Pomiń zawartość →

Szczere Recenzje Posty

Elegia dla bidoków, J. D. Vance

Nie jest to może jakieś wielkie odkrywanie Ameryki, ale z pewnością lektura ciekawa i pouczająca. Wskazując na niematerialne przyczyny tego, że biedni pozostają biedni, a awans społeczny jest dla nich praktycznie niemożliwy, autor w interesujący (bo bardzo osobisty sposób) diagnozuje klasę robotniczą nie tylko w swoim kraju, ale i w wielu innych krajach reprezentujących kulturę Zachodu. Jestem pewna, że w tej rodzinnej opowieści o niemal niemożliwym do spełnienia amerykańskim śnie, wielu polskich czytelników odnajduje samych siebie, swoje rodziny i sąsiadów, i choć wiemy, że raczej nic się w kwestii ubóstwa i patologii najbiedniejszych nie zmieni, co więcej wiemy też dlaczego, chętnie po raz kolejny o tym poczytamy.

5 komentarzy

Bezmięsny Mięsny, czyli najlepszy sposób na przekonanie mięsożercy do weganizmu

Do niedawna całkiem dobrze sobie radziłam bez zamienników mięsa, których, poza cieszących się złą sławą kotletów sojowych, na polskim rynku praktycznie nie było. Jestem jedną z tych osób na diecie roślinnej, która nie musi udawać, że jest po staremu, a warzywa mogą wyglądać na moim talerzu jak warzywa, a nie kiełbasa, bym zjadła je ze smakiem. Jednak nawet ja od czasu do czasu wybierałam się na wegańskiego burgera, a nawet zdarza mi się kupić gotową wegańską pizzę z Lidla (aż dwa razy mi się udało, zanim wszystko wykupili), tak przez wzgląd na sentymentalną pamięć smaków z młodości. Wszystko to jednak nic przy Bezmięsnym Mięsnym! Gdy tylko spróbowałam ich burgera, przepadłam z kretesem. Teraz i ja dołączam do grona wegańskich fanów zamienników mięsa.

3 komentarze

The Female Brain

Film Whitney Cummings (scenarzystka Dwóch spłukanych dziewczyn i twórczyni serialu Whitney), która nie tylko go reżyseruje, ale i gra w nim główną rolę, został zainspirowany książką Mózg kobiety, poradnikiem napisanym przez neuropsychiatrę Louann Brizendine. Bestseller sprzed dekady wyjaśniał, w jaki sposób mózgi kobiet i mężczyzn różnią się od siebie, a w szczególności jak bardzo naszymi ciałami i emocjami kierują hormony i inne substancje chemiczne. Spora dawka tych przydatnych naukowych informacji została przeniesiona na ekran w bardzo atrakcyjny sposób, dzięki czemu powstała nie tylko zabawna komedia, którą świetnie się ogląda z partnerem, ale i edukacyjny film dający widzom materiał do wielu przemyśleń na temat tego, czy oby na pewno mamy w kontekście społeczno-biologicznym jakąkolwiek wolną wolę.

Skomentuj

Everything Sucks!

Nastolatki i nostalgia to najlepiej się ostatnio sprzedające tematy serialowe, a najbardziej dochodowe wydaje się być, jak w przypadku Stranger Things, połączenie obu. Jeszcze nie wyeksploatowaliśmy do końca lat 80-tych, a tu już moda na 90-te puka do drzwi, co w sumie mnie bardzo cieszy, bo ta dekada wydaje mi się odrobinę mniej bolesna dla oczu no i byłam już w niej w miarę świadomym człowiekiem, więc pamiętam co nieco. Nowa produkcja od Netflixa ma wszystko by stać się kolejnym wielkim hitem, serial idealnie nadaje się do obejrzenia na jeden raz, ale pomimo sporej widowni, już na starcie, ma równie wielu krytyków, co fanów. Niestety, już przy pierwszych scenach pierwszego epizodu zrozumiałam, co się tym wybrednym może nie podobać. Ktoś tu się za mocno postarał, za bardzo zainspirował.

Skomentuj

Jeszcze nie koniec

Za dwa dni (w piątek 16 lutego) ma premierę nowy film Xaviera Legranda o przewrotnym tytule Jeszcze nie koniec. Fabuła rozpoczyna się tam, gdzie większość związków małżeńskich się kończy, czyli podczas rozprawy, na której sędzia ma rozstrzygnąć jak będzie wyglądał podział praw rodzicielskich rozwiedzionych już małżonków. Gdy podczas tej bardzo długiej sceny słyszymy prawniczy bełkot, równie zagmatwane i podobnie niewiarygodne relacje męża i żony, a nawet gdy padają słowa o tym, że wina przecież zawsze leży po obu stronach, już możemy myśleć, że wiemy jakie kino nas czeka, ale uwaga, bo można się zdziwić. To, co zapowiadało się jako spokojne kino społeczne, opowiadające o tym, jak trudny dla wszystkich członków rodziny bywa rozwód i jak się po nim pozbierać, rozwija się w wywołujący bardzo silne emocje thriller. Jeszcze nie koniec to film na ważny temat, ale zdecydowanie niełatwy w odbiorze.

