Jeśli poradnik IKIGAI. Japoński sekret długiego i szczęśliwego życia wam się podobał i cokolwiek zmienił w waszym sposobie patrzenia na zdrowie i długowieczność, to koniecznie zaopatrzcie się także w Trening ikigai, czyli kolejną książkę autorów, która jest praktycznym przewodnikiem jak krok po kroku wprowadzić w życie konkretne zmiany. Przypominam, że „Ikigai to sens życia, marzenie, które pozwala ci wstawać codziennie rano z pokładami energii”. Dla opisywanych przez autorów w pierwszej części seniorów z Okinawy, sensem życia, zapewniającym im słynną na całym świecie długowieczność, były różne rzeczy np. uprawa przydomowego ogródka, bycie w bliskich relacjach z rodziną, taniec czy wzajemna pomoc w ramach pokoleniowej wspólnoty. Oczywiście, w zależności od tego ile mamy lat, gdzie mieszkamy i jaki mamy charakter, nasze ikigai może się diametralnie różnić od tego, co pasjonuje leciwych Japończyków. Chodzi jednak o to, żeby je znaleźć, czym by nie było, i pozwolić, by przetransformowało całe nasze życie, które dzięki temu będzie szczęśliwe i spełnione.
2 komentarzeSzczere Recenzje Posty
Cokolwiek napiszę o tym filmie, nie mogę mieć pewności, że będzie prawdą. Na pewno nie powinnam wypowiadać się na temat treści, która jest tu dość problematyczna, ale i forma sprawia problemy. Jedno jest pewne – to kolejna znakomita rola Joaquina Phoenixa, który nawet jak nic nie mówi i tylko pomrukuje, to robi to w wielkim stylu. Nigdy cię tu nie było to takie filmowe połączenie Taksówkarza z Drive, ale ze scenami tak poszatkowanymi, że nie wiadomo, czy to główny bohatera, czy reszta świata zwariowała.
SkomentujMałgorzata Szumowska nakręciła film o polskości, którym jeszcze przed polską premierą oburzały się tłumy domorosłych krytyków filmowych. Głównym punktem krytyki stała się inspiracja prawdziwymi wydarzeniami, która nie jest stuprocentowa. Chodzi o to, że pan Grzegorz Galasiński został po zabiegu przeszczepu twarzy bardzo dobrze przyjęty przez mieszkańców małej miejscowości, w której żył, a filmowego bohatera spotyka coś wprost odwrotnego. Jak dla mnie nie ma się czym oburzać, bo to przecież tylko inspiracja, nie dokument. Mam nadzieję, że mimo mieszanych opinii i oskarżeń o antypolskość, na Twarz pójdą tłumy, bo to naprawdę dobra komedia, na której można się i pośmiać, i wzruszyć.
SkomentujOstatnie mroźne dni odeszły wraz z pojawieniem się pierwszych odcinków znakomitego brytyjskiego serialu The Terror. Jest coś przyjemnego w oglądaniu śnieżnych, mroźnych, arktycznych zmagań, gdy samemu już się ich nie doświadcza, ale są one jeszcze bliskie naszej pamięci. Seria okazała się niesłychanie wciągająca, doskonale zrealizowana i bardzo klasyczna w najlepszym tego słowa znaczeniu. Po prostu porządnie nakręcony historyczny dramat przygodowy z elementami grozy, który pokazuje, że tajemnica, powolne skradanie się śmiertelnego niebezpieczeństwa i bohaterowie uwięzieni na małej przestrzeni w ekstremalnych warunkach, to niezawodny przepis na ekranowy sukces.
KomentarzPrzez uprzedzenia, a mówiąc konkretniej, przez strach przed brzmieniem języka niemieckiego, nie obejrzałam tego serialu wcześniej, czego trochę żałuję (bo dobry), a trochę nie (bo teraz obejrzałam oba sezony za jednym razem; to były przyjemne cztery dni). Czekacie na serialową ekranizację książek o Eberhardzie Mocku? No jak też już nie, ale tak by to mogło mniej więcej wyglądać, gdyby polscy filmowcy się spięli i oczywiście gdyby sponsorzy szczodrze projekt dofinansowali.
9 komentarzyKażdy z nas ma czasem taki dzień, kiedy chciałby sobie skutecznie i ekspresowo poprawić humor. Dla większości z nas (dla mnie na pewno) takim dniem jest dzisiejszy początek wiosny, której zwyczajnie nie widać. Czas, kiedy za oknem powinno już pulsować życie, a który zamiast tego przypomina szarą jesień, może przyprawić o napad depresji w miejsce wiosennej euforii i chęci do życia. W takich przypadkach nie ma co zwlekać, tylko zapodajemy sobie pigułkę szczęścia w postaci odpowiedniego filmu. Nic ambitnego, trudnego, wymagającego. Niewskazane są długie dialogi czy smutne historie. Potrzeba za to czegoś, co z radością i bez poczucia winy da się obejrzeć w środku dnia, leżąc pod kocem i popijając kakałko. Do niedawna takimi filmami były dla mnie Amelia i Delikatność, ale znam je już na pamięć i powoli nawet francuska słodycz mnie znudziła Na szczęście trafiłam na brytyjski odpowiednik Amelii, czyli na Niezwykły świat Belli Brown.
2 komentarzeJeśli chodzi o książki o Azji, to przyznam, że przywykłam do tego, że wydawane u nas są głównie poradniki turystyczne lub kosmetyczne, ewentualnie rozważania na tematy kulinarne. Ze względu na tematykę, są to publikacje pisane przez kobiety, z kobiecego punktu widzenia i nie ma w tym niczego złego. Jeśli jednak macie już dość i czujecie lekki przesyt poradnikami w stylu „dlaczego Koreanki są takie piękne” czy „sekrety kuchni Japonek – dziesięć kroków do szczupłości i długowieczności” to książka Franka Ahrensa może być dla was miłą odmianą. Nie dość, że napisana przez mężczyznę, który spędził w Azji trzy i pół roku, zatem wie, o czym pisze, to jeszcze przekazująca nam wiedzę z bardzo męskiej perspektywy. Tym razem zamiast zaglądać do talerza Koreanek, czy zamiast śledzenia ich listy zakupów, poznajemy bliżej bardzo hermetyczną kulturę korporacyjną i to w zdominowanym przez mężczyzn przemyśle samochodowym.
SkomentujW przypadku tego serialu trudno by było rozmawiać o jego walorach rozrywkowych, czy o sympatii do któregokolwiek z bohaterów. To nie tego rodzaju widowisko. Pewne natomiast jest to, że ta stworzona na faktach historia poruszyła wielu widzów (w tym mnie) swoim autentyzmem, zmuszając nas do zastanowienia nad takimi kwestiami jak wiara, prawda, konsekwencja, czy (już bardziej przyziemnie) ingerencja rządu w życie swych obywateli oraz ogromna żarliwość agentów federalnych do użycia broni. Mówiąc wprost, Waco to serial, po którym można mieć koszmary, ale zdecydowanie nie można sobie odmówić obejrzenia wszystkich odcinków, bo to kawał ważnej amerykańskiej historii, mający wpływ na to, jak USA dziś wygląda.
Skomentuj









