Kamienie na szaniec

Kamienie-na-szaniecZupełnie nie rozumiem pozytywnych opinii na temat tego filmu. Za dobry odbiór najnowszego dzieła Roberta Glińskiego winię albo żartownisiów, którzy w makabrycznie przewrotny sposób piszą i mówią coś odwrotnego do tego co myślą, albo też ludzi od promocji, którym zapłacono za wychwalanie ,,unowocześnionej” wersji opowieści napisanej przez Aleksandra Kamińskiego. Jeśli trzeba aż tak kastrować mity narodowe, by trafiły do wyobraźni młodego widza, to chyba współczesna młodzież jest jeszcze gorsza niż do tej pory myślałam (a słowo daję, że mam o osobach poniżej 20 roku życia naprawdę nie najlepsze zdanie). Nieporadność, żenada, masakra – to te słowa powinny pojawiać się w recenzjach Kamieni na szaniec, zamiast niewiarygodnych zachwytów.

Przyznam szczerze, że gdyby nie tytuł i imiona głównych bohaterów, nie wiedziałabym, że to ekranizacja dzieła Kamińskiego, tak niewiele ma film wspólnego z literackim pierwowzorem. Od początku filmu miałam wrażenie, że niby się wszystko zgadza, ale coś jest bardzo mocno nie tak. Wreszcie doszłam do wniosku, że nie chodzi wcale o rockowy podkład muzyczny, sceny łóżkowe czy elementy komiczne (choć to już gruba przesada), ale o samych bohaterów. Rudy (Tomasz Ziętek) i Zośka (Maciej Sabat) to postaci zupełnie nie pasujące do postaci przedwojennych licealistów. Przyznam, że uwspółcześnienie (które było chyba myślą przewodnią całego przedsięwzięcia) chłopaków z Szarych Szeregów, w mojej opinii oczywiście, było najgorszym z możliwych pomysłów. Zamiast szlachetnych, prawych młodych bohaterów, którzy byli kwintesencją narodowego etosu, dostajemy sylwetki wesołkowatych cwaniaków, bezmyślnych gówniarzy rodem ze współczesnego polskiego gimnazjum. Jaki sens ma pokazywanie gimbazie, że przed wojną dzieciaki były takie jak oni? Czy chodzi o to, żeby bezmyślna grupa docelowych widzów (czyli tych, którym nie chce się czytać szkolnych lektur) poczuła się dobrze sama ze sobą?

Nie rozumiem filmowych zabiegów tego typu. Po co ściągać na ziemię coś co było zaplanowane i napisane jako narodowy mit? Może czegoś nie zrozumiałam, ale chyba w Kamieniach na szaniec chodziło o to, by Zośka, Alek i Rudy byli trochę takimi świeckimi świętymi, by wychodzili poza granice swojego człowieczeństwa, by ruszał nas patos ich słów i czynów. Nie wiem jak wam, ale mnie osobiście podczas pierwszej lektury książki, łzy kręciły się w oku (i nie pomogło młodzieńcze przeczucie, że nie jest to literatura najwyższych lotów). Może to naiwne, ale chyba chodziło o to, żeby zobaczyć jak pięknie jest umierać za ojczyznę, nawet jeśli sama śmierć jest straszliwa jak w przypadku Rudego. Po obejrzeniu filmu, nie było we mnie nic z tych uczuć. Pozostał tylko niesmak, nie spowodowany wcale scenami seksu, czy homoerotycznym podtekstem, ale na przykład tym, że chłopiec nazywany Słoniem ciągle się opychał jedzeniem, a Alek zniknął zupełnie na trzecim planie. Czy naprawdę wszystko musi być tak przerysowane i zredukowane do najprostszych przekazów, by mogło być czytelne dla współczesnego widza? Czy wam też się wydaje, że przeplatanie scen katowania Rudego, ze scenami pokazującymi jak jego kolega upycha w gardzieli watę cukrową, jest co najmniej niestosowne?