Skomentuj

Counterpart, Downsizing i Morderstwo w Orient Expressie, czyli o produkcjach, które zawiodły

Oczywiście jest to wyłącznie mój sugestywny punkt widzenia i kwestia mojego (pewno niezbyt dobrego) gustu do filmów i seriali, ale wymienione w tytule pozycje uważam za najbardziej zawodzące nadzieje widzów w ostatnim czasie. Tyle czekania i nadziei, znakomite zapowiedzi, świetne aktorstwo i ogólnie top topów miał być, a wyszła nuda, dziwność i sztuczność. Są oczywiście fani, których Counterpart z odcinka na odcinek napawa zachwytem lub osoby, które obejrzały już Morderstwo w Orient Expressie z dziesięć razy, ale ja zdecydowanie do tego grona nie należę, choć zapewniam, że bym chciała. Cóż poradzić jednak, gdy człowiek podczas oglądania czuje zamiast ekscytacji senność, ewentualnie poirytowanie?:(

Komentarz

Kosmiczna ewangelizacja w Księdze dziwnych nowych rzeczy i Oasis

Dziś bardzo tradycyjny wpis o powieści i jej telewizyjnej adaptacji. Jak wielu z was przez lata mojego blogowania zdążyło się zorientować, mam małą obsesję na punkcie Michela Fabera i jego niesamowitego dzieła Szkarłatny płatek i biały. Uważam, że to wielka i ważna rzecz, godna kultowego statusu jakim cieszy się dziś na przykład Mistrz i Małgorzata. Dla mnie to powieść doskonała, a co ciekawe, jej przeniesienie na ekran także jest niezwykle satysfakcjonujące. Podobnie rzecz się ma z Księgą dziwnych nowych rzeczy, na podstawie której stacja Amazon nakręciła pilot serialu, który ma praktycznie same dobre recenzje. Takie rzeczy nie zdarzają się codziennie.

Skomentuj

Mój przyjaciel Dahmer

Gdyby ktoś nie wiedział, kim był Jeffrey Dahmer, mógłby wziąć ten film za dramat familijny, ewentualnie za kolejną nieco nudnawą fabułę o ciężkim dorastaniu w amerykańskiej klasie średniej. Są nastoletnie wygłupy, niedostosowanie, kłopoty rodzinne i wieńcząca akcję studniówka, a jednak patrząc na dzieciaka z twarzą poczciwego cherubinka w pociesznych okularach i o niezgrabnych ruchach, ma się aż ciarki na plecach, gdyż oto na ekranie został wskrzeszony jeden z cieszących się najgorszą sławą seryjnych morderców, nekrofil i kanibal, który zabił, zgwałcił i częściowo skonsumował siedemnastu młodych mężczyzn i chłopców. Mój przyjaciel Dahmer to adaptacja powieści graficznej autorstwa Johna ,,Derfa” Backderfa, który kolegował się ze sławnym psychopatą w liceum, a potem to narysował. Ale spokojnie, nie obawiajcie się drastycznych scen, bo to dopiero preludium wiekopomnych poczynań Jeffa.

Skomentuj

Prywatne życie łąki, John Lewis-Stempel (mój wege punkt widzenia)

Opowieść o jednym roku z życia prawdziwej angielskiej łąki miała być dla mnie lekiem na zimową chandrę i promykiem nadziei na nadchodzącą wiosnę. W końcu łatwiej przetrwać te ciemności i mrozy, gdy się pamięta o tym, że za dwa miesiące porośnie świat bujna roślinność i znowu będzie chciało się żyć. Niestety, Prywatne życie łąki okazało się nie tym, czego się spodziewałam i to w najgorszym sensie. Liczyłam na ciekawą opowieść prawdziwego pasjonata, który kocha przyrodę, a co najważniejsze, darzy ją szacunkiem. I co prawda autor jest, a jakże, pasjonatem, ale głównie wyciągania jak największych korzyści z otaczającego go zielonego mikrokosmosu. Nie powinno mnie też dziwić to, że ktoś, kto ciągle powołuje się na wielowiekowe korzenie rodzinne, z takim zapałem pielęgnuje ziemiańskie tradycje, czyli rolnictwo i myślistwo. Moje wegańskie serce zasmuciło się wiele razy opisami tego, jak ten obserwator i opiekun dzikiej fauny i flory potrafił z zimną krwią pozbawić zwierzę życia dla rozrywki (bo przecież nie z głodu). Moim skromnym zdaniem na okładce powinna znajdować się informacja o tym, że tę książkę napisał nie tylko przyrodnik czy historyk kultury, ale przede wszystkim hodowca krów i owiec oraz zapalony myśliwy. Ciekawe czy wtedy tak dobrze by się sprzedawała? A może gdzieś w Polsce też jest taki talent… Oczami wyobraźni już widzę takiego pana Janusza (lat 63) mieszkającego na terenie byłego PGR-u, który z iście słowiańską swadą opowiada o tym, jak obserwuje najbliższy zagon kartofli, lub jak strzela do lisów z pobliskiego lasu. Ale byłby bestseller!

Komentarz

42 gramy – nowy niezależny dokument o gotowaniu

Jeśli uwielbiacie oglądać kulinarne zmagania w Chef’s Table, a Jiro śni o sushi jest waszym ulubionym dokumentem ever (moim jest na pewno), to gwarantuję, że pokochacie 42 gramy. Na razie film dostępny jest na amerykańskim Netfliksie, ale trzymamy kciuki za jego pojawienie się też na dostępnej u nas platformie. Dzięki uprzejmości reżysera (kto by się spodziewał, że wystarczy napisać?) mogliśmy obejrzeć ten pasjonujący dokument, z czego bardzo się cieszę jako wielka fanka ekranowych kulinariów. Zauroczył mnie już sam trailer, zapowiadający historię pełnego pasji młodego szefa kuchni, ale przyznam, że aż takich emocji się nie spodziewałam. Momentami aż się gotowałam z nerwów, by zaraz potem rozpływać się w zachwytach niczym prezentowane przez szefa lody bananowe. Jak tylko będziecie mieli okazję, przekonajcie się sami, że 42 gramy nikogo nie pozostawią obojętnym.

Skomentuj