Pomiń zawartość →

Tag: PISF

Powidoki

Film w kinach od 13 stycznia, ale nam udało się go zobaczyć przedpremierowo w szczecińskim kinie Zamek. Coraz częściej bywamy tam na seansach, bo nawet jeśli film jest słaby, to okoliczności, w jakich się go zobaczy, są bardzo malownicze. Piszę o tym dlatego, że z Powidokami właśnie tak się stało. Ostatnie dzieło mistrza Wajdy okazało się nie być filmowym arcydziełem, ale za to zamek śnieżnym wieczorem wart był zobaczenia (i tego całego odśnieżania samochodu). Szkoda wielka, bo ta historia ma wielki potencjał, który przebija w pojedynczych scenach. Całość jednak jest zupełnie niestrawna i najchętniej obejrzałoby się to jeszcze raz, nakręcone od nowa i to z prawie każdym aktorem wymienionym na jakiś lepszy odpowiednik.

Skomentuj

Wołyń

Film obejrzałam wczoraj i zupełnie się nie dziwię pozytywnym recenzjom. Nie dość, że potrzebny, ważny i mądry, to w dodatku po prostu piękny. Mimo realistycznie ukazanego okrucieństwa, ogląda się Wołyń z szeroko otwartymi oczami i bardzo często też z opuszczoną szczęką. Jako osoba, której edukacja historyczna praktycznie nie istniała, a już o samym Wołyniu dowiedziałam się zaledwie kilka lat temu z mediów, jestem naprawdę wdzięczna panu Smarzowskiemu za ten film. Niektórzy spodziewali się podsycania fali polsko-ukraińskiej nienawiści, konfliktów na tle narodowościowym, ale naprawdę trudno by było dopatrzyć się tu złych intencji reżysera, który nikogo nie oszczędza, mówiąc prawdę zarówno o polskim, jak i ukraińskim okrucieństwie. Uważam, że każdy powinien ten film zobaczyć, szczególnie młodzież, która z pewnością więcej by skorzystała niż na seansach Smoleńska.

8 komentarzy

Niewinne

Bardzo lubię filmy Anne Fontaine (Coco Chanel widziałam z dziesięć razy), nie mniejszą sympatią darzę Agatę Kuleszę i Agatę Buzek, które jak wiadomo znakomicie prezentują się w czerni i bieli, zatem jak tylko Niewinne pojawiły się w kinie, poczłapałam na seans. Nie zawiodłam się, ale zdecydowanie nie jest to aż tak wspaniałe i wzruszające dzieło jak zapowiadają liczne reklamy. Zapewne, gdyby głosy nie były rozłożone tak stereotypowo, z kwestii postaci drugoplanowy nie wiałoby taką sztucznością, a całość nie sprawiałaby wrażenia fabuły skonstruowanej głównie po to by wywołać sensację, byłoby wręcz epicko, ale i tak naprawdę dobrze się Niewinnie ogląda. Zdecydowanie pozytywnym odkryciem było dla mnie to, że bardziej niż filmem wojennym czy przypowieścią o surowym, hierarchicznym Kościele, jest ten obraz ciekawą opowieścią o kobiecości.

Komentarz

Służby specjalne

Ten film mnie zadziwił. Ostatnie dzieło Patryka Vegi to kuriozum, pokraczny potworek, w którego brzydotę aż trudno uwierzyć. Naprawdę, patrząc na ekran, nie wierzyłam w to, co widzę. Zresztą nie tylko z wizją było źle, ale i fonia zdawała się poważnie szwankować. Wyjątkowo chaotycznie przedstawiony złowrogi spisek, kosmiczne połączenie występów aktorów zawodowych i amatorów, a do tego mętna wizja rzeczywistości, w której absolutnie każdy ma ze sobą poważne problemy natury psychologicznej lub wręcz psychiatrycznej. Cóż, podejrzewałam, że będzie nie najlepiej już podczas promocji tego projektu. Wszystkie media donosiły tylko o spektakularnej metamorfozie Olgi Bołądź, o reszcie taktownie milcząc. Co to za film, gdzie największą atrakcją jest (wcale nie imponująco jakoś) wyrzeźbione ciało drugoligowej aktorki?

2 komentarze