymi próbami. Pomimo psychologicznej i filozoficznej głębi, język tych tekstów jest prosty, ponieważ nawiązuje do tego, co wszyscy myślimy i przeżywamy. Wystarczy się nieco otworzyć na znaczenie tych piętrowych metafor (niektóre są zdumiewająco odkrywcze i zaskakujące) by wkroczyć w intymny świat erotycznych doznań i miłości tak wielkiej, że można od niej oszaleć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *