Pomiń zawartość →

Tag: Karl Ove Knausgård

Karl Ove Knausgård, Moja walka. Księga 3

To już wykracza poza literaturę, to jest psychoterapia i to z gatunków tych, które uzależniają pacjenta na lata. W tym momencie, zaraz po zakończeniu lektury trzeciego tomu Mojej walki, jestem gotowa przyznać, że to najważniejsza książka w moim życiu i nie wiem co musiałoby się stać, żeby to zmienić. Knausgård dokonuje tu czegoś niesamowitego! Nie wiem jak odbierają to inni czytelnicy, ale mam nadzieję, że podobnie jak ja, a mianowicie, czytając o dzieciństwie norweskiego pisarza, jednocześnie snują równoległą, jednolitą i tak samo osobistą narrację na temat siebie samych z czasów podstawówki. Sami stajemy się przez to pisarzami, choć zapewne mało kto z milionowej rzeszy wielbicieli tej książki, byłby w stanie aż tak emocjonująco, szczerze i oryginalnie wypowiedzieć się na własny temat.

Komentarz

Karl Ove Knausgård, Moja walka. Księga 2

To już drugi tom bardzo specyficznej autobiografii norweskiego pisarza i ogromną radością napawa mnie fakt, że przed nami jeszcze cztery części. Czytanie Knausgårda to dla mnie prawdziwe święto, czysta radość, w którą zagłębiam się kompulsywnie, zapominając przy tym o wszystkim innym. Uwielbiam to, w jaki sposób autor wprowadza nas do swojego świata, zalewa strumieniem prozaicznych czynności domowych, od których mózg umiera, a potem od niechcenia serwuje nam rozważania filozoficzne, akademicką rozprawę o literaturze i sztuce lub oznajmia, że świętość katolicka jest jego ideałem. Pozornie bez filtra i bez zahamowań, a jednak też bez wzbudzania u czytelników poczucia zażenowania i absolutnie bez ironii. Na poważnie, najprościej jak się da, Knausgård wychodzi nam na spotkanie, a raczej pozwala siebie spotkać i poznać. Dla mnie bohater Mojej walki jest prawdziwszy niż ludzie, których znam osobiście i naprawdę niewiele mnie obchodzi czy sam pisarz jest w rzeczywistości właśnie taki jak się przedstawia (choć nie mam powodów sądzić by było inaczej).

Skomentuj

Moja walka Karla Ove Knausgård (tom 1)

Ta książka jest tak dobra, że należy ją sobie rozsądnie dawkować, ponieważ po zakończeniu czytania ostatniej strony, może was ogarnąć prawdziwa rozpacz, że to już koniec. Zapewne też większość czytelników pospieszyła do komputera wyszukiwać datę premiery kolejnej części cyklu. Nie ma w tym absolutnie nic dziwnego. Nie spotkałam się jeszcze ze złą opinią o dziele Knausgårda i raczej chyba takich nie będzie. Sama osobiście usiadłam do lektury dzięki bardzo pochlebnej recenzji Krzysztofa Vargi, absolutnej wyroczni w sprawach literatury, i jestem mu po raz kolejny niezmiernie wdzięczna za celną wskazówkę. Może i Moja walka nie jest najlepszą powieścią, jaką czytałam w życiu, ale zapewniam, że jest bardzo blisko absolutnego artystycznego szczytu. Po raz pierwszy od bardzo dawna, siedząc w fotelu z książką, miałam poczucie, że obcuję z czymś absolutnie wspaniałym, z czymś, o czym będą dyskutować kolejne pokolenia czytelników i krytyków.

5 komentarzy