Jedynym, co ratuje w moich oczach ten film o bandzie komiksowych hipsterów jest aktorstwo Tomasza Ziętka, którego Rudy nie jest pozbawiony pewnego tragizmu, a jednocześnie szelmowskiego uroku. Za to Zośka w wykonaniu Macieja Sabata to kompletna porażka. Chłopak ma tak antypatyczną fizjonomię, że aż mnie wszystko świerzbiło żeby wstać z kinowego fotele i wyjść by już nigdy nie oglądać tej zarozumiałej, nadąsanej miny ,,wojennego bohatera” (osoba, która była ze mną w kinie bardzo chciała bym napisała, że z powodu dużej i dość specyficznie ukształtowanej głowy, pan Sabat byłby świetny w ekranizacji Naszej szkapy). Co prawda Globisz był po ojcowsku autorytatywny, a Chyra w roli majora Jana Kimerskiego jak zwykle przerażający, jednak zdecydowanie nie takich bohaterów Kamieni na szaniec chciałam obejrzeć.

Ten film powinien się nazywać ,,Luźne wariacje na temat Kamieni na szaniec”, albo ,,Współczesny film o wojnie z bohaterami poprzebieranymi w stare ubrania”.

5 myśli nt. „Kamienie na szaniec

  1. Dominika

    Zupełnie się z toba nie zgadzam, Uważam, że Marcel Sabat zagrał tą rolę jak najlepiej umiał. Tak jak ktoś słusznie zauważył , w którymś oglądanych przeze mnie wywiadów z tym aktorem, umie on pokazać emocje nawet oczami. Po śmierci Rudego gra po prostu rewelacyjnie. Mam inne zdanie od twojego także w innych kwestiach ale nie będe się rozpisywać. Tomasz Ziętek gra również bardzo dobrze. Szkoda, że tak mało jest Alka :( . Obsada jest moim zdaniem bardzo dobra. Uważasz, że film bardzo odbiega od książki, a ja uważam, że ma on z nią bardzo dużo wspólnego. Reżyser nie mógł umieścić całej fabuły i tylu wątków w zaledwie niespełna 2 godzin. Pozdrawiam

    Odpowiedz
  2. Darek

    Mnie się wydaje też, że Marcel S. zagrał najlepiej jak umiał. Niestety jest kiepskim aktorem jak pozostali chłopcy z ekipy. W połączeniu z brakiem dobrego pomysłu na realizację tego filmu, wyszło jak wyszło.

    Odpowiedz
  3. Dominika

    Marcel Sabat nie jest tak doświadczonym aktorem jak, np. Danuta Stenka czy Artur Żmijewski. Ma on na swoim koncie parę małych rólek w kilku filmach i sztukach teatralnych. Dopiero poznaje aktorstwo. To jego pierwsza główna rola i wnioskując z wywiadów dużo się do niej przygotowywał i na pewno nie olał zadania. W filmie Zośka został przedstawiony bardzo podobnie jak przedstawiono go w książce. I widać, że rezyser miał na ten film swój własny pomysł, bo chyba nie chodzi o to by coś skopiować ale o to by stworzyć coś własnego i to zadanie świetnie moim zdaniem wykonał właśnie reżyser Gliński. Zauważmy również, ze akcja filmu nie ogranicza się także do jednego wątku z książki, ale wielu. Pozdrawiam :)

    Odpowiedz
  4. Darek

    To, że do roli dużo się przygotowywał, a wyszło tak marnie, nie świadczy o nim zbyt dobrze. Nie każdy nadaje się na aktora ról głównych i wg mnie Marcel się nie nadaje.
    Wątków niby było więcej, ale tak naprawdę wszystko się skoncentrowało wokół akcji pod Arsenałem, bo to zajęło najwięcej czasu…

    Odpowiedz
  5. Dominika

    No Małego Sabotażu było malutko, ale wiadomo, że wszystkim podobały się bardziej akcje zbrojne :) . Jak dla mnie MArcel gra rewelacyjnie :)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>