Pomiń zawartość →

Borgman

Jakoś przegapiłam premierę tego filmu w zeszłym roku, ale wczoraj nadrobiłam tę karygodną zaległość i jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Borgman jest naprawdę wciągający i intrygujący, a do tego przewrotnie zabawny. Spodoba się na pewno każdemu, kto lubi nieoczywiste zakończenia i diabelskie klimaty, połączone z wysmakowaną warstwą wizualną. Ten film jest ciekawy, ponieważ prowokuje do rozmyślań, a każdy widz może sobie sam odpowiedzieć na pytanie o to, kim jest Camiel Borgman. Mnie najbardziej przypomina leśmianowskiego Dusiołka, albo upiornie zabawnego Diabła z Mistrza i Małgorzaty. Taki czarny humor naprawdę do mnie przemawia.

Na początku filmu można poczuć się nieco nieswojo, ponieważ nie ma typowego wprowadzenia. Nie wiemy kim są żyjący pod ziemią ludzie, którym przewodzi Borgman i się tego do końca nie dowiemy. W zagnieżdżeniu się w fabule nie pomaga także język; to chyba pierwszy holenderski film, jaki widziałam, ale jeśli inne są równie dobre, to na pewno nie ostatni. Wrażenie obcości na szczęście szybko mija, a jego miejsce zajmuje zaciekawienie. Niby wszystko wiadomo, jest logicznie i z sensem, a jednak momentami przecieramy oczy ze zdumienia.

Najpierw myślimy, że Borgman jest jakimś nieszczęsnym bezdomnym, którego ksiądz i wsiowe głupki przeganiają ze swej okolicy jak jakiegoś złego trolla. Potem, gdy brodacz wkrada się w łaski miłej, zamożnej rodziny, można mieć go za zdesperowanego człowieka, który za wszelką cenę próbuje jakoś przeżyć. Gdy jednak odkrywamy prawdziwą naturę jego niecnych manipulacji, nie możemy mieć już wątpliwości, że patrzymy na czyste zło, którego źródła czy motywacji nie możemy jednak poznać.

Najbardziej podoba mi się w tym filmie kontrast pomiędzy tym jak wielkie zło jest nam prezentowane, a tym w jaki sposób jest ono przez nas odbierane. Nie ma wątpliwości, że podstępne zakradanie się do miłej holenderskiej rodzinki i wysłanie niektórych jej członków na tamten świat, to niecny uczynek, a jednak widza to nie smuci tylko bawi. Nie szczędzi nam się szczegółów, ale rutyna i komizm z jakim tajemniczy gang oberwańców na przykład pozbywa się zwłok, wyklucza jakikolwiek tragizm. Rzeczy dzieją się, ponieważ muszą się dziać, bo wszystko zostało dużo wcześniej zaplanowane i tyle.

Poza hipnotyczną postacią Camiela Borgmana, wspaniale zagraną przez Jana Bijvoeta (wyglądającego jak Franciszek Pieczka) bardzo zainteresowała mnie także bardziej prozaiczna sfera życia rodzinnego kuriozalnie bogatych Holendrów. Ich ogromny, pięknie zaprojektowany dom, gigantyczny ogród oraz codzienne zwyczaje, to dla mnie czysta abstrakcja. Aż chciałoby się powiedzieć, że szczęściem i dobrobytem przyciągnęli licho z lasu.

Camiel Borgman to straszno-śmieszne stworzenie, które nie ukrywa swoich poczynań ani przed widzami, ani przed bohaterami, choć jest jednocześnie mistrzem kamuflażu. Można go podziwiać za ogromny zawodowy profesjonalizm, jakikolwiek by nie był jego zawód. Dokładnie wie kiedy i do kogo zadzwonić, jakiej użyć trucizny, jaką emocję wywołać, no i najważniejsze, jak skutecznie pozbyć się zwłok (bardzo pouczające są te sceny, cenna wiedza do wykorzystania w praktyce). Gdybym zajmowała się skrytobójstwem, robiłabym to właśnie metodą Borgmana, który wczoraj dołączył do galerii moich ulubionych czarnych charakterów.

Opublikowano w Filmy

3 komentarze

  1. Witold Perkowski Witold Perkowski

    Nareszcie recenzja kogoś, kto obejrzał film ze zrozumieniem. Film jest niewątpliwie ciekawy, intrygujący i irytujący zarazem (nic nie zostaje wyjaśnione wprost). Mamy do czynienia z grupką „podziemnych ludzi” (może jest to metafora obcych, a może nawiązanie do skandynawskich legend?), parających się magią (jakieś rytuały z nacinaniem/tatuowaniem, „magiczne” napoje, wywoływanie wizji u śpiących) bezwzględnych morderców (beznamiętnie usuwają „ludzkie przeszkody” na drodze do zrealizowania niejasnego planu), którym chodzi nie o majątek (swój cały dobytek noszą chyba ze sobą, prawdopodobnie wciąż uciekając), czy zmianę „porządku świata” (nie wygłaszają żadnych „płomiennych odezw”), a chyba o „ludzkie” dzieci? Tak zdaje się sugerować zakończenie. Muszę się przyjrzeć postaciom ze skandynawskiej mitologii – być może tam znajduje się klucz do zrozumienia pochodzenia i motywów Borgmana i jego „bandy”.

    • Jagoda Jagoda

      Cieszę się, że ktoś w podobny sposób postrzega ten film. Gdy czytałam inne recenzje myślałam, że jestem… dziwna.
      Dziękuję Pani :)

      • Ola Ola

        Dziękuję. Widać nas dziwnych jest więcej :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.